Jak to się stało, że dziewczyna, która związała swoje życie z lataniem, została trenerką crossfitu? 

Wiesz co, historia jest dosyć prosta, dlatego że ja praktycznie od 15. roku życia jestem aktywna fizyczna. Przede wszystkim zawsze bardzo dużo chodziłam po górach. Mniej więcej około 20. roku życia zaczęłam latać. Wtedy rzeczywiście zaczęło mi brakować regularnej aktywności. Mimo że miałam zawsze dostęp do siłowni, nie miałam wystarczającej wiedzy merytorycznej, żeby potrafić sobie gdzieś tam w dowolnym miejscu na Ziemi poradzić ze swoją sprawnością. Wtedy zaczęłam szukać szkoleń, które pozwoliłyby mi trenować na własną rękę. 

Nie wybrałaś jednak biegania, nie wybrałaś ukochanej wspinaczki górskiej, wybrałaś crossfit. Czym crossfit różni się twoim zdaniem od treningu fitness czy treningu na siłowni? 

Dwoma rzeczami. Przede wszystkim wszechstronnością, czyli brakiem fokusu na jedną konkretną cechę motoryczną czy sprawność. To nie jest sport, w którym liczy się wyłącznie siła, albo tylko szybkość, tylko gibkość, czy tylko moc. To pomieszanie wszystkich cech motorycznych. Po drugie, crossfit jest po prostu brdzo wygodny. Nie wymaga dostępu do świetnej pogody albo supersiłowni. Czasami mogłam uprawiać treningu nawet w pokoju hotelowym i to było również na tyle intensywne, i atrakcyjne, i różnorodne, że po prostu ta sprawność była cały czas na bardzo wysokim poziomie. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ania Szczepaniak (@ania_abovesealevel) Maj 30, 2020 o 10:52 PDT

Jak wyglądają zajęcia crossfit? 

Główna część każdych zajęć jest każego dnia inna, choć cała formuła jest bardzo prosta. Treningi zazwyczaj trwają około godziny. Zaczynają się przywitaniem trenera z podopiecznymi i omówieniem treningu. Następnie przechodzimy do wspólnej rozgrzewki skoncentrowanej na tym, na czym będzie ten trening bazował. W zależności od tego, o czym jest trening, o tym samym będzie rozgrzewka. Czyli, czy to będzie siłowy, czy to będzie wytrzymałościowy, rozgrzewka będzie odpowiednio przygotowana. Potem zaczyna się część główna – właściwy trening dnia, czyli taka już najfajniejsza i najtrudniejsza, i najciekawsza. Na końcu rozciąganie, przybijanie piątek i czas na social. 

Każdego dnia trener przedstawia grupie, z którą ćwiczy inne ćwiczenia?

Dokładnie tak! To jest ten Workout of the Day, każdego dnia inny. Zaprogramowane są oczywiście z dużym wyprzedzeniem. To nie jest tak, że trener wstaje, budzi się i myśli sobie „Oho, to dzisiaj zrobimy to”, tylko rzeczywiście one są zaprogramowane na to żeby tutaj, żeby wszelkie skille każdego uczestnika rosły właśnie z biegiem czasu. Trening jest częścią większej całości.

Czy to znaczy, że crossfit można uprawiać codziennie?

Przerwy są absolutnie zalecane i tutaj rzeczywiście sobota jest… Może inaczej. Treningi są zaprogramowane tak, żeby można było trenować crossfit codziennie. Skupiają się zupełnie na innych elementach sprawności, dzięki czemu pozwala to na trenowanie i przychodzenie do boxa codziennie. Mówi się o tym rzeczywiście, żeby niedziela była już taka bez treningu i też na to bym stawiała. Sobota też jest luźniejszym dniem i tutaj mocno go trzeba dopasować rzeczywiście pod siebie i pod swój tryb tygodnia, i tego jak się czujemy – słuchać tego ciała. Czy mamy jeszcze siły, czy nie mamy tej siły na tą sobotę. Natomiast rzeczywiście jeśli chodzi od poniedziałku do piątku absolutnie tak jakby możemy chodzić na te treningi codziennie. 

Czy trzeba mieć jakąś bazę tlenową wcześniej wypracowaną albo bazę mięśniową, żeby zacząć uprawiać crossift? 

Zawsze dobrze jest mieć niż nie mieć, natomiast ja bym tutaj jednak zachęcała, żeby nie odkładać tego w czasie, dlatego że my na wszelkich szkoleniach nawet tych dla zupełnie początkujących rzeczywiście jesteśmy przygotowywani pod pracę z początkującymi. I wydaje mi się, że to też jakby nie jest o tym, żeby teraz założyć sobie „A to teraz przez miesiąc przygotuję się i będę biegał, a potem pójdę do boxa”. Wydaje mi się, że to nie jest absolutnie potrzebne. Można dosłownie z marszu ruszyć i jakby dowiedzieć się co najpierw, co później. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ania Szczepaniak (@ania_abovesealevel) Lut 25, 2020 o 12:17 PST

Czyli jeśli jestem chłopakiem albo dziewczyną, która przez ostatnie 10, 15, 5 lat spędził większość swojego wolnego czasu, albo czasu zawodowego za biurkiem, i właściwie ze sportem nie bło mi po drodze, mogę śmiało wybrać się na pierwsze zajęcia? Przeżyje? Mój organizm to przetrwa? 

Na pewno nikt pozwoli, żebyś wziął udział w zajęciach dla zaawansowanych. To jeszcze nie będzie ten moment. Na pewno możesz zgłosić się do boxa i zostaniesz skierowany na zajęcia, które będą wprowadzeniem do jakby do crossfitu, tak? Wszelka baza, czyli świadomość ciała, gdzie co masz, ale też jak napinać mięśnie brzucha, jak wszystkie te pozycje przyjmować, tego się nauczyć na zajęciach Intro. 

Chciałem cię teraz zaprosić do tego, żebyś pomogła mi w obaleniu mitów dotyczących crossfitu. Wokół tej dyscypliny krąży wiele opinii, które są półprawdami, czasami nieprawdami. Najczęściej powtarzaną opinią dotyczącą crossfitu, która do mnie dociera, którą ja próbuje się mierzyć swoją wiedzą i swoim doświadczeniem jest to, że jest to dyscyplina, której nie powinny uprawiać kobiety, bo „psuje” tak zwaną „kobiecą sylwetkę”. Bo kobiety „nie są przystosowane do tego rodzaju ćwiczeń”… Co Ty o tym sądzisz? 

Wiesz co, ten sport rzeczywiście nie wpłynął na moją sylwetkę tak, żeby tutaj było coś zaburzone, a estetyka była rzeczywiście u mnie zawsze na pierwszym miejscu, bo latanie jako stewardessa było moją pracą przez wiele, wiele lat. Prawda jest taka, że kobiety musiałyby naprawdę wybitnie dużo trenować i mocno się suplementować, żeby rzeczywiście osiągnąć sylwetki, które są pokazywane w sieci. Tak jakby to są sylwetki już półzawodnicze i zawodnicze, i zupełnie nie oddają tego, co się dzieje w boxie, i tego jak kobiety mogą rzeczywiście wyglądać po rekreacyjnym uprawianiu crossfitu. 

Rzeczywiście jeśli poszukamy zdjęć kobiet crossfiterek w internecie, najczęściej wyskoczą nam zawodniczki światowego formatu, panie, które zajmują się tym zawodowo, i faktycznie ich sylwetki są mocne. Natomiast absolutnie zgadzam się z tobą i to wynika z moich doświadczeń, że ćwicząc rekreacyjnie – bo nie oszukujmy się, ćwicząc nawet raz w tygodniu przez godzinę to nie jest poziom zawodowy – zawodowcy ćwiczą ile? Trzy, cztery jednostki treningowe dziennie przez pięć, sześć dni w tygodniu plus jeszcze odpowiednia dieta i suplementacja. Wtedy to ciało może się zmienić. Natomiast jeśli to jest uzupełnienie naszego stylu życia to myślę, że absolutnie mamy podobne doświadczenia i chyba warto dziewczyny zapraszać do tego, żeby trenowały ze swoimi partnerami albo same. 

Też bym bardzo tego chciała, ale jeszcze szukam sposobu, rzeczywiście, żeby tutaj to przełamać, bo cały czas ten mit funkcjonuje. Kobiety wciąż się boją [śmiech]. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ania Szczepaniak (@ania_abovesealevel) Gru 18, 2017 o 12:16 PST

Mit drugi. Crossfit to sport tylko dla harpaganów. 

Och tak… Bo na hasło crossfit wszyscy widzą już, to co my robimy, i przepychamy ciężarówki, i Bóg wie co [śmiech].

Wchodzimy po linie, pchamy samochody i toczymy wielkie koło [śmiech]

Dokładnie! A za kulisami dzieją się już zupełnie inne rzeczy. I oczywiście tak jak sobie rozmawiamy, to wchodzenie po linie, jak ktoś będzie chciał i umiał, i czuł się na tyle komfortowo, to absolutnie nie będzie to trudne. 

Wchodzenie po linie nie jest akurat jakoś bardzo skomplikowane. Dla osób, które nie uprawiają – oczywiście może robić wrażenie, natomiast większość osób uczy się tego na pierwszych zajęciach i opanowuje dość szybko. 

Dokładnie tak. Na pewno te treningi są intensywne, bo to też cechuje crossfit, nie? Z jednej strony mówimy o bardzo intensywnych treningach, a z drugiej w crossficie każdy może sobie ten trening zeskalować do swoich możliwości. Czy ja przyjdę dzisiaj z mamą, która powiedzmy, że bazę ma, czy ja przyjdę z zawodnikiem, to ten sam trening będziemy w stanie wykonać tak, że on będzie intensywny i dla mnie, i dla niej – właśnie na tym danym poziomie. Mówimy o bardzo dobrym przygotowaniu merytorycznym trenerów, którzy będą w stanie dopasować to do dyspozycji każdego „zawodnika”. 

Tak. Ja myślę, że hm… Ja bym nawet dodał, że to jest – bo to może być sport dla harpaganów, tylko każdy jest harpaganem na miarę swoich możliwości, prawda? Bo to jest tak, że pamiętam, że w miejscu, w którym ja ćwiczyłem w boxie, mieliśmy klubowicza, pana, który miał około 70 lat. Świetnie sobie dawał radę, tylko po prostu podnosił mniejsze ciężary, robił ćwiczenia, które były przystosowane do jego możliwości ruchowych i do jego mobilności, więc koniec końców każdy ściga się ze sobą i swoimi możliwościami i przekracza je na takim poziomie, który jest mu pisany. Spotkałaś się kiedyś z zajęciami dla dzieci albo dla nastolatków? 

Dla dzieci jeszcze nie, natomiast wiem, że rzeczywiście takie są i wiem na czym polega ta formuła. Dzieci są… rzeczywiście tu jest kłopot z utrzymaniem atencji, dlatego rzeczywiście dzieciom proponuje się trening bardziej w formule zabawy. I to jest na pewno bardzo dobre, bo ja wiem, że i rodzice, i dzieci są bardzo zadowolone. 

Kiedyś spotkałem się z takim określeniem, że crossfit, to jest WF dla dorosłych, i tak sobie myślę, że rzeczywiście to jest taki WF dla dorosłych, a może nawet odwrotnie – to byłyby świetne zajęcia z WF-u, gdyby crossift to był WF w szkołach, bo jest to godzina lekcyjna, która angażuje rozwój wszystkich części ciała, buduje, poprawia sprawności – nasze codzienne sprawności oparte na ruchach funkcjonalnych, czyli tych, które potrzebujemy, aby po prostu funkcjonować zdrowo, no ale też jest tam ten niezbędny element rywalizacji. I co myślisz, że dla Ciebie to jest ważne, bo wiesz, obserwując crossfit od strony takiej, która uprawia to absolutnie amatorsko, widzę, jak czasami ważne jest dla mnie to, żeby podczas tych zajęć jednak spróbować być trochę szybciej od kolegi albo koleżanki, która ćwiczy obok. Nie zawsze się tak udaje, ale jakoś popycha mnie to do dalszych treningów. To moim zdaniem jest duża różnica w odniesieniu chociażby do chodzenia na siłownie, gdzie ćwiczymy sami ze słuchawkami. Czy ta rywalizacja ma dla Ciebie znaczenie? 

Rywalizacja dla mnie jest tutaj bardzo ciekawa. Zauważ, że sam powiedziałeś, że trenujesz, gdzieś tam się znamy, natomiast z rywalizacją to jest o tyle fajne to, że z jednej strony rywalizujemy, natomiast z drugiej strony tak samo wspierasz tego kogoś z kim rywalizujesz. To jest takie bardzo – przynajmniej dla mnie – bardzo ciekawe zjawisko. Czyli jeżeli ja obieram sobie jakiś taki mój punkt, taki do kogoś, z kim rzeczywiście staję w te konkury, ja absolutnie chcę, żeby ten ktoś tak jakby to wykonał i skończył, ale jest to dla mnie taki bodziec, że skoro ten ktoś to może zrobić, to może ja też?! I to mnie popycha rzeczywiście, żeby być jeszcze lepszą, żeby to próbować popychać i żeby to mi też się udało, więc dla mnie to jest mega ważne. Tak jak powiedziałam, ja od zawsze też umiałam trenować sama, dlatego że byłam do tego zmuszona, natomiast nic mi tego nie odda właśnie jak crossift. Taki ten kontakt z prawdziwym człowiekiem szczególnie teraz w tej dobie tego zamknięcia, to mi bardzo wychodzi. I to jest wszystko fajnie. To jest wszystko do zrobienia. Natomiast nic mi nie odda właśnie tego, że tak jak tam są ci ludzie, i to są moi ludzie, i rzeczywiście mogę sobie z nimi tutaj tą interakcje nawiązać. 

Moi ludzie – i tu chciałem nawiązać do następnego mitu. Crossfit to elita, klub zamkniętych ludzi, którzy nie dopuszczają do siebie nikogo. Posługują się tajemnymi szyframi, którymi opisują ćwiczenia, które robią. Wrzucają absolutnie niezrozumiałe videa, instastories, instagramy. I tak sobie myślę, z odczuć moich znajomych, relacji, które do mnie docierają: noszą ciemne kaptury, zamykają się w boxie i odprawiają sportowe czarne msze. 

No to jest, jest coś takiego. Rosyjski szyfr. Rosyjskim szyfrem mówimy [śmiech]. 

Rosyjskim szyfrem [śmiech]. Z czego to wynika?

Jakbym miała to wyjaśnić my się nim posługujemy, natomiast absolutnie to nie jest szyfr. Każdy w ten szyfr wchodzi w bardzo krótkim czasie. To normalizuje ten język, w którym my mówimy, więc to jest ta formuła komunikacji. Zresztą ja mam idealny tego przykład, dlatego że ja, tak jak już powiedziałam, bardzo dużo latałam, korzystałam z wielu boxów na całym świecie, gdziekolwiek bym nie weszła, ci ludzie mówią tym samym językiem. Jakby nigdy nie poczułam się jako ktoś obcy i jako ktoś, kto nie powinien tam być. Wręcz przeciwnie, zawsze było high five, „Skąd przyjeżdżasz?” i „Jak długo z nami będziesz?”. To jest język, którym my się posługujemy, który nam pozwala na komunikację, jest bardzo przystępny i każdy się go uczy bardzo szybko. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ania Szczepaniak (@ania_abovesealevel) Sty 12, 2018 o 8:48 PST

Dużo dziewczyn uprawia crossfit? 

W Warszawie myślę, że jest ich coraz więcej. Na świecie ogólnie jest ich na pewno więcej. U nas jeszcze cały czas jest miejsce i przestrzeń na to, żeby to gdzieś tam podkręcić, bo jakby rzeczywiście wydaje mi się, że tych kobiet na świecie ogólnie widziałam więcej niż tu w Polsce. 

A czy kobiety ciężarne mogą uprawiać crossfit? 

Mogą, szczególnie jeśli trenowały już wcześniej, czyli jakby jako takie pociągnięcie tej aktywności dalej absolutnie wydaje mi się, że to nie jest zabronione, wręcz nawet bym powiedziała, że wskazane. Wiadomo, że to nie będzie cały czas tak samo intensywnie, i na tych samych ciężarach, i takie same ruchy, natomiast to są cały czas aktywności, więc na pewno tak. Oczywiście z zachowaniem szczególnej ostrożności.

Czy crossfit pomaga schudnąć?

A widzisz, a tu bym chyba nie powiedziała, że to jest ten sport, który bardzo szybko pozwoli utracić wagę. Wydaje mi się, że to nie jest o tym. Jakby takich tych drastycznych spadków wagi tutaj się nie zauważy, w związku z tym, że są bardzo różne cechy tutaj kształtowane. Z moich obserwacji jednak bym powiedziała, że to nie jest taka najszybsza formuła do utraty wagi. 

Nie jest to triathlon, prawda jednak… 

No nie… 

A jak twoje doświadczenie górskie przekłada się na crossfit? Albo odwrotnie – jak crossfit przekłada się na twoje osiągnięcia w trekkingu? 

Czasami wspominam, że nie mieszkam w górach, natomiast bardzo chętnie po nich chodzę i zdobywam kolejne szczyty, i to są już ciężkie wspinaczki. Czasami to są góry rzeczywiście o bardzo dużym nachyleniu, czyli to są już takie praktycznie pionowe ściany gdzieś tam z dużą ekspozycją na przepaści. Życie na krawędzi [śmiech]. Dzięki właśnie crossfitowi ja nie przygotowuję się stricte pod moje góry. Ja jestem zawsze gotowa i jakby, i to mi pozwala na cieszenie się tymi górami od dnia pierwszego. Bo to nie jest tak, że ja teraz ruszam w te góry i kolejny dzień, no to muszę to mocno jakby to przeleżeć i się zregenerować, tylko jestem rzeczywiście gotowa z dnia na dzień po prostu ruszyć w góry i zrobić to, co muszę zrobić. Siłowo, i tlenowo i wytrzymałościowo mi się tutaj wszystko przekłada, bo bardzo jest dużo pracy takiej na rękach, że się muszę tam gdzieś i wspiąć, i podeprzeć, i wiadomo, i że chodzę z ciężkim plecakiem, bo mam cały mandżur tygodniowy na plecach cały czas ze sobą. I to jest tak jak powiedziałam – to jest wytrzymałość i tlenowa, bo to jest cały czas nachylenie, i taka wytrzymałość taka też ogólna, bo to jest jednak cały czas taka ekspozycja na różne stany zapalne, to jednak ja jestem na to gotowa. Nic mi jeszcze odpukać – nigdy nic mi się nie stało. 

Jak to jest z osobami, które chcą się zapisać na crossfit? Załóżmy, że zainteresowałaś swoim doświadczeniem, tym, co mówisz kogoś, żeby dać sobie szansę i spróbować. Czy potrzebuję zainwestować w jakieś specjalne ubrania? Czy muszę sobie kupić jakieś akcesoria? 

Jeżeli chodzi o strój, to rzeczywiście no to po prostu musi być strój sportowy. No to tutaj to na pewno. Czyli wygodne buty i cała reszta. Nie muszą to być najnowsze kolekcje topowych marek.

Spokojnie, strój na WF, prawda wystarczy?

Strój na WF wiadomo. Przed zapisaniem warto samemu ocenić swoją kondycję, na ile ja już coś cokolwiek wcześniej robiłam, a na ile nie. Jakby wydaje mi się, że będą takie osoby, które będą potrzebowały na początku takiego wsparcia jeden na jeden. Z prostych względów. Tak jakby to jest formuła wejścia. Czasami jest trudno wejść na raz do takiego boxa, który jest i surowy, i ma tych ludzi, którzy się do siebie uśmiechają, a my tu nikogo nie znamy, jeszcze oni w tym chińskim języku mówią, dlatego wydaje mi się, że czasami po prostu lepiej wyjść w takiej formule jeden na jeden. Natomiast większość boxów oferuje już takie, jakby nie gotowe, ale oferuje takie wprowadzenie. Takie intro. Takie coś dla beginersów, którzy rzeczywiście od podstaw przygotują się do uczestniczenia w klasach. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ania Szczepaniak (@ania_abovesealevel) Mar 16, 2018 o 1:37 PDT

Sport w jakikolwiek sposób pomaga ci w pracy, czy może odwrotnie? Czy ta praca na wysokości pomaga ci w sporcie? 

Ja uważam, że sport jest absolutnie niezbędny w mojej pracy. To są długie godziny, to są nocne loty, to są czasami 24 godzinne pracy, więc mój organizm musi być rzeczywiście w stanie to dźwignąć za każdym razem. I sport mi absolutnie w tym pomagał, dlatego… crossfit w ogóle. Już pomijam takie drobne rzeczy jak bardzo często właśnie – ja pracuję w tym prywatnym sektorze lotnictwa, czyli to są prywatne odrzutowce, i ten kontakt z tym klientem jest taki rzeczywiście taki bardzo bezpośredni, i niejednokrotnie właśnie były sytuacje, w których ja coś musiałam przejąć, bo tam chłopaki nie mogli czegoś podnieść. Ja w „sukieniuni” i w moich butach musiałam coś dźwignąć do góry, bo tam nie szło po drugiej stronie [śmiech], więc to na pewno się przekłada. 

Nigdy nie bałaś się latania? 

Nie! Ja śpię na lotach, oczywiście kiedy nie pracuję, natomiast w ogóle latanie rzeczywiście lubię. 

A jak twój organizm znosi przeciążenia? 

No właśnie zupełnie nie odczuwam tego w żaden sposób. Latam już 15 lat, i w żaden sposób nic mnie nigdy nie dotknęło. Mam się świetnie [śmiech]. 

Rozmawiał: Łukasz Załuski

--------

Ania Szczepaniak – stewardessa, licencjonowana trenerka fitness, entuzjastka wspinaczki górskiej.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ania Szczepaniak (@ania_abovesealevel) Kwi 13, 2020 o 9:52 PDT

CZYTAJ: Trzęsienie Ziemi w świecie CrossFitu. Partnerzy i zawodnicy zrywają umowy po rasistowskich wpisach założyciela firmy

ZOBACZ TEŻ: Michael Schumacher ma przejść ryzykowną operację. Jaki jest stan zdrowia byłego kierowcy F1?

ELLE MAN POLECA: Roger Federer wypadł z gry na dłuższy czas. Co ze zdrowiem mistrza?