O historiach takich jak ta, której bohaterem jest Dick Hoyt zwykło się mówić, że to gotowy scenariusz na film. I niewykluczone, że kiedyś takowy powstanie, bo od 17 marca można niestety mieć pewność, że nie zostanie do niej dopisany kolejny rozdział. Tego dnia odszedł z tego świata człowiek nazywany „najtwardszym ojcem na świecie”.

Dick i Rick Hoyt – historia

Niezwykła historia Hoytów rozpoczęła się w 1962 roku, kiedy Dickowi urodził się syn. Na skutek nieprawidłowości podczas porodu w organizmie małego Ricka doszło do niedotlenienia, a co za tym idzie porażenia mózgowego, które skazało chłopaka na niepełnosprawność do końca życia. Kilkanaście lat później Dick wraz z synem wystartowali w charytatywnym biegu na dystansie 8 kilometrów – pierwszy z nich biegł, a drugi siedział w wózku. Młodszemu Hoytowi to doświadczenie bardzo się spodobało. Zaraz po biegu Rick powiedział do ojca: „Tato, kiedy biegam, nie czuję się niepełnosprawny”. Te słowa spowodowały, że Dick postanowił uczynić wspólne starty stałym elementem życia swojego oraz syna.

I zaczęli wspólnie biegać. I to ile! W ciągu kolejnych lat kończyli wspólnie kolejne zawody – na krótkich, średnich i długich dystansach. Z czasem samo bieganie przestało wystarczać i Hoytowie zapragnęli wystartować w triatlonie. Nie było to proste przedsięwzięcie, bo wymagało skonstruowania specjalnych sprzętów – pontonu z uprzężą, kosza do roweru oraz wózka do biegania.

Team Hoyt – ile razem przebiegli?

Lata mijały, a ojciec z synem cały czas brali udział w przeróżnych zawodach. Ich ostatni start miał miejsce w 2014 roku w ramach słynnego maratonu bostońskiego. Łącznie w latach 1977-2014 Hoytowie ukończyli wspólnie 257 triatlonów (w tym 6 w formule Ironman), 72 maratony, a także między innymi 219 biegów na dystansie 10 kilometrów i 97 półmaratonów. W 2008 roku Hoytowie zostali wpisani do Ironman Hall Of Fame, a w 2013 roku nieopodal miejsca startu maratonu bostońskiego stanął ich pomnik.