Hurkacz w II rundzie najważniejszego Wielkiego Szlema w tenisie pokonał Leonardo Mayera 6:7 (4-7), 6:1, 7:6 (9-7), 6:3. Mecz trwał prawie trzy godziny i obfitował w sporo ciekawych zagrań. Polak ma jednak sporego pecha, bowiem w następnym spotkaniu (5 lipca w piątek) jego rywalem jest Novak Djokovic, który uważany jest za jednego z głównych kandydatów do wygrania Wimbledonu.

Oczywiście głównym powodem tego jest ranking Hurkacza (48. miejsce w ATP). Jednak dobrą stronę tego starcia jest to, że tylko w taki sposób Hurkacz może zdobywać doświadczenie na największych imprezach. Granie z najlepszymi potrafi dużo nauczyć. Wie o tym coś sam Djokovic, który na początku kariery często przegrywał z Rogerem Federerem i Rafalem Nadalem, ale dziś ma z oboma zawodnikami dodatni bilans zwycięstw i porażek.

Oczywiście szanse Hurkacza na wygraną są niewielkie, ale Serb nie lekceważy go. Panowie grali ze sobą podczas tegorocznego Roland Garros. Tam Djokovic wygrał gładko w trzech setach, ale jak sam przyznał, teraz zagrają zupełnie inny mecz. –  Zagramy na innej nawierzchni, więc muszę inaczej przygotować się do tego meczu – powiedział wybitny tenisista podczas konferencji prasowej.

Co ciekawe, obaj gracze mieli ostatnio okazję trenować ze sobą. Hurkacz zrobił dobre wrażenie na Djokovicu. –  To dobry zawodnik i fajny człowiek. Jest jednym z liderów tenisistów młodej generacji. Czeka mnie trudne starcie, bo Hurkacz nie ma nic do stracenia – dodał Serb.

Kariera Huberta Hurkacza

Choć nazywanie Hurkacza jednym z liderów tenisistów młodej generacji jest zbyt wczesne, to jednak Polak faktycznie stopniowo zmierza do tego, by zasłużyć sobie na takie stwierdzenie. Urodzony w 1997 roku we Wrocławiu tenisista nie rokował zbyt wielkich nadziei w czasach juniorskich. Pomimo świetnych warunków fizycznych (196 cm) trudno było uważać go za kogoś, kto może mieć w przyszłości szansę na nawiązanie do sukcesów Wojciecha Fibaka czy Jerzego Janowicza.

CZYTAJ TEŻ: Jerzy Janowicz nie kryje rozczarowania ws. zachowania PZT. „Zaoferowali mi badanie wady postawy u dzieci”

Jednak jako senior zaczął robić postępy. Końcówka sezonu 2017 i rok 2018 okazały się dla niego pewnymi przełomami, bo zaczął gromadzić punkty w turniejach ATP rangi Challenger. Zadebiutował w głównej drabince Roland Garros 2018, gdzie doszedł do II rundy. Chwilę potem wygrał turniej ATP Challenger w Poznaniu. We wrześniu 2018 roku udało mu się przebić do Top 100 rankingu.

– Wyobrażałem sobie, że kiedyś znajdę się w tym miejscu, w którym teraz jestem. Musiałem pokonać długą drogę. Jestem bardzo szczęśliwy – mówił wtedy Hurkacz.

Pojawił się w kończących sezon Next Gen ATP Finals w Mediolanie. W tych nieoficjalnych mistrzostwach świata do lat 21 Hurkacz nie zdołał wyjść z grupy, ale wygrał jedno spotkanie (z Jaume Munarem) i pokazał się z niezłej strony.

2019 rok najlepszy w karierze

Od tamtej pory Polak osiąga coraz lepsze wyniki. W 2019 roku przyszły kolejne sukcesy. Zaczął od wygranej w turnieju ATP Challenger w Canberze. Z Australian Open odpadł w I rundzie (porażka 7:6, 6:7, 6:7, 6:7 z Karloviciem), ale zaraz potem był dobry występ w turnieju ATP w Dubaju. Wrocławianin doszedł w nim do ćwierćfinału, pokonując znanego Japończyka Keia Nishikoriego (7:5, 5:7, 6:2), szóstą rakietę świata. To było pierwsze zwycięstwo Hurkacza w karierze nad zawodnikiem z Top-10 rankingu ATP. Po tym triumfie Hubert awansował na 67. miejsce w rankingu ATP.

Jeszcze bardziej imponującym wynikiem było awansowanie do ćwierćfinału Indian Wells, czyli turnieju kategorii Masters, ustępującej tylko Wielkim Szlemom w prestiżu i puli zarobkowej. Tam ponownie ograł Nishikoriego. Poległ dopiero w meczu z samym Rogerem Federerem. Od tamtej pory Hurkacz trochę się zaciął, ale miał przebłyski (po turnieju w Madrycie był 41. na świecie).

Niestety w rozegranym na początku czerwca turnieju challengera Poznań Open Hurkacz nie obronił tytułu, ulegając w półfinale Niemcowi Rudolfowi Mollekeremu. Ale za to na kortach trawiastych w Eastbourne doszedł już do ćwierćfinału. Teraz jest 3. runda Wimbledonu.

Można zakładać, że gdyby miał więcej szczęścia w rozstawieniu, to trafiłby na lżejszego zawodnika. Tak czy siak Polak musi się ogrywać, by rozwijać swoje umiejętności i przy okazji poprawić stronę mentalną. Jeśli uda mu się pomyślnie zrealizować swoje cele, to kto wie – może będziemy mieli zawodnika na miarę Top-20, a może nawet i lepiej. Tym bardziej, że panowie, którzy obecnie rządzą w tenisie, wiecznie grać nie będą. Najważniejsze jest teraz to, by w piątek Hurkacz pokazał się z dobrej strony.

CZYTAJ TEŻ: Znana tenisistka wybielona w reklamie. Sponsor przeprasza