Rodzinna lokomotywa

W drugiej połowie zeszłorocznych wakacji wybrałem się z rodziną na południe Polski, by podziwiać górską przyrodę Tatr. W pierwszej chwili sam dałem się ponieść modzie i zacząłem poszukiwać dużego SUV-a, by wygodnie spakować rodzinę na wyjazd. Jednak po zastanowieniu doszedłem do wniosku, że nie tyle idę złym tropem, ale kompletnie nie wziąłem pod uwagę samochodu, który od wielu lat jest synonimem samochodu rodzinnego, a w jego nazwie kryje się słowo podróż (z ang. Tour). Wykonałem szybki telefon do Volkswagena i okazało się, że dysponują takim autem w parku prasowym dla dziennikarzy. Kilka dni później mogłem już zasiąść za kierownicą Volkswagena Tourana. 

Jednobryłowe nadwozie już na pierwszy rzut oka zdradza swój potencjał. Klasyczna, bardzo spokojna i charakterystyczna linia nadwozia z ostrymi przetłoczeniami bocznymi zdaje się opierać próbie czasu. Choć obecna generacja jest już trzecią z kolei i produkowana jest od prawie 5 lat, wciąż wygląda świeżo, a nawet elegancko. Nisko opadający przód, którego nie widać zza kierownicy wpływa na doskonałą widoczność, a nisko poprowadzona linia okien i duże przeszklenia pozwalają zorientować się w sytuacji na drodze nawet bez konieczności korzystania z czujników i asystentów.

Wnętrze to czysty Volkswagen. Wszystko jest na miejscu, poukładane w grupy tematyczne i ergonomicznie rozmieszczone. Jeśli mieliście już do czynienia z Golfem, Passatem, czy Tiguanem, poczujecie się w Touranie jak w domu. Bardzo spodobały mi się ogromne fotele. Sprawiają wrażenie wyjętych z Touarega. Zapewniają doskonały komfort jazdy, a po zrobieniu prawie 500 kilometrów z Warszawy do Zakopanego praktycznie nie odczuwałem żadnego zmęczenia. Myślę, że bez problemu zrobiłbym trasę nad wybrzeże Adriatyku i również czułbym się dobrze. Jechaliśmy większą grupą, a ja miałem 2 miejsca wolne. Będąc pewnym swego, bez zastanowienia zaproponowałem ich wykorzystanie.

Wagony do niej podoczepiali…

Nieopatrznie zostaliśmy z Touranem rzuceni na głęboką wodę, bo już po chwili na tylnym siedzeniu siedziała moja siostrzenica z malutką Hanią w nosidełku. Wiecie jak wygląda młoda matka w podróży? Walizka, dwie torby, wózek głęboki, wanienka, zasypka do pupy, puder do stópek, oliwki, balsamy i niezliczona liczba innych kosmetyków. Ale udało się. Wszystko, razem z naszymi bagażami, zmieściło się do bagażnika i to pod roletę! Volkswagen określa wielkość kufra na 834 litry i chyba ma rację, bo faktycznie jest tak duży, że mógłby mieć swój własny kod pocztowy. Z bagażnikiem Tourana wiąże się anegdota. Jak wspomniałem, jechaliśmy w Tatry, by podziwiać górską naturę. Jednak nasze plany szybko zostały zweryfikowane przez nierówny chodnik pod Nosalem. W efekcie razem z moją Kozicą (żoną) na kilka godzin utknęliśmy na oddziale ortopedycznym zakopiańskiego szpitala. Co prawda, skręcona kostka załatwiła nam podziwianie szczytów jedynie z poziomu Drogi pod Reglami, ale ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że do zapakowanego po brzegi bagażnika zmieścił się jeszcze wózek inwalidzki i kule. Na wszelki wypadek postanowiłem nie sprawdzać, czy zmieści się tam coś jeszcze. Największą atrakcją tego weekendu zostałem ja, dzielnie pchający wózek drogą do Morskiego Oka. Choć wyprawę zakończyłem przy Wodogrzmotach Mickiewicza, to i tak uważam, że swojego życiowego Iron Mana zaliczyłem z nawiązką.

Gładko, tak lekko, tak toczy się w dal…

Volkswagen Touran wyposażony jest we wszystkie dostępne systemy asystujące. Na pokładzie znalazły się: asystent parkowania, czujniki i kamera o fantastycznej rozdzielczości, system monitorowania martwego pola, asystent utrzymania w pasie ruchu i współpracujący z nim zaawansowany aktywny tempomat, potrafiący wyhamować auto do zera z prędkości autostradowych. 

Testowane auto wyposażone zostało w 150-konny silnik benzynowy 1.5 TSI EVO. Motor jest cichy, dynamiczny i bardzo dobrze radzi sobie z zapakowanym po brzegi rodzinnym vanem. Nie jest to demon prędkości, ale do bezstresowej jazdy jest w zupełności wystarczający. Spalanie na trasie? 6,5 l/100 km i uważam ten wynik za więcej niż przyzwoity. W górach wzrosło ono naturalnie do prawie 9 l/100 km, ale biorąc pod uwagę ciągłe wspinaczki, ten wynik również zaliczyłbym do bardzo dobrych. Samochód poprawnie reaguje na polecenia kierowcy, łatwo się prowadzi i nie zaskakuje negatywnie w żadnej sytuacji. Hamulce także zdały egzamin na piątkę. 

Volkswagen Touran, choć spisywany na straty ze względu na modę, wciąż jest bardzo mocnym rywalem dla wszystkich SUV-ów i crossoverów, nawet wewnątrz koncernu z Wolfsburga. Nowoczesny silnik 1.5 TSI EVO o mocy 150 KM jest obecnie najmocniejszą benzynową jednostką w tym modelu i wydaje się optymalny. Touran jest natomiast nieprzyzwoicie pakowny. To jedno z niewielu aut w swojej klasie, które może komfortowo przewieźć pięciu pasażerów, a jego gigantyczny bagażnik pomieści cały ich dobytek.