Właściciele winnic próbują różnych metod, aby uatrakcyjnić swoją ofertę i wzbogacić ją o wino, dzięki któremu wyróżnią się na tle konkurencji. Jedni stawiają na jakość, inni chwytają się mniej konwencjonalnych metod (jak choćby leżakowanie wina na dnie oceanu lub wysyłanie go w kosmos). Jest jeszcze trzecia grupa, a mianowicie ci, którzy zdecydowali się sięgnąć do historii wytwarzania tego trunku. W tym przypadku historii antycznej – i to w sensie dosłownym!

Morskie wino – co to takiego?

Wino określane mianem morskiego było popularnym trunkiem w Starożytnym Rzymie, o czym pisał już Pliniusz Starszy. Jego produkcją zajmowali się Grecy zamieszkujący wyspę Chios, którzy jednak uważnie strzegli tajemnicy ich wytwarzania. Po latach udało się rozwikłać ich sekret dzięki pracy naukowców. Dziś już wiemy, że wspomniani greccy winiarze trzymali przez jakiś czas owoce winorośli w słonej wodzie, dzięki czemu traciły one woskową powłokę, co z kolei umożliwiało szybsze ich suszenie na słońcu. Potraktowane w ten sposób owoce utrzymywały więcej substancji aromatycznych, co z kolei przekładało się na bardziej intensywny smak końcowego produktu.

Powrót do korzeni

Przywrócenie światu wina morskiego to efekt determinacji i starań Antonio Arrighiego – twórcy wina mieszkającego na wyspie Elba. To właśnie na tej wyspie, znanej światu przede wszystkim jako miejsce zesłania Napoelona Bonapartego Arrighi postanowił zrobić stare-nowe wino. Zanim zabrał się do pracy, zasięgnął opinii u profesora Attilio Scienzy z Uniwersytetu w Mediolanie. Później, ku zdziwieniu swoich sąsiadów, zabrał się do pracy, umieszczając pojemniki z białymi winogronami lokalnego szczepu ansonica na różnych głębokościach. Następnie wina trafiały do terakotowych amfor, czyli charakterystycznych, wysokich naczyń. Co ciekawe, archeologowie badający tereny wokół wybrzeża Elby znaleźli fragmenty takich właśnie amfor nieopodal miejsca, w którym mieszka Arrighi, co udowadnia, że Grecy zwykli się tu niegdyś zatrzymywać.

Pierwsza próba stworzenia morskiego wina zaowocowała 40 butelkami trunku, który został zbadany przez naukowców z Uniwersytetu w Pizie. Okazało się, że produkowane w bardzo tradycyjny sposób wino (ze względu na małą zawartość soli w winogronach nie trzeba było stosować żadnych stabilizatorów, w tym siarczynów), charakteryzują się większą ilością korzystnych dla zdrowia przeciwutleniaczy, niż inne białe wina tworzone w konwencjonalny sposób.

Jak smakuje morskie wino?

Nigdy w życiu nie piłem takiego wina. Pozwala dokonać prawdziwej podróży w czasie i docenić początki winiarstwa. Dzięki niemu lepiej zrozumieć tajemnice natury.

– powiedział Arrighi, który w winie doszukał się nut białych owoców oraz migdałów.

Morskie wino na razie pozostaje ciekawostką, o której warto pamiętać podczas ewentualnej wizyty na Elbie. Ostatnia partia o nazwie Nesos trafiła do sprzedaży w bardzo niewielkiej ilości – Arrighi przygotował bowiem zaledwie 240 butelek.

Więcej na temat morskiego wina można dowiedzieć się z artykułu w National Geographic.