Bez względu na to jaki mecz zagraliby Krzysztof Piątek, „Lewy” czy Kamil Grosicki, to o nich zawsze można przeczytać najwięcej. Są jednak w naszym składzie piłkarze, którzy zasłużyli na masę pochwał, lecz nie byli w blasku reflektorów. Kogo zatem w tym kontekście należy wymienić i szczególnie docenić?

Sebastian Szymański

Młody pomocnik zasilił podczas zeszłego okienka transferowego Dynamo Moskwa. 20-letni Szymański ma przypiętą łatkę wielkiego talentu, lecz wielu takich piłkarzy już przewinęło się przez naszą reprezentację (na przykład Rafał Wolski). Z młodym rozgrywającym jest inaczej. A to choćby z tego powodu, że przysłużył się w dużej mierze do wygranej z Łotwą asystując Robertowi Lewandowskiemu w meczu i rozgrywając bardzo przyzwoite zawody przeciwko Macedonii.

Mało kto zwrócił na to uwagę, lecz Szymański swoją ruchliwością, szybkością i "wszędobylskością" skupiał uwagę defensorów przeciwnych drużyn robiąc przy tym sporo miejsca dla doświadczonych kolegów. Efekty? Wygrane z Macedonią i Łotwą. Ciężko go nie pochwalić. Zapamiętajcie jego nazwisko. Z pewnością jeszcze nie raz będzie o nim bardzo głośno.

Jacek Góralski

Część o filigranowym defensywnym pomocniku zacznę jednak od Grzegorza Krychowiaka. „Krycha” notuje wyśmienity start sezonu. Przekłada się to na występy w reprezentacji, lecz duży w tym udział ma właśnie gra Jacka Góralskiego. Piłkarz Łudogorca Razgard ma na boisku bardzo niewdzięczną pozycję. Ma bowiem za zadanie przecinać podania i linię gry rywali, wyprowadzając przy tym piłkę do najbliżej ustawionego partnera - tak w skrócie wyglądają założenia taktyczne dla pozycji numer „6”, na której Jerzy Brzęczek go ustawia. Oprócz bardzo solidnej gry w obronie odciąża z zadań defensywnych Grzegorza Krychowiaka, który jest w stanie uwolnić swoje atuty w postaci rozgrywającego. Zachwycając się postawą w defensywie biało-czerwonych i niesamowitej dyspozycji piłkarza Lokomotivu pamiętajmy o Góralskim, który wykonuje swoją „brudną robotę” na mocną piątkę. I to z plusem!

Przemysław Frankowski

Gdy Przemysław Frankowski odchodził w styczniu do Chicago Fire, wielu ekspertów zwiastowało mu przedwczesną piłkarską emeryturę - bo do USA w żargonie piłkarskim wyjeżdża się, by po prostu dorobić. Nic z tych rzeczy. Frankowski swoim wejściem smoka i błyskawicznym golem strzelonym Macedonii udowodnił, że dobra gra za oceanem wcale nie wynika z tego, że liga MLS jest niewymagająca. Frankowski dołożył swoją cegiełkę do awansu Polski na Mistrzostwa Europy. Jego bramka zdobyta w niedzielę na Stadionie Narodowym skruszyła obronę rywali i wyraźnie podcięła im skrzydła. Za to 24-letniemu skrzydłowemu należą się słowa uznania. I życzenia jeszcze szerszego rozwinięcia skrzydeł - tak własnych, jak i drużyny.

Jan Bednarek

Przyzwyczailiśmy się do niezniszczalnego duetu Glik-Pazdan, który wypromował za swojej kadencji Adam Nawałka. Po obniżeniu piłkarskich lotów przez tego drugiego trener Brzęczek stanął przed niezwykle trudnym zadaniem znalezienia godnego partnera dla kapitana Monaco. Postawił na Jana Bednarka, defensora Southampton. Mimo fatalnego startu w rozgrywkach Premier League, selekcjoner zaufał obrońcy, który odpłacił się solidną grą. Wciąż popełnia błędy, ale ma do tego prawo - w kwietniu skończył dopiero 23 lata, a pamiętajmy, że to obrońcy są filarem zespołu. Czyste konto w meczach z Łotwą i Macedonią to także i jego zasługa.