GP Niemiec: wpadka faworyta

Już na starcie było widać, że to nie będzie łatwy wyścig dla kierowców. Bardzo ciężkie warunki dawały się we znaki już na samym początku zmagań. Miejscowi kibice ze szczególnym przejęciem oglądali zmagania Sebastiana Vettela, który przez koszmarny błąd rozbił bolid w zeszłym roku, a był o krok od wygranej. Niemiec startował z ostatniej pozycji i dosłownie chwilę po starcie rozpoczął swój marsz ku podium. 

W międzyczasie z walki o podium odpadł jego zespołowy kolega, Charles Leclerc, który nie opanował bolidu na ostatnim zakręcie i w rezultacie wylądował w bandzie. Chwilę po nim Lewis Hamilton był niemal o krok od rozbicia auta, lecz na szczęście dla mistrza świata, skończyło się na uszkodzeniu przedniego skrzydła.

To był początek koszmaru zespołu Mercedesa na swoim rodzinnym podwórku. Hamilton dostał karę pięciu sekund w alei serwisowej, a Bottas … kompletnie rozbił swój bolid, w ostatnim zakręcie.

Zamieszanie w czołówce wykorzystał Max Verstappen. Młody holender ustrzegł się większych błędów i w spokoju mknął po wygraną, gdy Bottas z Leclerciem odpadli, a Hamilton poprzez odbycie kar spadł do ogona stawki. Verstappen ostatecznie dowiózł pierwszą pozycję do mety. Za nim dojechał Sebastian Vettel, który przecież startował z ostatniej pozycji. Ostatnie miejsce na podium zajął Daniił Kviat. Co za wyścig!

GP Niemiec: Kubica napisał historię

Zapewne większość z was, tak jak i my, nie przypuszczaliśmy, że nasz jedynak w Formule 1 włączy się w jakąkolwiek walkę - no, chyba, że o przedostatnie miejsce. Kubica wielokrotnie pokazywał, że bardzo pewnie czuje się w ciężkich, deszczowych warunkach. Pamiętamy chociażby GP Monaco z 2009 roku, czy GP Australii z 2010 roku. Fatalne warunki we wczorajszym wyścigu otworzyły przed Kubicą prawdziwą szansę na jakąkolwiek walkę o wyższe, niż dolne, lokaty. Wystarczyło tylko dojechać do mety bez popełnienia błędu. 

Wyścig o GP Niemiec nie ukończyło aż siedmiu kierowców. Dawno nie mieliśmy na torze takiej „rzezi” bolidów. Kierowcy nie mogli opanować swoich aut w ostatnim zakręcie, na którego bandzie lądowali między innymi Nico Hulkenberg, Charles Leclerc, Lewis Hamilton czy Valtteri Bottas. Kubica ostatecznie do mety dojechał na dwunastym miejscu. Po zakończeniu wyścigu okazało się, że w obliczu kar nałożonych na zespół Alfa Romeo, Polak wskoczy na dziesiątą lokatę, dzięki czemu … zdobył swój pierwszy punkt w tym sezonie!

Ciężko o bardziej dramatyczną historię. Robert zdobył punkt w morderczych warunkach po raz pierwszy od GP Abu Zabi w 2010 roku. Kubica pobił rekord najdłuższego oczekiwania na punktowaną lokatę. Czas, na który czekał najszybszy Polak, to 8 lat, 8 miesięcy i czternaście dni. Tak się pisze historię. Brawo Robert!