Granie Jamesa Bonda wiąże się nie tylko z wielką popularnością, świetnym zarobkiem, ale także z byciem męską ikoną mody. To sprawia, że agent 007 zawsze musi wyglądać jak milion dolarów. W końcu tego się od niego oczekuje. Od 2005 roku w ikoniczną postać wciela się Daniel Craig. I patrząc na te wszystkie lata można powiedzieć, że aktor sprawił, że świat oszalał na punkcie Bonda chyba jeszcze mocniej niż kiedykolwiek wcześniej.

Na pewno pomógł mu w tym fakt, że ma świetnych stylistów. Kolejnym już dowodem tego jest sesja zdjęciowa z Matery we Włoszech. Daniel Craig pojawił się na niej wraz z Leą Seydoux oraz reżyserem Carym Jojim Fukunagą. Sesja rzecz jasna związana była z „No Time to Die”, czyli 25. filmem z przygodami Jamesa Bonda i przy okazji ostatnim z Craigiem w roli głównej. Aktor pozował do zdjęć w nienagannym, szarym lnianym garniturze w pepitkę.

CZYTAJ TEŻ: Od Jamesa Bonda po „Amerykańskiego żigolaka”: męskie ikony mody w filmie

Jest kilka powodów, dlaczego Craig wygląda w nim tak dobrze. Po pierwsze, taki garnitur jest idealny dopasowany pod kątem stylu do miejsca, czyli południowych Włoszech. Po drugie, zdjęcia robiono w środku dnia, więc wybór jaśniejszego koloru i materiału był jak najbardziej trafiony. Po trzecie, Craig posiada tę wrodzoną angielską elegancję, więc jemu po prostu dużo łatwiej przychodzi dobra stylizacja. Przy okazji strój aktora pokazuje, że szary garnitur powinien być niezbędnym elementem naszej garderoby, bowiem jest dobry na praktycznie każdą porę roku. Jeśli go nie macie, to najwyższa pora uzupełnić ten brak.