Tegoroczny finał Wimbledonu między Novakiem Djokovicem i Rogerem Federerem z miejsca został uznany za klasyk. I jest to jak najbardziej trafne stwierdzenie. Serb pokonał Szwajcara po niesamowitym i szalenie dramatycznym pięciosetowym boju, który trwał prawie pięć godzin. Co więcej, w finałowym secie obronił dwa meczbole, pokonując ostatecznie Federera w tiebreaku.

Ta porażka dla szwajcarskiego mistrza musiała być szczególnie bolesna, zważywszy na to, że wspomniane wyżej piłki meczowe miał przy własnym serwisie. Niby wystarczyło raz porządnie trafić serwisem czy forehandem i byłoby po sprawie, ale z Djokovicem nie ma tak łatwo. To chyba najbardziej nieugięty gracz na tourze. Co niesamowite, po raz trzeci (!) wygrał mecz z Federerem po obronieniu dwóch meczboli (dwa razy zdarzyło się to na US Open – w 2010 i 2011 roku).

Zegarek Rogera Federera

Po zakończeniu meczu Federer natychmiast założył zegarek Rolexa Day-Date. Jak doskonale wiadomo, Federer od dawna jest twarzą tej luksusowej marki, stąd nic dziwnego, że w takim momencie jej model pojawił się na jego nadgarstku. Ale mógł też stanowić chwilowe pocieszenie, bowiem noszenie najwyższej jakości zegarka raczej podnosi ducha każdemu mężczyźnie.

Day-Date Federera wykonany jest z 18-karatowego różowego złota Everose, ma kopertę o średnicy 40 mm i oliwkowozieloną tarczę. Bransoletę President wykonano ze starannie wybranych metali szlachetnych, co sprawia, że nie tylko świetnie się prezentuje, ale też jest wygodna. Zegarek napędza kaliber nowej generacji o nazwie 3255. Ten samonakręcający się mechanizm zapewnia znaczące korzyści w zakresie precyzji, rezerwy chodu, odporności na wstrząsy i działanie pola magnetycznego, łatwości użytkowania i niezawodności. Za takie cacko trzeba rzecz jasna zapłacić konkretną sumę, bo 35 200 euro (prawie 150 tys. zł).

Zegarek Novaka Djokovica

Przy Federerze zegarek Novaka Djokovica prezentuje się dużo skromniej, bowiem w żaden sposób nie jest tak luksusowy. Mistrz Wimbledonu założył przed ceremonią Seiko Astron GPS Solar ref. SSH033JI. Tu też nie ma żadnej zagadki – Djokovic od kilku lat jest ambasadorem Seiko.

Ładowany solarnie model Astrona wprowadzono na rynek 7 lat temu, ale w 2018 roku pojawiła się nowa generacja, która może pochwalić się kilkoma udoskonaleniami. Zrobiona z utwardzonego tytanu koperta Astrona została zmniejszona do 42,9 mm średnicy oraz 12,2 mm grubości. Do bransolety dodano system mikroregulacji.

Co więcej, zegarek został wyposażony w nowy kaliber 5X. Ten kwarcowy mechanizm ma wbudowany WorldTime, GPS automatycznie kontrolujący wskazanie czasu z uwzględnieniem DST (Daylight Saving Time – czas letni), wieczny kalendarz, opcję oszczędzania baterii i stoper. Za ten zegarek zapłacimy na naszym rynku ponad 8 tys. zł.

Choć różnica cenowa między zegarkami obu tenisistów jest porażająca, to w przypadku Djokovica nie miało to znaczenia. W końcu jego Seiko nie było najważniejszą rzeczą, jaką trzymał 15 lipca w swoich dłoniach.