Dla całkowitej uczciwości muszę was uprzedzić, że podejmując temat historii dripa i metody jego działania, wchodzimy na tereny alternatywnych metod parzenia kawy. Termin ten powstał jako określenie opozycji do przygotowywania kawy w ekspresie ciśnieniowym i obejmuje dziesiątki różnych metod, które mam nadzieję uda mi się opisać w tym cyklu w najbliższych tygodniach. Alternatywne metody kawy to działka, o której mógłbym rozmawiać godzinami, dlatego też w najbliższych tekstach możecie spodziewać się jeszcze większej dawki dygresji, ciekawostek i klasycznej wiedzy zbędnej, choć ciekawej.

Historia kapania

Piliście kiedykolwiek tzw. zalewajkę? Mam na myśli zmieloną kawę, którą zalano wodą i pozostawiono na kilka minut. Jeśli tak, to z pewnością kojarzycie uczucie zmielonych ziaren w ustach. Dla niedoświadczonych mała podpowiedź – nic przyjemnego. Przed takim samym problemem stanęła na początku XX wieku Melitta Benz. Ta pomysłowa gospodyni szybko zaczęła szukać rozwiązania kwestii i metody na czysty kawowy napar w kubku. Okazało się, że najlepsze efekty dało przepuszczenie zaparzonej kawy przez kartkę papieru z dziecięcego zeszytu. Później wszystko potoczyło się w tempie lawinowym. Co ciekawe, marka „Melitta" założona przez bohaterkę akapitu działa do dzisiaj, a na rynku wciąż znajdują się kawowe akcesoria sygnowane jej logotypem. 

W ciągu zaledwie pięćdziesięciu lat metoda parzenia kawy przez papierowe filtry z niszowego pomysłu stała się podstawową metodą wykorzystywaną w domach na całym świecie. „Melitta" zaczęła produkować porcelanowe drippery, a także pasujące do nich filtry w kształcie stożków. Najważniejsze miało jednak dopiero nadejść. Gdy w 1980 roku mało znana japońska firma HARIO stworzyła projekt plastikowego lejka do parzenia kawy, nikt nie zdawał sobie sprawy, że zmieni on całkowicie postrzeganie codziennego parzenia kawy. Jak wiele genialnych projektów, patent nie odniósł natychmiastowego sukcesu. Dlaczego? Jego wynalezienie zbiegło się w czasie z wielką ekspansją kaw rozpuszczalnych, które na kolejne trzy dekady zawładnęły całym kawowym światem. 

Projekt marki HARIO oznaczony nazwą V60 wrócił do łask około dwadzieścia lat temu i od tej pory stał się w zasadzie synonimem kawowych alternatyw. Jego wpływ na rynek jest tak wielki, że dzisiaj mówiąc „dripper", najczęściej mamy na myśli właśnie projekt japońskiej firmy. Skąd nazwa V60? To proste. „V" odnosi się do stożkowego kształtu lejka, a liczba 60 to kąty ustawienia jego ścianek.

Drip V60 - który najlepszy?

Pomimo tego, że podstawa projektu marki HARIO się nie zmienia, to drippery V60 można kupić w wielu wersjach. Różnią się między sobą nie tylko kolorem, ale także materiałem, wielkością i właściwościami. Najpopularniejszy jest prawdopodobnie model plastikowy. Na jego korzyść przemawia najniższa cena, a także bardzo dobre właściwości. Plastik dobrze utrzymuje temperaturę wody w czasie parzenia, a razie zniszczenia (driperry lubią wypadać z rąk!) można go niedrogo odkupić. Często polecane są także modele szklane i miedziane, które wyglądają dużo efektowniej, ale są mniej trwałe i wymagają więcej uwagi. Na rynku można znaleźć także V60 w wersji porcelanowej, ale wielu ekspertów podkreśla, że ceramika szybko oddaje ciepło i bardzo łatwo się tłucze. 

V60 występują także w dwóch rozmiarach oznaczony jako 01 i 02. Pierwszy model najlepiej sprawdzi się osobom, które parzą tylko dla siebie. Drugi ułatwia przygotowywanie większej ilości napoju i polecany jest osobom, które mają zamiar parzyć kawę częściej. Do obu rozmiarów sprzedawane są odpowiedniej filtry. 

Tak proste, że aż skomplikowane

W teorii trudno o prostsze urządzenie niż V60. Do lejka wkładamy filtr, wsypujemy kawę, zalewamy wodą i czekamy. Jednak praktyka pokazuje, że w całym procesie jest wiele zmiennych, które wpływają na smak parzonego naparu. Dlatego posłużę się formatem, który pojawił się już w tekście o kawiarce i przedstawię trzy triki, które sprawią, że wasza kawa z dripa będzie dużo lepsza. 

Trik #1 – przed wyspaniem kawy do filtra umieszczonego w dripie, obficie przelejcie go gorącą wodą. W ten sposób pozbędziecie się papierowego posmaku w naparze, a także nagrzejecie dripper, który będzie lepiej utrzymywał temperaturę w czasie parzenia. 

Trik #2 – po wsypaniu kawy do filtra, zalejcie ją niewielką ilością (ok. 50 ml) wody w temperaturze około 95 stopni Celsjusza, lekko zamieszajcie i zostawcie na 30 sekund. Ten proces nazywany jest bloomingiem i polega na wydobyciu z kawy nadmiaru dwutlenku węgla. Po jego przeprowadzeniu parzona kawa będzie pełniejsza w smaku, a goryczka zostanie ograniczona na rzecz słodszych aromatów. 

Trik #3 – W idealnym przypadku kawa powinna cały czas przelewać się cienkim i spokojnym strumieniem. Starajcie się, by cały proces parzenia, łącznie z bloomingiem, zakończył się między 3:00 a 3:15 na stoperze. Jeśli parzenie trwa dłużej, może to oznaczać, że kawa jest zbyt drobno zmielona lub wsypaliście jej za dużo. Najlepiej trzymać się standardowych proporcji 6 gramów na każde 100 ml wody. 

Powodzenia!

CZYTAJ TEŻ: Najlepszy przepis na ochłodę? Kawa na zimno!

ZOBACZ: Jak woda wpływa na smak kawy?

ELLE MAN POLECA: Wszystko, co musisz wiedzieć o... kawiarce