Postępu nie da się zatrzymać. I choć w tym przypadku owemu postępowi mocno pomaga presja ze strony stanowiących prawo w wielu krajach, to efekt jest taki sam – za kilkanaście lat w naszej części świata nie kupimy już nowego samochodu z silnikiem spalinowym. Oczywiście takie pojazdy nie znikną nagle z przestrzeni publicznej, ale poruszanie się nimi będzie utrudnione, na przykład poprzez zakaz wjazdu do centrów miast.

Póki co znajdujemy się w okresie przejściowym. Elektryki są coraz częstszym widokiem na naszych drogach, ale nadal rzadkim. Do tego właśnie okresu przejściowego idealnie pasuje Golf GTE. Volkswagen postanowił bowiem, że najnowsza wersja tego niezwykle popularnego modelu nie będzie elektrykiem, a hybrydą typu plug-in. Oznacza to, że można ją ładować z gniazdka i jeśli okoliczności na to pozwolą, używać podczas jazdy wyłącznie trybu elektrycznego. Jeśli jednak zajdzie taka potrzeba, pod ręką jest tradycyjny silnik benzynowy. Ale po kolei – najpierw skupimy się na wyglądzie.

Volkswagen Golf GTE – wygląd i pierwsze wrażenia

Patrząc na Golfa GTE z zewnątrz nie mamy wątpliwości, z jakim samochodem mamy do czynienia. Oczywiście wygląd tego modelu zmieniał się z generacji na generację, ale za każdym razem wiadomo było od razu, że to Golf. I tak jest tym razem – to auto klasy kompakt, które nadal jest wzorem dla innych w segmencie. Design jest prosty – nie ma tu mowy o szczególnej ekstrawagancji. Uwagę z pewnością zwracają niebieskie akcenty, na przykład w postaci listwy łączącej przednie reflektory. To oczywiście odniesienie do oryginalnego Golfa GTI, który wyróżniał się detalami w kolorze czerwonym. Tym, co odróżnia GTE od standardowego Golfa są (oczywiście oprócz liter „GTE” na klapie bagażnika) inne, bardziej fantazyjne zderzaki. „Mój” egzemplarz miał szary lakier, który, paradoksalnie, pozwala samochodowi wyróżnić się z tłumu.

O wiele ciekawiej jest we wnętrzu, choć nie z powodu nadmiaru przełączników, przycisków i pokręteł. Wręcz przeciwnie – pod tym względem środek Golfa GTE jest zaskakująco ascetyczny. Na konsoli środkowej znajduje się oczywiście ekran dotykowy, za pomocą którego kierowca ma dostęp do sterowania wszystkimi opcjami oferowanymi przez samochód. Przy jego dolnej krawędzi znajdziemy kilka fizycznych przycisków, odpowiedzialnych między innymi za regulację temperatury nawiewu. Niezwykle oszczędnie zaprojektowano tunel środkowy – na nim znajduje się dźwignia (a raczej dźwigienka) skrzyni biegów, kilka przycisków… i tyle. Tym, co najbardziej zwraca uwagę, jest materiał, którym obszyto fotele, a raczej jego wzór – w kratę z (ponownie) niebieskimi akcentami. Oldskulowo, ale pasuje do całości. Kolor niebieski trafił też na zagłówki foteli oraz kierownicę.

Volkswagen Golf GTE – jak się tym jeździ?

Jak już wspomniałem, Golf GTE jest hybrydą plug-in. Jednostka napędowa to układ 1.4 TSI eHybrid, który generuje moc 245 koni mechanicznych i 400 nM maksymalnego momentu obrotowego. Łączy się on z sześciobiegową, automatyczną skrzynią DSG. Tyle technikaliów, a jakie wrażenia płyną z jazdy?

Jeśli ktoś oczekuje po hybrydowym Golfie wrażeń rodem z benzynowej odmiany GTI, to będzie zawiedziony. Nie oznacza to bynajmniej, że GTE jest wolny. Wręcz przeciwnie – wspomniany układ pozwala rozpędzić samochód od zera do setki w około 6,7 sekund. Trudno tu więc mówić o sportowych wrażeniach z jazdy, ale samochód ten nieszczególnie do niej zmusza. Ba, najlepiej jeździ się nim w ciszy, a więc z wykorzystaniem wyłącznie silnika elektrycznego. Biorąc pod uwagę fakt, że mamy do czynienia z hybrydą, zasięg w trybie EV nie jest zbyt imponujący, bo wynosi około 60 kilometrów. Na codzienną jazdę po mieście z pewnością jednak wystarczy, a w razie potrzeby zawsze można przełączyć się na silnik benzynowy. I choć Golf GTE jest samochodem dość szybkim, to sportowych wrażeń nie oferuje. Jazda nim jest bardzo przyjemna, płynna i przebiega w ciszy (także, gdy korzystamy z silnika spalinowego). Nieszczególnie twarde jest też zawieszenie – czuć, że samochód ten został zaprojektowany z myślą o jeździe codziennej. Dynamicznej gdy trzeba, ale nie wariackiej.

Volkswagen Golf GTE – podsumowanie

Golf GTE jest samochodem, który idealnie pasuje do swoich czasów. Z jednej strony w pewnych aspektach tradycyjnym i mocno odwołującym się do własnej przeszłości, a z drugiej strony wyposażonym w nowoczesne rozwiązania. W efekcie powstał samochód, który może i stoi nieco w rozkroku pomiędzy „wczoraj”, a „jutro”, ale trudno to postrzegać jako wadę.