To był naprawdę intensywny dzień na torze Jastrząb koło Radomia. Instruktorzy dawali z siebie bardzo dużo, ale też sporo wymagali. Warsztaty były unikalną okazją, by poznać własne ograniczenia w prowadzeniu samochodów oraz rozwinąć umiejętności. Miłym dodatkiem była możliwość testowania zaawansowanych systemów bezpieczeństwa w najnowszych modelach marki Mercedes.

Wielu z nas jeździ szybko i nadmiernie ufa systemom bezpieczeństwa. Prawdą jest, że te powstały by ratować nas w krytycznych sytuacjach, jednak nie powinniśmy zrzucać całej odpowiedzialności za swoje działania na drodze na technologie. Podczas szkolenia zauważyliśmy jak wiele niepoprawnych nawyków rządzi naszą codzienną jazdą. Co ciekawe, wiele z nich występowało zarówno u bardzo młodych kierowców, jak i u ludzi z kilkunastoletnim doświadczeniem.

Pierwsza kwestia – poprawna pozycja za kierownicą. Niby błaha sprawa, ale już po kilku minutach można było odczuć, jak wielki ma wpływ na szybkość i precyzję kierowania podczas dynamicznej jazdy na torze. Po kilkudziesięciu minutach na torze zaczęliśmy zadawać sobie pytanie, jak to możliwe, że szkolenia z bezpiecznej jazdy wciąż nie zawsze są integralnym elementem nauki jazdy. Młodzi kierowcy często nie wiedzą, jak zachowuje się samochód w sytuacji awaryjnego hamowania połączonego z omijaniem przeszkody.

W każdym z 4 modułów treningu jeździliśmy innymi modelami Mercedesa, co dodatkowo wzmagało poczucie, że każdy samochód rządzi się swoimi prawami. Ogromne znaczenie na drogę hamowania albo dynamicznie wykonywany manewr omijania innego samochodu na drodze ma masa auta oraz rozmieszczenie jego środka ciężkości. Trenowanie kierowania pojazdem na płycie poślizgowej w warunkach zamkniętego toru to niesamowita dawka adrenaliny. Łatwo było też poczuć znaczenie prędkości. Ten sam manewr, który kilka chwil wcześniej wydawał się prosty, po zwiększeniu prędkości o kilka kilometrów na godzinę, stawał się prawdziwym wyzwaniem.

Na każdym etapie szkolenia towarzyszył nam ten sam komunikat – technologie samochodowe mają nam pomagać, ale nie zastąpią uważnego i skoncentrowanego kierowcy. W czasie warsztatów mogliśmy też pozwolić sobie na nieco więcej. Hamowaliśmy z pełną mocą wykorzystując wsparcie ABS-u, walczyliśmy z podsterownością podczas pokonywania ostrych łuków po mokrej nawierzchni, a także wprowadzaliśmy auta w poślizg tylnej osi przez tzw. „szarpaki”.

Wracają ze szkolenia w naszych głowach pojawiła się myśl – skoro prowadzenie naszpikowanych nowymi technologiami Mercedesów jest wyzwaniem, to jak wygląda sytuacja ze starszymi samochodami? Wniosek pojawił się jeden – nie przestawajmy podnosić swoich umiejętności jako kierowcy.

ZOBACZ: AUTA Z DUSZĄ: Aston Martin, czyli auta tworzone w białych rękawiczkach [ZDJĘCIA]

CZYTAJ WIĘCEJ: Robin Rogalski w ELLE MAN: Krok do Formuły 1 [WYWIAD]

WIĘCEJ MOTO: Mazda 3 inna niż wszystkie. Dobrze jest się wyróżniać, ale trzeba to robić z klasą [MOTO PIĄTEK]