Antyczne odkurzacze do lamusa

Urządzenia, które towarzyszą nam od dawna, ciągle ewoluują. Gruby telefon stał się smukłym smartfonem o setce zastosowań. Telewizory zajmujące niegdyś cały blat stołu czy szafki zostały zastąpione przez modele wiszące na ścianach i przypominające obrazy. Kuchenne wagi są dzisiaj naprawdę smart, lodówki mogą być centrum inteligentnego domu. A odkurzacz, o ile nie jest robotem, wciąż kojarzy się ze sprzętem zakorzenionym w XX wieku.

Ważący kilka kilogramów korpus skrywa w sobie metry kabla i nierzadko mało higieniczne zbiorniki na kurz, do tego dochodzą plastikowa i metalowa rura oraz przeróżne nasadki. Wszystko zajmuje sporo miejsca. Samo odkurzanie wyciska z człowieka siódme poty i prowadzi do irytacji, bo np. przewód okazuje się zbyt krótki i trzeba szukać innego gniazdka, by dokończyć sprzątanie. Czasem podejmuje się ryzyko i… kończy się to jego wyrwaniem ze ściany.

Kabla może też być nadmiar – wtedy zaczepia się nim o meble, przy szarpnięciu można przewrócić lampę, wystraszyć psa, a w skrajnym przypadku stłuc wazon. Potem okazuje się jeszcze, że przewód stawia opór podczas zwijania i blokuje zwijacz. Niestety, na końcu tej nierównej walki z przedmiotami człowiek dowiaduje się, że zwycięstwo było pozorne – trzeba jeszcze wziąć do ręki mop i umyć podłogę…

W domu mogę wszystko

Może być inaczej? Oczywiście! Inżynierowie nie porzucili odkurzaczy i także wprowadzają w nich zmiany albo projektują te urządzenia od początku. Za przykład niech posłuży Philips Speedpro Aqua FC6728/01, który łączy w sobie aż trzy funkcje: odkurzacza, mycia i odkurzacza ręcznego. Sprzęt można bez większego problemu i wysiłku zanieść do samochodu, by odkurzyć nim fotele czy bagażnik. Albo zabrać na kemping, żeby posprzątać namiot. 

Philips SpeedPro Aqua nie jest jednak jakimś gadżetem o krótkim czasie pracy na jednym ładowaniu i niewielkiej mocy, samochodową zabawką zalegającą w organizerze w bagażniku. To pełnoprawny odkurzacz, który świetnie sprawdzi się zarówno na domowych dywanach, jak i drewnianych podłogach. Maksymalny czas pracy wynosi aż 50 minut, co w zupełności wystarczy do posprzątania całego mieszkania. 

W tym czasie można wysłuchać płyty ulubionego zespołu albo kilku krótszych podcastów. A gdyby okazało się, że na ogarnięcie swojego „m” wystarczył kwadrans, zawsze warto wpaść do sąsiada. Po kolejnym kwadransie sprzątania można już spokojnie zasiąść z nim przed konsolą. O takie sobotnie rytuały warto powalczyć.

Niektórym użytkownikom nie wystarcza standardowa praca odkurzacza. Poszukując sprzętu dla siebie, zwracają uwagę na tryb turbo. Philips i w tym przypadku pozytywnie zaskakuje - SpeedPro Aqua na najwyższych obrotach może pracować ponad 20 minut – pod tym względem jest nie do przebicia w swojej klasie cenowej. Tyle czasu wystarczy, by obejrzeć odcinek serialu w serwisie streamingowym. Skoro jedna ręka jest wolna, może do niej trafić smartfon albo tablet. Do tego słuchawki i BoJack Horseman – na takie sprzątanie niektórzy będą czekać z utęsknieniem.

Nic nie umknie uwadze

Jest moc, jest wytrzymała bateria, ale czy uda się tym odkurzaczem posprzątać dom naprawdę dokładnie? O to nie trzeba się martwić – swoje zrobi np. nasadka, która zbiera kurz z przodu i po bokach. Dzięki temu podłoga przy krawędziach ścian będzie czysta. Z kolei podświetlenie LED pozwoli dostrzec brud nawet w trudno dostępnych miejscach: za czy pod meblami. Alergików ucieszy natomiast fakt, że sprzęt posiada 2-warstwowy, zmywalny filtr, który wyłapuje drobinki kurzu.

Bardzo istotna, zwłaszcza dzisiaj, może się okazać funkcja mycia. Dzięki niej wykonuje się dwie czynności jednocześnie. A mniej pracy oznacza więcej czasu na przyjemności. Sprzątanie w nowym wydaniu może być fajne, ale jeszcze fajniej zasiąść z rodziną do układania puzzli albo ulubionej planszówki. Do utrzymania podłogi w czystości nie będą już potrzebne mop oraz wiadro – zabrudzenia i zarazki znikną podczas procesu odkurzania podłogi połączonego z jej myciem. W domowym schowku powinno się zatem zrobić luźniej.

Tak się dzisiaj odkurza. Można się poruszać z wydajnym urządzeniem w dłoni, ale nie musi to być katorga, na myśl o której włosy siwieją. Lub wypadają i dostarczają dodatkowej pracy z odkurzaczem…

---------

Maciej Sikorski - rosjoznawca z wykształcenia, autor tekstów z zawodu, twórca kiszonek z wyboru, człowiek lasu z brodą. Pierwsze dobre opowiadanie napisał w wieku sześciu lat. Ostatnie dobre opowiadanie napisał w wieku sześciu lat. Niepoprawny pesymista.