Urolodzy robią swoje wewnętrzne badania pacjentów pod hasłem: dlaczego pan do mnie przyszedł? Ponad 70% mężczyzn niechętnie przyznaje, że przysłała/zmusiła/postawiła ultimatum/umówiła partnerka. Wśród młodszych jest lepiej. Milenialsi częściej przychodzą sami, chcą się zbadać, bo w dzisiejszych czasach wypada, tak jest cool. Dbanie o zdrowie jest trendy. Może na razie w dużych miastach, niektórych środowiskach, ale ten trend istnieje. Większość jednak przychodzi z musu.

ZOBACZ: ELLE MAN wspiera Movember. Zobacz naszą sesję z Mateuszem Gesslerem, Maciejem Musiałowskim, Rafałem Maślakiem i innymi

- Pacjenci najczęściej trafiają do mnie z problemami układu moczowo-płciowego, zwykle z podejrzeniem raka prostaty – opowiada doktor Stefan Czarniecki z HIFU CLINIC Centrum Leczenia Raka Prostaty w Warszawie. – Jest też odsetek, w mojej praktyce mniejszy, mężczyzn z podejrzeniem raka jądra, nerki, pęcherza moczowego, a także osoby cierpiące na nietrzymanie moczu, problemy ze wzwodem, niskim testosteronem i przedwczesnym wytryskiem. Każda z tych grup dociera często dopiero wtedy, gdy problemy są naprawdę wyraźne.

Prostata - podstawa życia

Prostata jest kluczowym elementem prokreacji. Żadne dziecko nie powstałoby, gdyby nie ten niewielki narząd. To prostata produkuje śluz, który jest nośnikiem i ochroną plemników. Po usunięciu jej mężczyzna staje się de facto bezpłodny, ponieważ przerwana jest ciągłość dróg płciowych. Odmian raka prostaty jest wiele, w tym, na szczęście, duży odsetek mało złośliwych. Zwykle pojawia się po 45.–50. roku życia, najczęściej po sześćdziesiątce. Nie boli. Jest największym problemem onkologicznym u mężczyzn. I w czasie kiedy prasa kobieca od 20 lat uczula na objawy nowotworu piersi, zaleca USG i mammografię, męskie magazyny nieczęsto podejmują ten drażliwy temat. Ale my się go nie boimy. Życie po- nad wstyd. – A cała bajka polega na tym, że wcześnie wykryty rak prostaty wiąże się najczęściej z ogromnym prawdopodobieństwem wyleczenia – kontynuuje doktor Czarniecki. – Często nawet się go nie leczy, a jedynie obserwuje. Tylko by mieć szasnę na wczesne wykrycie, trzeba po 40. roku życia przyjść do urologa i zafundować sobie „pierwszy serwis pogwarancyjny”.

Rak prostaty - skąd to licho?

Nieprawdą jest, że skłonność do zachorowania dziedziczymy tylko po ojcu i dziadku, mutacje genów BRCA dziedziczymy też po matce. Jednak tylko u 9% wykrywana jest znana mutacja dziedziczna. W przypadku raka prostaty jedynym pewnym czynnikiem ryzy- ka jest wiek (50+). Żaden inny czynnik nie przekłada się znacząco na rozwój tego nowotworu – istnieje jedynie słaba korelacja roz- woju tej choroby ze zwiększonym spożyciem czerwonego mięsa oraz białka z nabiału, ze spożyciem potraw smażonych na tłuszczu. Wino czerwone może mieć cechy ochronne, jednak białe wręcz odwrotnie, niestety wszystko zależy od dawki: nadmierne spożycie alkoholu związane jest ze zwiększonym występowaniem wszystkich oraz tych śmiertelnych postaci raka prostaty, ale całkowita abstynencja także zwiększa ryzyko. Podobną relację obserwujemy w przypadku niedoboru oraz nadmiernego stężenia witaminy D. Palenie papierosów tu też wydaje się szkodliwe. Nowotwór ten częściej występuje w społeczeństwach rozwiniętych, czyli czynniki cywilizacyjne mają tu wpływ.