Rasizm na boiskach: problem wciąż żyje

To kolejny odnotowany przypadek rasistowskich zachowań we włoskiej ekstraklasie i kolejny raz doświadczył go Mario Balotelli. Mniej więcej w połowie meczu Brescii z Hellas Verona zrozpaczony wyzwiskami i okrzykami pod swoim adresem napastnik wziął piłkę w ręce i wykopał ją w stronę obrażających jego kolor skóry kibiców. Balotelli chciał się poddać, pójść do szatni i uchronić się przed rasistowskimi okrzykami. Został jednak na boisku i zdobył gola - i to jakiego.

Mario Balotelli nie jest jedynym piłkarzem w Serie A, który doświadczył w tym roku rasizmu. Spotkało to w piątej kolejce napastnika Interu Mediolan, Romelu Lukaku, który w podobnym stylu „odwdzięczył się” wyzywającym go kibicom Cagliari strzelając gola. W zeszłym roku zrozpaczony wydawanymi przez kiboli małpimi odgłosami młodziutki Moise Kean również chciał się poddać. Wcześniej Kalidou Koulibaly po całym meczu wysłuchiwaniu buczenia i rasistowskich okrzyków nie wytrzymał i zakrył w geście rozpaczy swoją twarz dłońmi i zaczął płakać.

Mamy 21 wiek. Kibice na stadionach (w głównej mierze włoskich) zachowują się, jakby jakimś cudem cofnęli się w czasie do schyłku 19 wieku. 

Rasizm we Włoszech: Hellas Verona idzie na wojnę ze swoim kibicami.

Jak dotąd kluby bały się wypowiedzieć wojny swoim kibicom, którzy dopuszczają się rasistowskich okrzyków. Zazwyczaj kończy się na upomnieniu, przeprosinach na oficjalnej stronie zespołu i sporadycznymi karami dla fanów. Dużo aktywniejsza chce być sama federacja organizująca Serie A, która potrafi zamknąć całą trybunę, lub wydać zakaz obecności kiboli na stadionach gościnnych.

Jeden klub zniesmaczony zachowaniem swoich kibiców postanowił zakasać rękawy i wypowiedzieć wojnę rasizmowi. Mowa tu o Hellas Verona. Klub z miasta Romea i Julii zdecydował się wydać 11-letni zakaz stadionowy liderowi swoich kibiców.

W świecie piłki nożnej odbiło się to szerokim echem i pokazało innym klubom jak powinno się w sytuacjach rasizmu ze strony swoich kibiców zachowywać. A z wydawaniem małpich odgłosów i obrzucaniem czarnoskórych piłkarzy bananami powinno się być bezpośrednim i do bólu konsekwentnym.

Idealnym podsumowaniem rasizmu we Włoszech jest historia z przed sześciu lat. W meczu pucharowym rozgrywanym między AC-Milanem i Pro Patrią już po 26 minutach meczu napastnik Kevin-Prince Boateng wykopał piłkę w trybuny, zdjął koszulkę i udał się do szatni. Dołączyła do niego reszta zespołu Rossonerich. Dla rasizmu nigdy nie było i nie powinno mieć miejsca. Pytanie tylko kiedy niektóre środowiska kibicowskie sobie to uświadomią