Najnowszy członek produkowanej od 2017 r. rodziny kompaktowych szwedzkich SUV-ów jest nawet dla fachowców bardzo trudny do zidentyfikowania jako rodzynek. Tylko brak typowego „grilla” od razu odróżnia go od „braci”. Inne różnice to drobne detale stylistyczne.

Volvo było jednym z pionierów w segmencie luksusowych SUV-ów i po prostu umie budować ładne auta. Wnętrze jest ładne, minimalistyczne, a przycisków jest niewiele.  Volvo było pionierem wyłącznie dotykowego sterowania funkcjami pokładowymi – i nadal wyznacza w tej dziedzinie standardy. Ekran ma dobrą rozdzielczość, a logika działania interfejsu pozwala na bezproblemowe „pożycie” z autem. Jednak w tym modelu Volvo zdołało ulepszyć nawet to - dzięki współpracy z Google interfejs ze świetnego zrobił się wręcz znakomity, a w dodatku konfigurowalny. 

Dobrej jakości materiały i perfekcyjne ich spasowanie oraz poczucie wszechobecnej solidności pozwalają się odprężyć, ale pozycja za kierownicą i możliwości integracji człowieka z maszyną sprawiają, że tym chętniej kierowca się tu zabiera za sprawdzanie, co jeszcze auto ma do zaoferowania. A są to choćby…osiągi.

Ten piękny i spokojny, znany na drogach świata od 4 lat SUV okazuje się istnym archetypem sleepera – samochodu, który nie wygląda na to, czym jest w rzeczywistości. Volvo pokazuje, jak bardzo można się oszukać, lekceważąc takie „auto do wożenia dzieci do przedszkola”.
Bo XC40 Recharge P8 to istny potwór. Dwa silniki (po jednym na każdą oś, co daje tzw. funkcjonalny napęd AWD) rozwijają po 204 KM i po 330 Nm – razem dla ułatwienia: monumentalne 408 KM i 660 niutonometrów! I nagle ten łagodny w liniach, elegancki SUV okazuje się istnym pożeraczem sportowców. Od zera do 100 km/h skacze w ciągu zaledwie 4,9 s, co katapultuje go do elity dynamicznej aut spoza kręgów wyczynowych. A przy tym mądre rozplanowanie akumulatorów w płycie podłogowej (powstała od razu z myślą o napędzie elektrycznym, to nie jest konwersja!) dorzuca do tego bardzo dobre wyważenie, a co za tym idzie, także stabilność jazdy. Krótko mówiąc, auto jeździ po zakrętach niczym wyścigówka.

A żeby nikt nie poczuł się porzucony w swych życzeniach na temat wszechstronnego SUV-a, warto dodać, że wciąż mamy tu 19-centymetrowy prześwit, a głębokość bezpiecznego brodzenia wynosi 45 cm. I choć niewiele osób zdecyduje się nim przekraczać strumienie i rzeczki – świadomość, że takie auto potrafi także i to, czyni z tego Volvo samochód absolutnie wyjątkowy.