W organizowanych w ostatni weekend wyborach prezydenckich w klubie Laporta zgromadził 58% głosów socios (zarejestrowani kibice Barcelony), zdecydowanie pokonując pozostałych kandydatów: Toniego Freixę oraz Victora Fonta, którzy zgromadzili odpowiednio - 10% i 31% głosów. Na stanowisku prezydenta FC Barcelony Laporta zastąpi piastującego to stanowisko od 2014 roku Josepa Bartomeu, który swoimi ostatnimi decyzjami przyczynił się do jednego z największych kryzysów instytucjonalno-sportowych w historii klubu. 

W swojej kampanii wyborczej Laporta zapowiadał, że będzie stopniowo zwiększał role byłych gwiazd FC Barcelony, które mają wracać do klubu w różnych funkcjach. W pierwszej kolejności do klubu prawdopodobnie powrócą Carles Puyol i Víctor Valdés. Jeśli przewidywania ekspertów się potwierdzą, ich śladem mogą podążyć także Jordi Cruijff i Xavi. Na ten moment nie wiadomo jakie plany ma nowy prezydent klubu wobec aktualnego trenera pierwszej drużyny piłkarskiej Ronalda Koemana. Co ciekawe, jedną z pierwszych czynności po ogłoszeniu wyników miał być telefon Laporty do Jorge Messiego, ojca i agenta Leo. Wiele wskazuje na to, że pozostanie Messiego na Camp Nou będzie jednym z pierwszych zadań prezydenta. 

„Przede wszystkim chcę podziękować wszystkich socios, którzy wzięli udział w wyborach. Te wybory czynią nas czym więcej niż klubem. Było one najważniejsze w historii, ponieważ odbyły się w bardzo trudnym czasie pandemii. Za nami najdłuższa kampania wyborcza" – stwierdził Laporta w jednym z pierwszych swoich wypowiedzi jako nowy prezydent klubu.