Halloween to święto, które w naszym kraju jest postrzegane dość skrajnie. Dla jednych to doskonała okazja, aby zorganizować (lub udać się na zorganizowaną przez kogoś innego) imprezę, której motywem przewodnim będą przebieranki za duchy, wampiry, wilkołaki, mumie i inne kojarzące się z horrorami postacie. Dla innych dowód na niepohamowaną i zagrażającą naszym rodzimym tradycjom amerykanizację kultury, dodatkowo sprzeczną z wartościami chrześcijańskimi. Jako że my skłaniamy się raczej ku pierwszej z wymienionych grup, to postanowiliśmy się podzielić z wami przepisem na drinka, który w ten konkretny dzień powinien znaleźć się na stole. Chodzi oczywiście o drink z rumem, który zyskał na świecie popularność jako drink zombie.

Historia drinka zombie

Zombie to słowo, którego źródła należy poszukiwać w afrykańskim języku kikongo, którym posługują się zamieszkujące tereny obecnej Demokratycznej Republiki Kongo ludy bantu. Słowo to oznacza w tym języku „fetysz”. Jako pojęcie zostało jednak zdefiniowane przez wyznawców religii voodoo, swojego czasu popularnej na terenie Haiti oraz w południowej części Stanów Zjednoczonych. W tym kulcie oznacza osobę silnie zniewoloną i ślepo lub nieświadomie wykonującą polecenia osoby kontrolującej ją, najczęściej będąc pod wpływem środków odurzających. Takie postrzeganie zombie obowiązywało do drugiej połowy lat sześćdziesiątych, kiedy to olbrzymią popularność zdobył film pod tytułem „Noc żywych trupów”. Reżyser George Romero mianem zombie określił martwych ludzi, którzy z jakiegoś powodu wstali ze swoich i kierowani instynktem zaczęli atakować żywych. Wizja Romero utrwaliła się w popkulturze, a przedstawienie zombie jako „żywych trupów” znalazło się w wielu filmach, serialach („The Walking Dead”) oraz grach komputerowych („The Last Of Us”, „Days Gone”).

Skoro już ustaliliśmy, w jakim kontekście najczęściej pojawia się słowo zombie, to teraz możemy przejść do głównego wątku tego artykułu, a mianowicie drinka. Jego historia sięga lat trzydziestych dwudziestego wieku, a konkretnie roku 1934. To wówczas amerykański restaurator Don Beach miał wpaść na pomysł drinka, który miałby skutecznie stawiać na nogi mocno skacowanych gości. Zapewne stąd też wzięła się nazwa zombie – mikstura wymyślona przez Beacha była tak mocna, że pomagała w odzyskaniu pionu nawet tym mocno zmęczonym poprzednim dniem. Bo restaurator wychodził z założenia, że nic tak nie pomaga na kaca, jak solidny klin. Jego drink, który w dużej mierze opiera się na rumie (a właściwie na kilku rodzajach rumu) jest obecnie uważany za jeden z najmocniejszych koktajli na świecie. I choć prezentuje się dość niewinnie, to z jego spożyciem należy uważać. Dlaczego? Gdy rzucicie okiem na listę składników potrzebnych do jego wykonania, zrozumiecie.

Przepis na drinka zombie na Halloween

W internecie można znaleźć wiele różniących się od siebie przepisów na drink zombie (więcej na ten temat w kolejnym akapicie o modyfikacjach tego koktajlu), ale wszystkie receptury posiadają wspólny mianownik w postaci rumu. To właśnie ten alkohol (w kilku wariantach!) stanowi bazę zombie i w największym stopniu wpływa na jego smak. Oprócz niego w przepisie znalazło się kilka likierów. Do rzeczy – aby przygotować drink zombie, potrzebne będą następujące składniki:

  • 40 mililitrów jasnego rumu,
  • 40 mililitrów ciemnego rumu,
  • 40 mililitrów złotego rumu,
  • 10 mililitrów likieru Grand Marnier,
  • 10 mililitrów likieru morelowego,
  • 40 mililitrów soku pomarańczowego,
  • 40 mililitrów soku ananasowego,
  • 20 mililitrów soku z limonki,
  • 10 mililitrów grenadyny,
  • kilka kostek lodu.

Sam proces przygotowania drinka jest prosty. Po odmierzeniu odpowiedniej ilości wszystkich wymienionych składników wlewamy je do shakera, w którym wcześniej umieściliśmy kilka kostek lodu. Energicznie potrząsamy shakerem, aby składniki schłodziły się i w odpowiednim stopniu ze sobą wymieszały. Gotowy koktajl przelewamy do wysokiej szklanki, którą dekorujemy listkiem mięty lub kawałkiem ananasa. Smacznego!

Modyfikacje drinka zombie

Jak już wcześniej wspomnieliśmy, w sieci można znaleźć przepisy na drinka zombie, które będą nieco różnić się od wyżej opisanego. Nie jest to bowiem koktajl aż tak prosty i rozpoznawalny, jak chociażby szarlotka, mojito czy też whiskey sour, a utrudniona dostępność pewnych składników (o ile jasny i ciemny rum można dostać w praktycznie dowolnym sklepie, o tyle kupienie złotego rumu albo likier Grand Marnier może wymagać dłuższych poszukiwań) sprawia, że drink zombie doczekał się wielu modyfikacji.

O ile obecność jasnego i ciemnego rumu jest raczej niezbędna, aby końcowy efekt nadal można było nazwać zombie, o tyle pozostałymi składnikami można się pobawić, zastępując je innymi. Alternatywna wersja przepisu na zombie może wyglądać chociażby następująco:

  • 40 mililitrów jasnego rumu,
  • 40 mililitrów ciemnego rumu,
  • 10 mililitrów likieru Triple Sec,
  • 40 mililitrów soku z czarnej porzeczki,
  • 40 mililitrów soku ananasowego,
  • 40 mililitrów soku z limonki,
  • 10 mililitrów grenadyny,
  • kilka kostek lodu.

Sam proces przygotowania jest identyczny jak w przypadku zombie opisanego w poprzednim punkcie. Po odmierzeniu odpowiedniej ilości wszystkich wymienionych składników wlewamy je do shakera, w którym wcześniej umieściliśmy kilka kostek lodu. Energicznie potrząsamy shakerem, aby składniki schłodziły się i w odpowiednim stopniu ze sobą wymieszały. Gotowe! Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby spróbować stworzyć drink zombie całkowicie po swojemu, pamiętając rzecz jasna o rumowej bazie.