Toyota Corolla Touring Sports – klasyka gatunku

Nie ma co ukrywać, że Toyota wykonała ogromny skok w kierunku uatrakcyjnienia swojej oferty. Skok ten był potrzebny, by znów zjednać sobie młodych kierowców, którzy nie do końca uwierzyli, że zmiana nazwy modelu z Corolla na Auris sprawi, iż Ci zaczną biec do salonów po swój egzemplarz. Dwie generacje Aurisa wystarczyły, by na tylnej klapie japońskiego kombi znów pojawił się napis Corolla. I powiem wam, że bardzo się z tego cieszę. Corolla bowiem, to nie tylko nazwa. Corolla to ikona światowej motoryzacji i chyba najbardziej rozpoznawalny model w historii firmy i nawet w miejscach, do których dojedzie jedynie nieźle przerobiony Hilux słyszeli o Corolli. Nowa Corolla (to już 12. generacja) prezentuje się zjawiskowo. Linia nadwozia jest odważna i dynamiczna, a dwukolorowe malowanie z pewnością trafi w gust młodych kierowców. Zupełnie przeprojektowana deska rozdzielcza wygląda atrakcyjnie i jest miła w dotyku. Zaledwie jeden jej element został wykonany z twardego plastiku i zupełnie nie wiem dlaczego, bo nieco zaburza wrażenie spójności. Nic złego nie mogę za to powiedzieć o fotelach, które są po prostu wzorem ergonomii i wygody. Pod maską pracować może znana hybryda z wolnossącym, benzynowym motorem o pojemności 1.8 l i mocy 122 KM. Po krótkim treningu będziecie w stanie uzyskać zużycie paliwa na poziomie 4 l/100 km w mieście, ale jeśli zależy wam na osiągach, powinniście sięgnąć po wersję 2.0 Dynamic Force o mocy 184 KM. Zużywa niewiele więcej paliwa, a frajda z jazdy jest nieporównywalna.

Hyundai i30 SW – miękka hybryda

Niewiarygodne jest to, jak Koreańczycy szybko dogonili japońską i europejską konkurencję. Jeszcze 10 lat uważane za mało prestiżowe, dziś walczą o klientów jak równy z równym. Okazuje się również, że technologia hybrydowa nie jest tajemnicą dla koncernu Hyundai/KIA. Powszechne na naszych ulicach są przecież modele Kona, Ionic, czy Niro, które występować mogą nie tylko jako wersje hybrydowe, ale również elektryczne. Kompaktowy model i30 dostępny był do tej pory jednak jedynie jako klasyczna benzyna i diesel. Tak było do wczoraj, bo dziś auto zamówić można z tak zwaną miękką hybrydą. Układ wykorzystuje niewielki silnik elektryczny, który wspomaga ten spalinowy na przykład podczas ruszania. Układ wykorzystuje 48-Voltową instalację elektryczną i odzyskuje energię podczas hamowania. Co daje ta dodatkowa energia? Przyczynia się ona do obniżenia emisji szkodliwych substancji oraz wspomaga silnik spalinowy podczas przyspieszania. Hyundai I30 SW 1.5 T-GDI ma trzy tryby jazdy, które różnią się nie tylko nazwami, ale faktycznie zmieniają charakterystykę auta. W trybie EKO silnik wydaje się nieco ospały i bardzo łagodny, ale zużywa minimalne ilości paliwa i bardzo chętnie „żegluje”, czyli po odpuszczeniu pedału gazu nie hamuje silnikiem, a płynie niczym na „luzie” oszczędzając paliwo. Z kolei tryb SPORT zmienia tego potulnego baranka w istnego wilka. 160 KM wspomagane dodatkowo zastrzykiem energii elektrycznej potrafi nieźle namieszać, a pakiet N-line ze sportowymi fotelami kubełkowymi doskonale tu pasuje. Jednak ta wersja wyposażenia nie będzie dobra dla wszystkich. Kubełki są na tyle dopasowane, że naprawdę wygodnie będzie w nich kierowcom o niezbyt szerokich plecach.

Renault Megane E-Tech – z gniazdka do gniazdka

E-Tech to nowe rozdanie we francuskiej marce. Renault Megane to teraz nie tylko hybryda, ale za sprawą możliwości ładowania z gniazdka także auto elektryczne. Układ hybrydowy legitymuje się mocą 160 KM i naprawdę niezłymi osiągami, przy zachowaniu rozsądnego apetytu na paliwo. W trasie bez problemu utrzymacie zużycie na poziomie 6,5 l/100 km, ale prawdziwe WOW pojawia się w mieście. Tu hybrydowe Megane przeistacza się w auto bezemisyjne i nie zużywa nawet kropli paliwa! Renault Megane E-Tech jest hybrydą Plug-in, którą bez problemu naładujecie z każdego gniazdka, pod warunkiem oczywiście, że jego właściciel wam na to pozwoli. Akumulatory o pojemności 9 kWh zajmują część miejsca pod podłogą bagażnika, ale jak to mówią: coś za coś. Te 9 kWh zgromadzonej energii wystarczy, by bez problemu dojechać z Jabłonny do centrum Warszawy i po pracy wrócić do Jabłonny korzystając jedynie z silnika elektrycznego. To około 45 km w obie strony, które pokonujecie nie tylko w kompletnej ciszy, ale i ekologicznie (pomijając naturalnie fakt, skąd bierze się prąd w gniazdku). Szczególnie warta rozważenia jest wersja R.S. Line. Spytacie pewnie po co komu obniżone zawieszenie i sportowe fotele w rodzinnym kombi? Już odpowiadam: Samochód wygląda niezwykle atrakcyjnie i za sprawą akumulatorów umieszczonych pod podłoga bagażnika jest również świetnie wyważony i zdecydowanie czuć to podczas pokonywania zakrętów. Dodatkowo, w kubełkowych fotelach zmieszczą się także kierowcy o szerszych plecach, a to już argument, który sprawia, że auto jest po prostu wygodne i funkcjonalne. I jeszcze jedno… miarą fajności nie jest to, co my dorośli sadzimy o samochodach, a to co myślą o nich dzieci. Mój 11-letni syn stwierdził, że za 7 lat, gdy zrobi prawo jazdy będzie chciał takiego kupić, więc nie ma o czym dyskutować.

BMW 330e iPreformance Touring – hybryda na sportowo

Marki premium na szczęście nie wycofały się jeszcze z produkcji klasycznych wersji nadwoziowych, dlatego jeśli potrzebujecie czegoś bardziej wykwintnego niż auto sąsiada, BMW także proponuje coś w ekologicznym anturażu. Nowa Seria 3 oferowana jest w wersji iPerformace, co w bawarskim dialekcie oznacza Hybrydę Plug-in. Tu również, jak w przypadku Renault (zabiją mnie za to porównanie) dysponujemy silnikiem elektrycznym zasilanym z baterii o pojemności 10 kWh, jednak realny dystans jaki możemy pokonać w trybie bezemisyjnym to niecałe 40 km i żeby dojechać spod Warszawy do biurowca w centrum i wrócić „na prądzie” do domu będziecie potrzebować gniazdka. Ale w waszym biurowcu, przy waszym miejscu parkingowym jest przecież gniazdko, więc nie będzie problemu. Czym różni się więc BMW od wyżej wymienionych propozycji? Po pierwsze, BMW 330e iPerformance Touring dysponuje mocą 292 KM, a ta moc trafia na koła tylnej osi, która dodatkowo dociążona jest przez akumulatory. I to jest właśnie najpiękniejsze, bo gdy to biało-niebieskie śmigiełko na masce dobrze się rozkręci, okaże się, że hybrydowe BMW jest nie tylko oszczędne, ale i piekielnie szybkie. Auto startuje z miejsca jak wystrzelone z procy, osiągając pierwsze 100 km/h w czasie 5,9 sekundy i potrafi rozpędzić się do 230 km/h, podczas gdy inni producenci pozwalają rozpędzić się swoim hybrydom do maksymalnie 190 km/h. I o ile pierwszy parametr nie jest szczególnie szokujący, bo silnik rozwija przecież prawie 300 KM, to prędkość maksymalna wystarczająca, by czuć się swobodnie na lewym pasie niemieckiej autostrady jest już dowodem na nonszalancję i ekstrawagancję niemieckich inżynierów.

Cztery auta, cztery podejścia do elektromobilności i technologii hybrydowej. Każde z nich ma swoje unikalne zalety i wszystkie wspólnie pokazują kierunek w jakim idzie motoryzacja. Różnorodność rozwiązań i indywidualne podejście każdego z producentów każe mieć nadzieję, że z czasem nasze miasta i miejsca, w których mieszkamy zaczną wyzwalać się z duszących je zanieczyszczeń i o ile nie będzie to proces szybki, to z pewnością nie będzie też nudny.