Nowy Suzuki Vitara w porównaniu do swego poprzednika mocno wygrzeczniał. Tylna klapa otwiera się teraz do góry, jak u większości konkurentów, a nie na bok, a koło zapasowe powędrowało do wnęki pod podłogą bagażnika. Tym samym auto ostatecznie straciło swój bojowy, terenowy wizerunek. Ostre linie nadwozia zdecydowanie wyróżniają Vitarę na tle innych SUV-ów, ale optycznie samochód sprawia wrażenie mniejszego niż jest w rzeczywistości. Zdecydowanie za to skurczyło się w stosunku do poprzedniej generacji. Długość obecnej to 4175 mm, podczas gdy poprzedniczka mierzyła dumne 4500 mm. Nowa Vitara jest także węższa, niższa i ma mniejszy rozstaw osi. Pragnę jednak zaznaczyć, że obecna generacja to Suzuki Vitara, a poprzedniczka nosiła przydomek Grand. Czyżby Japończycy stwierdzili, że zbudowali zbyt duży samochód i postanowili wrócić do bardziej filigranowych rozmiarów?

Weteran w cywilu?

Przód z lekko skośnymi reflektorami wygląda dojrzale, a szczególnie dobrze prezentuje się wieczorem, gdy włączone zostaną LED-owe reflektory. Świecą one jasno, a snop światła jest szeroki i doskonale oświetla drogę. Jeśli jesteśmy już przy reflektorach, to spodobały mi się również w całości czerwone klosze tylnych świateł, które świetnie kontrastują z ostro wyciosanymi kształtami karoserii.

Kabina pasażerska również zachowana została w nieco ascetycznym stylu, ale nie można jej odmówić przestronności. Góra deski rozdzielczej wyłożona została miękkim tworzywem, ale na drzwiach i konsoli środkowej znajdziemy już twardy plastik. Z jednej strony jest to nawiązanie do offroadowej historii modelu, z drugiej konstruktorom zależało na tym, by zachować jak najniższą masę auta. I to właśnie niewielka waga Vitary jest jej największym atutem, o czym napiszę za chwilę. Wracając do wnętrza, to fotele przednie są całkiem obszerne, jednak brakuje im kilku centymetrów długości siedziska by idealnie podpierać uda kierowcy. Bazowa wysokość fotela już jest optymalną dla osób o wzroście około 175 cm, ale szeroki zakres regulacji sprawia, że wygodną pozycję znajdą tu osoby o różnym wzroście. Na tylnej kanapie miejsca jest również dość dla dwóch dorosłych pasażerów. Szczególne uznanie należy się konstruktorom za wygospodarowanie ogromnej ilości miejsca na stopy, które idealnie mieszczą się pod przednimi fotelami. W kabinie nie czuje się zupełnie filigranowych rozmiarów Vitary, a bagażnik o pojemności 375 litrów okazuje się całkiem pojemny. Ma regularne kształty i podwójną podłogę ułatwiającą zachowanie porządku.

Centrum multimedialne jest jedyne w swoim stylu. Grafika nie powala może stylem, ale wszystko jest czytelne i łatwo dostępne. Dopracowania wymaga jedynie szybkość reakcji dotykowego ekranu. Bywa, że lubi się zastanowić, a czasem trzeba dwukrotnie dotknąć daną ikonkę. Fantastycznie grzeją za to fotele, dlatego rekomenduję Vitarę wszystkim zmarźluchom. Maty w fotelach rozgrzewają się dosłownie w kilka sekund, a pasażer tonie w przyjemnym ciepełku.

Lekka, zwinna, ekologiczna

Jak wspomniałam wcześniej tajemnicą Vitary jest jej lekkość i zwinność. Gotowe do jazdy auto waży jedynie 1120 kilogramów, a to dziś prawdziwy ewenement w dobie faszerowania samochodów ciężkimi wzmocnieniami i elektroniką. Suzuki podczas testów zderzeniowych Euro NCAP uzyskało maksymalną notę 5 gwiazdek, więc tym bardziej należą się Japończykom słowa uznania. 

Pod maską Nowej Vitary pracuje nowa konstrukcja będąca połączeniem benzynowego, turbodoładowanego silnika BoosterJet o pojemności 1,4 l i małego silnika elektrycznego. Agregat będący miękka hybrydą osiąga moc 129 KM. Co ciekawe, poprzedni silnik osiągał moc o 11 KM większą. Silnik sprzężony został z manualną 6-biegową skrzynią biegów, a napęd testowanego egzemplarza trafiał na koła przednie. Nie wdając się w szczegóły techniczne musze przyznać, że silnik, choć nieco słabszy, zupełnie dobrze radzi sobie z rozpędzaniem Vitary i wcale nie odczuwa się braku mocy. Krótkie zwisy, prześwit 20 cm i niewielka waga sprawiają, że Vitara naprawdę daje radę w lekkim terenie. Pisząc lekki mam na myśli leśną drogę pełną dziur, kałuż i wystających korzeni. Suzuki pokonuje przeszkody pewnie i bez najmniejszego problemu. Zawieszenie ma dużą rezerwę i nie mam mowy o żadnym dobijaniu nawet podczas szybszych przejazdów.

Zaskoczyła mnie wysoka precyzja układu kierowniczego. Nawet niewielki ruch kierownicy powoduje natychmiastową zmianę kierunku jazdy, co jest wrażeniem dość osobliwym i nieoczywistym. Samochody terenowe znane są z tego, że ich układy kierownicze nie do końca chcą współpracować z kierowcą. Dlaczego tak się dzieje? Jazda terenowa wymaga od kierowcy skupienia, a najechanie na korzeń lub kamień powoduje odbicie kierownicy. Zbyt dobrze spasowany i precyzyjny układ kierowniczy spowodowałby kontrę kierownicy z siłą będącą w stanie połamać kierowcy palce. To dlatego samochody terenowe tak swobodnie poruszają się na asfalcie całą szerokością pasa. Precyzja prowadzenia Suzuki jest więc znakiem, że Vitara definitywnie ewoluuje w kierunku modnego crossovera. Mam jednak nadzieję, że producent nie przesadzi zbytnio z oswajaniem tego offroadera i auto zachowa swój unikalny terenowy charakter.

Między offroadem a komfortem

A jak jeździ się Vitarą po asfalcie? Bardzo lekko i przyjemnie. Japończyk łatwo i stabilnie pokonuje zakręty, a jazda autostradą nie stanowi żadnego wyzwania. Jeśli jednak zapragniecie poznać możliwości dynamicznej jednostki napędowej, przypomnę, że niska masa nie bierze się znikąd. Producent zaoszczędził nieco na materiałach wygłuszeniowych i przy prędkości 140 km/h do uszu kierowcy i pasażerów dociera wyraźny hałas toczących się opon. Auto zachęca do przyciśnięcia pedału przyspieszenia i nawet przy wyższych prędkościach pozostaje elastyczne. Moment obrotowy 235 Nm dostępny jest w zakresie 2000 – 4000 obrotów i gwarantuje, że nie będziecie musieli zbyt często zmieniać biegów. Dzięki dużej elastyczności silnik okazuje się również oszczędny. Uzyskanie spalania na trasie w granicach 6 l/100 km nie będzie wielkim wyzwaniem. Po tygodniu jazdy po mieście i weekendowej wycieczce w nieznane komputer pokazał wynik 7,2 l/100 km. Oznacza to, że w cyklu mieszanym na 47 litrowym zbiorniku przejedziecie około 650 km, a w trasie prawie 800 km! Z czystego dziennikarskiego obowiązku dodam jeszcze, że Vitara ze 129-konnym silnikiem i napędem na przednią oś przyspiesza od 100 km/h w 9,5 sekundy, a prędkość maksymalna to 200 km/h.

Tygodniowy test nowego Suzuki Vitara uświadomił mi, że Japończycy stanęli w szerokim rozkroku budując samochód spełniający wymagania nowoczesnego kierowcy, ale cały czas zachowujący niezwykłą dzielność w terenie. Oby Suzuki wytrzymało w tej pozycji jak najdłużej, bowiem na rynku coraz mniej jest już prawdziwych pojazdów, które niczego nie udają, a każdy pokonany nimi kilometr budzi miłe emocje. Oczywiście samochód został mocno wygładzony i dopasowany do oczekiwań dotyczących komfortu. Jeśli jednak stać was na szaleństwo i lubicie czasem tak po prostu pojechać w nieznane, znajdziecie w Vitarze dzielnego kompana, który bez dąsania się zabierze was na fascynującą wycieczkę.

CZYTAJ: Volkswagen Multivan 6.1 – wakacje można mieć przez cały rok

ZOBACZ TEŻ: Peter Varga w ELLE MAN: Jak się projektuje Porsche?

ELLE MAN POLECA: „Projekt samochodu jest jak obraz – nigdy nie jest skończony” - wywiad z Jackiem Frohlichem, szefem działu projektantów marki BMW