Volvo to marka, której przez kilkadziesiąt lat funkcjonowania udało się stworzyć skojarzenia z dwiema rzeczami. Pierwsza to bez wątpienia bezpieczeństwo – to właśnie w jednym z modeli szwedzkiej marki po raz pierwszy zastosowano trzypunktowe pasy bezpieczeństwa, a z czasem również inne, coraz bardziej zaawansowane systemy dbające o kierowcę i pasażerów. Druga rzecz to zamiłowanie do nowinek technologicznych – nie tylko tych, które służą bezpieczeństwu.

Potwierdzeniem na słuszność obu tych skojarzeń (ale szczególnie drugiego z wymienionych) są ostatnie posunięcia firmy, a zwłaszcza jedno konkretne – wprowadzenie do oferty modelu C40 Recharge. Stwierdzenie, że samochód ten otwiera nową epokę w historii marki może z jednej strony wydawać się nieco wyświechtane, ale jednocześnie jest bardzo prawdziwe.

Pierwszy elektryk w historii marki

C40 Recharge jest bowiem pierwszym Volvo w historii, które jest oferowane wyłącznie z napędem elektrycznym. Jest to jednocześnie zapowiedź kolejnych działań marki, która postawiła sobie za cel całkowitą rezygnację z silników spalinowych do końca obecnej dekady. Dlatego też warto przyjrzeć się bliżej temu modelowi.

SUV-y i crossovery w ostatnich latach zdominowały rynek nowych samochodów, zatem nie dziwi decyzja Volvo, aby zwiastun zmian w działaniach marki był przedstawicielem tego właśnie segmentu. C40 Recharge to crossover coupe, który może kojarzyć się z BMW X4 lub Renault Arkana, ale Szwedzi twierdzą, że nawiązuje stylistycznie do modelu P1800 ES, który był sprzedawany przez Volvo w latach sześćdziesiątych. Pod względem technicznym C40 Recharge bazuje na XC40, czyli jednym z najpopularniejszych modeli w gamie szwedzkiej marki. Tym, co już w pierwszej chwili zwraca uwagę w omawianym samochodzie jest całkowicie przeszklony tył oraz dwa niewielkie spoilery umieszczone na górnej krawędzi tylnej szyby. Trzeci, większy, znalazł się na krawędzi bagażnika. Futurystyczne wrażenie sprawiają też zarówno przednie, jak i tylne światła, które różnią się kształtem od tych spotykanych w samochodach Volvo ze spalinowymi silnikami.

Ekologicznie w środku

Elektryczny silnik (o którym więcej za chwilę) nie jest jedynym ekologicznym akcentem, jaki znajdziemy w nowym Volvo. To również pierwszy samochód marki, w którym nie zastosowano ani grama prawdziwej skóry. W kabinie zastosowano tkaninę o nazwie Nordico, która powstaje z odpadów polietylenowych, używanych korków z fabryki wina i włókien drzewnych. To efekt współpracy Volvo z projektantem Phillipem Limem ze studia „3.1”. Sterowanie funkcjami samochodu odbywa się za pośrednictwem systemu infotainment, który został stworzony wspólnie z Google, stąd też obecność systemu Android.

Volvo C40 Recharge – co pod maską?

Najważniejszym elementem nowego Volvo jest jednak elektryczny silnik, a właściwie dwa, bo każda oś jest napędzana osobno. Ten napędzany energią elektryczną duet generuje łącznie aż 400 koni mechanicznych oraz 660 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Sprint od zera do setki trwa niecałe 5 sekund (dokładnie 4,7), a prędkość maksymalna została ograniczona do 180 kilometrów na godzinę. To efekt podjętej jakiś czas temu przez Volvo decyzji, która ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa podróżujących. Akumulator ma pojemność 78 kWh, co ma wystarczyć na przejechanie około 420 kilometrów na jednym ładowaniu. Ładowanie to może odbywać się z mocą do 150 kW, co przy odpowiedniej ładowarce pozwoli uzupełnić prąd do 80% w około 40 minut.

Firma zapowiada, że aktualizacje samochodu będą dokonywać się bez konieczności odwiedzin w serwisie – C40 ma nielimitowaną wymianę danych, a więc odświeża swoje oprogramowanie wprost z sieciowego serwera.

Volvo C40 Recharge – ile kosztuje?

Volvo C40 Recharge zostało wycenione w Polsce na 273 450 złotych. Standardowo samochód jest dostępny w czarnym lakierze i na 19-calowych alufelgach. Ten konkretny model nie będzie produkowany w Szwecji – firma postanowiła, że nowy elektryczny crossover będzie powstawał w fabryce Volvo w belgijskiej Gandawie. Pierwsze egzemplarze mają trafić do nabywców jeszcze w tym roku.