Jesteśmy za tym, żeby Timothee Chalamet grał jak najwięcej. I nie chodzi nam wyłącznie o docenianie jego talentu aktorskiego. Każdy nowy film z nim daje światu jeszcze jedną ważną rzecz – serię nieprawdopodobnych kreacji. Aktor zjawia się na czerwonym dywanie ubrany w odważne ubrania od Louis Vuitton czy Alexander McQueen, sprawiając wrażenie, jakby nie było nic łatwiejszego na świecie. Co więcej, w niejednej stylizacji redefiniuje podejście do stroju wieczorowego, czego przykładem jest wygląd z festiwalu w Wenecji czy cekinowa bluza z kapturem od Vuitton z londyńskiej premiery „Króla”.

ZOBACZ TEŻ: Najlepiej ubrani mężczyźni na festiwalu w Wenecji 2019: Timothée Chalamet, Brad Pitt i inni [GALERIA]

Parę dni temu pisaliśmy o tym, że Chalamet zjawił się na premierze swojego najnowszego filmu „Małe kobietki” ubrany w stylu gangsterów z „Peaky Blinders”. W czwartek miała miejsce kolejna premiera tej produkcji – tym razem w Paryżu. Rzecz jasna nie mogło na niej zabraknąć Chalameta wraz z resztą obsady. Młody gwiazdor znowu nas zaskoczył, bo ubrał na siebie niesamowity garnitur od Stelli McCartney w kolorze magenty. Raczej bardzo rzadko widzi się mężczyzn stawiających na taką barwę. Żeby dodać sobie jeszcze więcej nonszalancji, nosił na palcu breloczek z Wieżą Eiffla. Czyżby to taka skromna odpowiedź na szaleństwo związane z mikro torebkami, które rozpoczęło się za sprawą Jacquemusa?

ZOBACZ TEŻ: Timothee Chalamet potwierdza, że jest „najlepiej ubranym mężczyzną roku”. Tym razem stylizacją jak z „Peaky Blinders”

O wyczuciu stylu Chalameta można by pisać i pisać, ale szczególnie zadziwia fakt, że poza Harrym Stylesem i Matthew Healym jest on obecnie jedną z nielicznych znanych osób, które noszą się jak gwiazdy rocka. Tamci panowie są muzykami, więc eksperymenty modowe są czymś naturalnym w ich profesji, ale w świecie kina panują trochę inne, bardziej konserwatywne zasady. Choć wielu młodych aktorów ubiera się dziś naprawdę dobrze, to zdaje się, że Amerykanin wyprzedza ich o parę kilometrów. Poza nim nie ma raczej aktora, który z taką łatwością byłby w stanie ujarzmić magentę. Aż jesteśmy ciekawi co następnego zaprezentuje Chalamet.