Łukasz Załuski: Co najbardziej podoba się Panu w Maździe MX-30?

Wojciech Halarewicz: To, że ten model jest prawdziwą Mazdą, a nie tylko prawdziwym „elektrykiem”.  Wsiadając do niego natychmiast czuję, że jest mój. Po pierwszych metrach odczuwam to o czym w Mazdzie zawsze mówimy – jedność z tym samochodem. Bardzo podobają mi się materiały, ciepło i naturalność elementów z naturalnego korka oraz… cisza z delikatnym „dźwiękiem silnika” z głośników w tle.

Skoro pierwsza prototypowa Mazda została zaprezentowana w 1970 r., dlaczego wprowadzenie takiego samochodu do sprzedaży nastąpiło dopiero po 50 latach?

Posiadanie technologii i zaprezentowanie prototypu to nie wszystko, a my w Mazdzie w naszch „szufladach” mamy sporo różnych doświadczeń i rozwiązań. Z tego się właśnie bierze nasza filozofia różnorodności  technologicznej. Dzisiaj jest czas i dojrzałość otoczenia na zaakceptowanie technologii elektrycznej. Odpowiem przewrotnie pytaniem: kto by taki samochód kupił 10 czy 15 lat temu? Gdzie by go mógł naładować? Z drugiej strony, technologia oraz związane z nią koszty są zupełne inne jeśli mówimy o prototypach w porównaniu z produkcją seryjną. Tak więc odpowiadając bezpośrednio na pytanie, wprowadzenie MX-30 nastąpiło dopiero teraz, bo dopiero teraz jest do tego najlepszy historycznie moment.

Kiedy samochody elektryczne mogą się zrównać cenami ze spalinowymi?

W niektórych krajach, przy istniejących dopłatach oraz systemach podatkowych, już tak jest – spójrzmy na Norwegię lub nawet Niemcy. Bo przecież koszt produkcji to tylko jeden z elementów ceny samochodów w Europie. Do tego koszty eksploatacji są niższe w porównaniu z samochodami spalinowymi. W związku z tym, w zależności od tego z jakiego punktu widzenia spojrzymy na cenę, może okazać się że ceny już są zrównane.

Jak wyobraża sobie Pan rok 2030? Czy samochody elektryczne zdominują krajobraz do tego czasu?

Moim zdaniem rok 2030 to czas, w którym na drogach w Europie będziemy mieli piękną różnorodność – BEV, PHEV, Mild Hybrid, HEV, ICE (zarówno diesel jak i benzyna). Jakaś forma elektryfikacji będzie występowała w każdej konfiguracji, a samochody w 100% elektryczne będą częścią tego zróżnicowanego krajobrazu. Myślę również, że już niedługo będziemy widzieli postęp w rozwoju paliw alternatywnych, wtedy może się okazać, że silniki spalinowe nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa… I może znów Mazda coś znajdzie w swoich „szufladach”?

Czy pandemia przyspieszy zmiany w branży motoryzacyjnej?

Myślę, że pandemia zmieni wiele aspektów naszego życia, w tym świadomość zmian w motoryzacji. Słynny akronim CASE (Connected, Autonomous, Shared, Electrification) zapoczątkował jednak zmiany w branży już wcześniej. Pandemia pewnie sprawi, że o wiele więcej ludzi zrozumie te przemiany. Kierunek jednak jest jasny, chociaż wiele szczegółów musi być wyjaśnionych i sprocedurowanych, np. cytowane już przeze mnie paliwa alternatywne lub LCA (Life Cycle Assesment), który jest kluczowy aby zrozumieć co tak naprawdę jest ekologiczne, a co tylko wydaje się być ekologicznym.

Na koniec podkreślę, że mimo zmian jedno jest pewne – zawsze będzie grupa ludzi, którzy kochają prowadzić samochód. Dla tych ludzi, niezależnie od zmian i trendów, będziemy produkowali samochody, które spowodują uśmiech na ich twarzach.Po to przychodzimy do pracy każdego dnia – od Hiroszimy po Warszawę i Leverkusen.