Aż sześć lat musieli czekać fani „Breaking Bad” na filmową kontynuację tego serialu. Tak się złożyło, że „El Camino: Film Breaking Bad” był parę dni temu puszczany na festiwalu filmowym w malowniczo położonej miejscowości Sitges w Hiszpanii. Na tym wydarzeniu nie zabrakło odtwórcy głównej roli w filmie, czyli Aarona Paula. Nie da się ukryć, że aktor prezentował się bardzo dobrze w niebieskim garniturze i żółtym t-shircie. Jednak tę stylizację przyćmił niezwykły dodatek, czyli Rolex Datejust 41.

Datejust zdobił nadgarstek przynajmniej dwóch prezydentów amerykańskich: Dwighta Eisenhowera i Ronalda Reagana. Jest to legendarny zegarek, który raczej nigdy nie wyjdzie z mody. Stąd trudno nie pochwalić Paula za wybór. Jego egzemplarz to prawdziwe cacko. Wykonany ze stali i 18-karatowego białego złota jest świetnym przykładem mistrzostwa Rolexa w dostarczaniu nieskomplikowanych i szalenie solidnych zegarków. Oferowany na kultowej bransoletce Jubilee, jest idealnym połączeniem formy i funkcjonalności oraz zawiera charakterystyczny system mikroregulacji Easylink, który pozwala użytkownikowi na zwiększenie długości bransoletki o około 5 mm, zapewniając dodatkową wygodę.

ZOBACZ TEŻ: Wiemy, jaki zegarek nosi Justin Bieber. Jego cena zwala z nóg

Datejust 41 skrywa w sobie również mechanizm nowej generacji – kaliber 3235. Certyfikowany przez szwajcarski instytut COSC (zajmujący się przeprowadzaniem testów chronometrycznych) zegarek oferuje najwyższy poziom wydajności. Jego koszt? Na nasze jakieś 37 tys. zł. Wcale nie tak dużo za rzecz, która będzie nam służyła do końca życia.