Nowego Samsunga Galaxy S10 otrzymamy w kilku wariantach, które będą oczywiście różnić się ceną oraz możliwościami (a nawet wymiarami). Premiera smartfona już w przyszłym miesiącu, kolejnych oficjalnych informacji dostarczą nam zapewne rozpoczęte w Las Vegas targi CES. Jednak dzięki przeciekom, o sprzęcie wiemy już całkiem sporo.

Samsung Galaxy S10 - szczegóły

Informacją, która najbardziej elektryzuje internautów jest możliwość szybkiego ładowania telefonu (producent ma w ten sposób zrekompensować niewielką pojemność baterii). Ponadto - jeśli wierzyć doniesieniom - Samsung Galaxy S10 może służyć również jako indukcyjna ładowarka, którą podładujemy kompatybilne urządzenia np. smartwatche.

Co do wyglądu - bo zwykle to on najbardziej dzieli internautów - producent nie przewiduje rewolucyjnych rozwiązań. Zdaniem portalu "gsmmaniak.pl" "szału nie ma", z kolei według Kamila Świtalskiego z "Antyweb.pl" Samsung Galaxy S10 jest śliczny.

To oczywiście wnioski wyciągnięte na podstawie nieoficjalnych zdjęć. Za najnowszym przeciekiem stoi Evan Blass, który już wielokrotnie udowadniał, że posiada wiarygodne źródła. Co na pierwszy rzut oka przykuwa uwagę, to oczywiście dziurka na ekranie na przedni aparat:

Nowy Samsung Galaxy S10 i tak uniknął kontrowersji, jakie wywołały pierwsze zdjęcia iPhone'a XI. Jak pisaliśmy na ELLE MAN, pierwsze grafiki o nowym sprzęcie od Apple spotkały się ze sporą krytyką. 

Ostatnie dni to również spory przeciek na temat Xiaomi MI9, a więc kolejnego flagowca japońskiej marki, która coraz lepiej radzi sobie na polskim rynku. Poznaliśmy nie tylko możliwości nadchodzącego sprzętu (podobno powinniśmy spodziewać się potrójnego aparatu), ale również cenę - podstawowa wersja ma kosztować 2999 juanów, co daje jakieś 1650 zł.

Kolejne premiery i zamieszanie, jakie wywołują przecieki, potwierdzają tezę, że smartfon stał się bardzo ważnym gadżetem, a użytkowników bardziej niż specyfikacja interesuje design. Na temat wyglądu nowych telefonów oraz oczekiwań współczesnych mężczyzn względem sprzętu, porozmawialiśmy z Jakubem Roskoszem - autorem bloga o modzie męskiej, stylu i lifestyle'u.

Kuba Dobroszek: Jak twoim zdaniem powinien prezentować się smartfon dla współczesnego, pewnego siebie mężczyzny?

Jakub Roskosz (jakubroskosz.com): Dobrze jeśli - poza nowinkami technicznymi oczywiście - telefon wyglądał elegancko i nowocześnie. Nie bez znaczenia jest jakość materiałów, z których jest wykonany oraz pierwsze wrażenie, jakie sprawia. Na samym początku weryfikuję również sposób działania wszystkich przycisków: wydawane przez nie dźwięki, łatwość użytkowania. Zwracam uwagę na najdrobniejsze szczegóły.

Czy smartfon może być traktowany jako gadżet równie ważny i prestiżowy co zegarek?

Nie sądzę. Oczywiście wiele marek usiłuje tworzyć bardzo drogie, ekskluzywne telefony, używając do produkcji szczerego złota czy diamentów. Niemniej, w przeciwieństwie do zegarka, po 3-4 latach taki smartfon będzie bezużyteczny. I o ile zakup drogiego zegarka dla wielu z nas może być traktowany jako fanaberia, to jeśli kupimy odpowiedni model będzie on swego rodzaju lokatą kapitału. Nigdy nie patrzyłem na smartfon jako na ekskluzywny gadżet, dla mnie to przede wszystkim narzędzie.

Masz jakiś ulubiony model?

Od iPhone'a 4S jestem wierny Apple, choć niedawno nabyłem najnowszy model Blackberry z fizyczną klawiaturą i postaram się do niego przekonać. Ta marka zawsze wzbudzała we mnie pozytywne emocje i mam nadzieję, że szybko się przestawię, znajdując tym samym alternatywę dla Apple'a. Choć obawiam się, że może to być nastawienie życzeniowe...

Sporo mówi się, że mężczyźni to gadżeciarze. Ile w tym prawdy?

Bardzo dużo! Lubimy poznawać jak coś działa, weryfikować osiągi, dane techniczne. Z gadżetami mamy kontakt niemal codziennie, używamy ich do pracy i rozrywki, nie można więc się dziwić, że wybieramy takie modele, które - zamiast codziennej dawki - irytacji dają nam odrobinę przyjemności. Bo kto z nas nie lubi otaczać się pięknymi przedmiotami?