Wersje T1 i T2 upodobali sobie Hipisi. Wymalowane w kolorowe wzory BUS-y stały się ulubionym pojazdem „Dzieci Kwiatów”. Pierwsze skojarzenia z modelem Caravelle są więc jak najbardziej pozytywne, bo auto przypomina o czasach pokoju, rockowej muzyce i wolnej miłości. Przestronne wnętrze niedużego BUS-a służyło niejednokrotnie za dom, biuro i nocny klub, w którym bawić się mogło jednocześnie kilkanaście osób. Trzecia generacja z lat osiemdziesiątych XX wieku była zdecydowanie bardziej poważnym pojazdem. Auto dzielnie służyło w biznesie i zdecydowanie nie miało łatwego życia. Czas, w którym Transporter przewoził wszystkie towary świata zapoczątkował legendę o aucie wszechstronnym i niezniszczalnym.

Cechy te potwierdzała także uwielbiana przez użytkowników „T-czwórka”. To był ogromny przełom w historii Transportera, ponieważ była pierwszym modelem z silnikiem z przodu i przednim napędem. Na zabiegu „odwrócenia” zespołu napędowego zyskała przede wszystkim wielkość przestrzeni ładunkowej, ale kierowcy i pasażerowie weszli także w zupełnie nowy wymiar komfortu. Transporter T4 wciąż obecny jest na polskich ulicach, ale za sprawą popularności wśród surferów coraz częściej pełni rolę pojazdu lifestylowego. To właśnie w 1979 roku wraz z premierą serii T3 świat ujrzała wersja Multivan – samochód rodzinny, mini camper i VIP Shuttle w jednym.

Nowy, a jednak znajomy

U progu wakacji w moje dziennikarskie ręce wpadł najmłodszy przedstawiciel modelu Transporter, czyli Volkswagen Multivan 6.1. Samochód, ze względu na swoje malowanie, już na samym wstępie wzbudził we mnie sympatię. Dwukolorowe, biało-czerwone nadwozie pomalowano na wzór pierwszych modeli T1 (nazywanego pieszczotliwie Bullikiem) i T2 (słynny Ogórek). To oczywiste nawiązanie do 70-letniej historii modelu sprawia, że oglądają się za nim i młodzi i starsi przechodnie. Do pełni szczęścia zabrakło mi jedynie felg w stylu retro, które byłyby przysłowiową wisienką na tym smacznym torcie.

Już po otwarciu drzwi okazało się, dlaczego Volkswagen w tym modelu zrezygnował z nazwy Transporter. Nie ma tu zbyt wielu śladów po dostawczym rodowodzie auta. Tak naprawdę, punktem stycznym jest deska rozdzielcza, która rozbudowana została o duży ekran – centrum dowodzenia wszystkimi funkcjami. Fotele przednie to wzór komfortu i ergonomii. Powiecie, że siedzieliście w lepszych? A który z nich miał regulowane podłokietniki po obu stronach (tak, od strony drzwi również)? Kierowca bardzo łatwo jest w stanie znaleźć „godną” pozycję, a widoczność we wszystkich kierunkach jest wzorowa. W obserwacji otoczenia pomaga nisko poprowadzona linia okien i ogromne lusterka. Na pokładzie znalazły się także czujniki parkowania, kamera i system kontroli „martwego pola” – Blind Spot Assist. Schowków i półeczek jest tu w bród, więc zapominalscy użytkownicy powinni przygotować sobie naklejane karteczki z opisem tego, co mieści się w danej szufladce. Pomiędzy fotelami znalazło się miejsce na jakiś duży gabaryt w postaci turystycznej lodówki. Zabrakło mi jednak jakiegoś mocowania, które zabezpieczyłoby ten ładunek podczas jazdy. 

Tu jest jakby luksusowo

Przenieśmy się do tylnej części maszyny. Czasem jest tak, że luksus od codzienności oddzielają małe rzeczy. W przypadku Multivana 6.1 są to siłowniki elektryczne, które odpowiadają za otwieranie i zamykanie bocznych drzwi oraz klapy bagażnika. Niby nic wielkiego, ale przyjemnie jest zająć miejsce w limuzynie, gdy drzwi delikatnie zamykają się za nami. Miejsc siedzących jest pięć: dwa fotele w drugim rzędzie i ogromna, trzyosobowa kanapa w trzecim. Kanapę można przesuwać, a fotele dodatkowo obracać, tworząc tym samym przestrzeń do pracy lub towarzyskiego spotkania. Czym byłby jednak salon bez stołu i klub bez baru? Konstruktorzy Volkswagena pomyśleli o wszystkim – pasażerów czeka rozkładany stolik. Tu możliwość aranżacji ogranicza jedynie wyobraźnia pasażerów, bo oprócz rozkładanego, okrągłego blatu są też schowki i uchwytu na napoje. Mam tu jedna konsumencką uwagę. Blat stolika składa się z trzech części, z których dwie w jednej pozycji opadają, dając możliwość złożenia. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że blokada polega na przekręceniu blatu o 90 stopni. Ruch o kolejne 90 stopni i blat znów opada i tak dalej. W kraju, który wymyślił Octoberfest to rzecz nie do pomyślenia, żeby w chwili nieuwagi ze stołu spaść mógł kufelek… kubeczek z herbatą. Nie będę się jednak pastwił nad stolikiem, bo są przecież uchwyty na kubki zarówno w samym urządzeniu, jak i w ścianach bocznych wnętrza. 

Multivan nie jest najdłuższą wersją modelu T6.1, ale miejsca jest w nim naprawdę dużo. Auto ewidentnie skonfigurowano tak, by odbywać nim bardzo długie podróże. Jeśli więc znudzą się wam widoki w Rewie, czy Jastarni, bez problemu dojedziecie nim do Cabo da Roca i Cascais. Wnętrze kryje w sobie jeszcze jedną niespodziankę. Jeśli zapragniecie pojechać gdzieś we dwoje (lub troje), tylną kanapę przekształcić możecie w wygodne łóżko. Ponieważ samochód mierzy niecałe 4,9 metra, do stworzenia miejsca do spania wykorzystać trzeba fotele drugiego rzędu, ale ma to sens, bo jeśli położycie się nogami w kierunku tylnej klapy, rano fotele będziecie mogli zmienić w wygodne podgłówki, a przyciskiem pilota otworzycie klapę tworząc niepowtarzalny widok. Do osiągnięcia stanu nirwany zabrakło jedynie ekspresu do kawy, który mógłby się mieścić w podstawie stolika! Drodzy projektanci, pomyślcie o tym! 

Klasa Golfa, Passata i Klasa Multivana

Największym żywiołem Multivana 6.1 jest jednak droga. Auto, choć ma dostawczy rodowód, zupełnie nie zdradza go podczas prowadzenia. Zawieszenie jest sprężyste, ale jednocześnie bardzo komfortowe, a za sprawą mocnego wysokoprężnego silnika 2.0 BiTDI o mocy 199 KM, dotrzymuje kroku innym pojazdom na lewym pasie autostrady. Multivan okazuje się także całkiem oszczędny. W trasie jego zapotrzebowanie na paliwo oscyluje między 8 l/100 km podczas spokojnej jazdy, a 10 l/100 km podczas przejazdów autostradą. Testowy egzemplarz wyposażony był w automatyczna skrzynię biegów i napęd na wszystkie koła 4MOTION. Nie rozpisując się w szczegółach napiszę jedynie, że samochód prowadzi się jak po sznurku, a ty wysiądziesz wyluzowany jak Bruce Willis w „Szklanej Pułapce".

Jak wspomniałem, długość karoserii to niecałe 5 metrów. Auto nie jest więc dłuższe od Passata Varianta, czy Tiguana Allspace i Touarega, a na parkingu zajmuje tyle samo miejsca, co jego mniejsi bracia. Za sprawą dopracowanego układu kierowniczego okazuje się także niezwykle zwrotny i poręczny w mieście. 

Czyżbym znalazł samochód idealny? Oczywiście Volkswagen Multivan 6.1 nie jest pozbawiony błędów, jednak są to małe przebarwienia na gładkim i wyrazistym wizerunku wszechstronnego auta. Volkswagen skutecznie kontynuuje historię Multivana i jestem pewny, że wielu kierowców, mając do wyboru kombi lub modnego SUV-a, wybierze właśnie rodzinnego Vana.

CZYTAJ: Pierwszy samochód, czyli jakie auto sprawdzi się dla początkującego kierowcy?

ZOBACZ TEŻ: Ozonowanie samochodu: jak ozonować samochód, aby go odświeżyć i odgrzybić?

ELLE MAN POLECA: Nowy motocykl Jamesa Bonda trafił do sprzedaży. Licencji na zabijanie nie ma w zestawie