W miniony weekend odwiedziłem zlot youngtimerów, który został zorganizowany na warszawskim Powiślu, a dokładnie pod mostem Poniatowskiego. To miejsce - nawet jak jest puste - ma swój klimat i urok. Na ziemi nierówna, czerwona kostka, z jednej strony park, a z drugiej most, z którego cały czas dobiega hałas i zgiełk przejeżdżających samochodów. 

To właśnie tam, na nierównej kostce i pod głośnym mostem zorganizowano wiosenny zlot samochodów zabytkowych. Na wydarzenie przyjechałem na długo po rozpoczęciu - wiele aut mogło sobie już pojechać, zaś kilka ciekawych dojechać tuż przed moim przyjściem. W promieniu conajmniej kilometra nie mogłem zaparkować. N sumie nic dziwnego - w końcu była niedziela (niehandlowa!), a pogoda rozpieszczała - było 17 stopni na plusie. Po zaparkowaniu już z daleka widziałem tłumy stojących pod mostem ludzi. Nie miałem wątpliwości, w którą stronę się kierować.

Uzbrojony w aparat analogowy i cyfrówkę od razu zacząłem łapać w wizjerze auta. Cieszyłem się widokiem patrząc przez obiektyw, jak i po prostu stojąc na chodniku i obserwując pasjonatów klasyków, którzy z natchnieniem opowiadali o swoich samochodach. A te były wyjątkowe. Na miejscu zastałem mieszankę prawdziwych kilkudziesięcioletnich klasyków z Włoch, czy Niemiec, ale także nieco „młodsze auta”, jak na przykład te z Japonii. Zaraz ktoś się przyczepi, że z Hondy czy z Nissana żaden klasyk. Otóż nic bardziej mylnego! Każdy z zaparkowanych samochodów pokazywał, ile pracy włożył w niego właściciel, ile godzin spędzono w garażu na odbudowie i renowacji i ile pieniędzy włożono w próbę utrzymania go w jak najlepszej kondycji. 

Wszystkie auta miały swój klimat i widoczną aurę, która się nad nimi roztaczała. I ten zapach - starej tapicerki, zapach wieku, smaru i starej skóry, którą poszyte były fotele. To było coś wyjątkowego - coś, czego nie doświadczymy wsiadając do nowej Skody czy Volkswagena. Każdy samochód miał duszę i niepowtarzalną osobowość. Chociażby kultowy „Garbus”-  Volkswagen Beetle, który jakby uśmiechał się do przechodzących dzieci. 

Największe wrażenie - oprócz głównych bohaterów wydarzenia, czyli samochodów zrobili na mnie ludzie, którzy tam przyszli. Nie wszyscy znali się na samochodach, część z nich znalazła się na zlocie zupełnie przypadkiem. Panowała pogodna atmosfera. Ludzie z uśmiechem przechadzali się między samochodami. Właściciele pojazdów z ogromnym entuzjazmem rozmawiali o swoich zabytkach z kompletnie obcymi ludźmi, jakby znali ich od lat i przekazywali historię prac nad pojazdem i jego historię. 

Była to pierwsza tego typu „impreza”, na której się pojawiłem. Pasjonują mnie samochody - w szczególności te stare, zabytkowe, z niepowtarzalną duszą. 14 kwietnia na warszawskim Autodromie Bemowo zorganizowane zostanie oficjalne rozpoczęcie sezonu cyklicznych spotkań z youngtimerami, które przygotuje dla nas Youngtimer Warsaw. Patronat nad wydarzeniem objął sam Automobilklub Polski. Jeśli znajdziecie wolną chwilę, to koniecznie tam wpadnijcie - bo naprawdę warto!

Zobaczcie więcej zdjęć w naszej GALERII --->