Jak długo trzeba trenować, żeby zostać mistrzem świata w sportach walki? Janowi Błachowiczowi zajęło to prawie trzydzieści lat. To tylko jakieś dziesięć tysięcy pięćset dni, jeśli żadnego nie zmarnujesz. UFC – Ultimate Fighting Championship – to amerykańska organizacja mieszanych sztuk walki. Zawodnicy walczą w ośmiokątnym ringu otoczonym siatką. Dozwolone są wszystkie ciosy, kopnięcia, duszenia, rzuty i chwyty z wyjątkiem gryzienia, ciągnięcia za włosy, uderzania głową, ciosów w oczy i w krocze, wkładania pięści w szczękę i ciągnięcia za zęby, ataków na kręgosłup i tył głowy, uderzania łokciem z góry w dół, kopania w tył głowy lub naskakiwania na leżącego oraz wkładania palców w otwarte rany. Przed walką to rywal Dominick Reyes, „Devastator", miał lepszy ranking: 12-1, Błachowicz 26-8. To znaczy, że Polak musiał się sporo nauczyć na własnych błędach. Eksperci uważają, że na świecie to właśnie Błachowicz ma obecnie najsilniejszy prosty. Zdobył mistrzowski pas, nokautując swojego rywala w drugiej rundzie prawym prostym w nos. 

O walce z Reyesem wiedział że jest wygrana już po pierwszym kopnięciu w wątrobę. – Widziałem, jak siadło, jak Dominick wypuścił powietrze, zobaczyłem to w jego twarzy. Wiedziałem, że w walka będzie moja, że to będzie moja noc. Kropką nad i był moment, kiedy złamałem mu nos. Pomyślałem: „Masz jeszcze dwadzieścia sekund", ale miał dziesięć. 

Teraz też się zastanawiałeś, czy dobijać Dominicka, czy nie?

– Od razu poszedłem, ale to moment, w którym łatwo o błąd, bo można się nadziać na kontrę, trzeba na zimno, trzeba kontrolować emocje. Mógłby na przykład kopnąć mnie od dołu w twarz. W oktagonie nie możesz dać się ponieść euforii. Trzeba poczuć krew, ale mądrze przemyśleć każdy ruch. 

Jak bardzo jesteś skupiony, kiedy wychodzisz?

– Bardzo jestem skupiony i bardzo szczęśliwy. 

Dalszy ciąg wywiadu z Janem Błachowiczem dostępny jest w najnowszym numerze magazynu ELLE MAN, który może zakupić w naszym sklepie z dostawą do domu. Polecamy!