Twarz męska ale mniej groźna

Jeśli chcesz coś zmienić w swojej twarzy - choćby nadać jej mniej groźny wygląd, sprawić, aby wyglądała na mniej zmęczoną lub bardziej męską, warto skorzystać z medycyny estetycznej. Po zabiegi estetycznej coraz częściej sięgają mężczyźni. I to nie tylko ci, którzy chcą pozbyć się pielęgnowanych przez lata kompleksów. Na zabiegi takie coraz częściej decydują się faceci, którzy po prostu chcą się lepiej poczuć we własnej skórze. Do tej pory jednym z nim byłem także ja. Przez lata przyglądałem się z zazdrością kolegom z mocno zarysowaną linią szczęki. Długo wydawało mi się, że to ona świadczy i decyduje o tym, jak męsko wyglądasz i się czujesz. Sam mogłem pochwalić się dość chłopięcą twarzą, którą ukrywałem za skrupulatnie pielęgnowanym zarostem. Z czasem na ratunek przyszła mi jednak medycyna estetyczna. Dowiedziałem, że dzięki zabiegowi z użyciem preparatu Radiesse mogę szybko i efektywnie zmodyfikować linię żuchwy. Dlaczego z niego nie skorzystać, pomyślałem. W końcu mit o tym, że medycyna estetyczna jest tylko dla kobiet, już dawno upadł. Wielu facetów nadal ma jednak problem z tym, żeby z niej skorzystać. Słusznie? Postanowiłem to sprawdzić na własnej skórze. Dosłownie.

Nowa twarz po męsku

Na korektę rysów szczęki udałem się do warszawskiej kliniki Viva-Derm. Zabieg przeprowadziła specjalizująca się w tego typu zabiegach dr Barbara Walkiewicz-Cyrańska. Dlaczego pani doktor poleca modelowanie twarzy preparatami z serii wypełniaczy? Na to pytanie odpowiedziała mi tuż prze zabiegiem.

- Niektóre mniej doskonałe kontury twarzy są wynikiem działania genów. Inne zmieniają się wraz z upływem czasu. Dobrze dobrany produkt pomoże je jednak poprawić. Jednym z nich jest jest Radiesse. Bezpieczny z certyfikatem FDA. Podkreśla kontur twarzy, likwiduje asymetrię, idealnie zarysowuje linię żuchwy, kształt brody i zapobiega ich grawitacyjnemu opadaniu. Wystarczy jeden zabieg, aby uzyskać spektakularny, choć jednocześnie wyjątkowo naturalny efekt. Nie widać, że na twarzy coś było poprawiane, a wygląda ona młodziej i bardziej męsko. O taki efekt często pytają mężczyźni, którzy chcą, żeby zabieg był szybki, bezbolesny i trwały. Istotny jest także fakt, że działania preparatu nie osłabia wysiłek fizyczny, można więc uprawiać wszelkie sporty i aktywności czy chodzić do sauny.

Nie tylko żuchwa

Podczas rozmowy z panią doktor dowiedziałem się też, że preparat, który mi zaproponowała, jest sprawdzony i wciąż niezastąpiony mimo pojawienia się na rynku wielu innych rozwiązań. Nie tylko świetnie radzi sobie z konturem żuchwy, lecz także ze zmarszczkami mimicznymi, bruzdami nosowo-wargowymi, liniami marionetki. Koryguje kształt nosa i płatki uszne. Po takiej rekomendacji nie mogłem odmówić sobie skorzystania z niego. W końcu przed oczami cały czas miałem twarz Brada Pitta, który sam z resztą od lat przyznaje się do korzystania właśnie z tego typu zabiegów.

W dniu zabiegu wraz z panią doktor zdecydowaliśmy, że poza lekką korekcją linii brody, spróbujemy też „odmłodzić” moją brodę i okolice nosa. Potrzebowaliśmy zatem dwóch dawek preparatu. Jego podwojona ilość nie niosła ze sobą jednak zwielokrotnionego bólu. Zabieg wykonywany jest bowiem niemal bezboleśnie (może zawierać znieczulającą lidokainę) i nie pozostawia żadnych śladów (poza utrzymującym się przez trzy pierwsze doby obrzękiem po igle). Z czasem preparat całkowicie się wchłania, a jedyne, co po nim pozostaje, to odmłodzona, wypoczęta skóra i nowe rysy twarzy, o których do tej pory mogłem jedynie marzyć. W czym tkwi zatem sekret tego zabiegu? W preparacie, który po dziś dzień nie ma sobie równych na rynku.

Radiesse – preparat ośmiu milionów zabiegów

Hydroksyapatyt wapnia Radiesse, bo o nim mowa, nadaje skórze odpowiednią objętość i stymuluje naturalną produkcję kolagenu. Preparat zaraz po podaniu wypełnia ubytki tkankowe, a w ciągu następnych 3-4 miesięcy resorbuje się, uwalniając mikrogranulki hydroksyapatytu wapnia. Te tworzą swoistego rodzaju szkielet, na którym dochodzi do produkcji nowego kolagenu i regeneracji tkanki. Dlatego poza rewitalizacją skóry świetnie sprawdza się właśnie w modelowaniu linii żuchwy. Na całym świecie zostało wykonane już osiem milionów zabiegów. Ten na mojej skórze był kolejnym z nich. Jak on przebiegał? Jak się musiałem do niego przygotować? Czy był bezbolesny i bezpieczny? Z jakimi wiązał się ograniczeniami? I przede wszystkim – czy przyniósł oczekiwany efekt? Tego dowiesz się oglądając nasze wideo z wizyty w Viva-Derm i spotkania z dr Barbarą Walkiewicz-Cyrańską.

Czy udało mi się zostać polskim Bradem Pittem? Ja mam już wyrobione zdanie na ten temat. A jakie jest Twoje?