Czas jest niesamowicie istotny w mojej walce, choć nie nawigujemy już przy pomocy zegarka. Komputery monitorują prognozy pogody, siłę i kąty wiatru, pozycję naszych rywali, jesteśmy obstawieni monitorami. Rywal ma podobne narzędzia. Walczymy z naturą i musimy przewidzieć, gdzie się pojawi wiatr, bo na przestrzeni stu metrów jeden jacht może go mieć, a inny stać w miejscu. W tych regatach musieliśmy pokonać trzy morza, spędziliśmy cztery doby pod żaglami non stop, a to wyśnione drugie miejsce wygraliśmy tylko o 2 minuty! To bardzo drogie jachty, całe z karbonu, 800 mkw. żagli, superkomputery, ale tak naprawdę decyduje doświadczenie i nos żeglarza. Na małym laserze na Zegrzu jest dokładnie tak samo.

Start był w starym porcie Valletta na Malcie. Kanonada armatnia o północy dała sygnał i mieliśmy 5 minut, żeby przeciąć linię startu. 120 jachtów, startujemy w grupach po kilkanaście łodzi, a każda ma wysokość trzynastopiętrowego budynku. Musimy się zmieścić na tych 300 metrach szerokości, zderzenia są nieuniknione, bo każdy chce jak najlepiej rozpędzić się do startu. Te 5 minut decyduje. Sprawdzam zegarek. Musi być bardzo wyraźny, bo nie mam czasu na to, żeby się mu przypatrywać. I musi mieć duże przyciski, żebym mógł go obsłużyć w rękawicy. I mój Albert Riele takie ma. 

Dlaczego te 5 minut jest takie ważne? Bo muszę wejść w linię startu pod najlepszym kątem, przy maksymalnej prędkości i z dobrej strony. Ale wszystkie inne załogi dążą do tego samego. Więc muszę ich blokować, zabierać im wiatr, ale jeśli się pomylę, zostanę. Zobacz – na mecie różnice są o 2 minuty, a tutaj przed startem masz 5 minut. Nie możemy jak bolidy jechać komuś na kole, bo u nas, za jachtem, nie ma wiatru. Walczymy o to, kto pierwszy wyjdzie z portu. W załodze jest 20 osób, zawodowców i amatorów z Oceans Challenge Yacht Club. Względy bezpieczeństwa są fundamentalne, w nocy, przy takiej prędkości, jeśli kogoś zgubisz, może dojść do tragedii. Mamy kamizelki z satelitarnym lokalizatorem, ale zanim olbrzymi jacht, który sunie 70 km/h, wyhamujesz, zawrócisz i nocą na fali podejmiesz rozbitka – mijają cenne minuty. Łódź waży 17 ton, kiedy spada na fali, to jakbyś leciał w przepaść z całym budynkiem. 

Kiedy mój tata płynął w pierwszych w historii regatach dookoła świata Whitebread Round the World Race 1973, procedury na Oceanie Południowym mieli takie, że po rozbitka nie wracasz, bo musisz dbać o całą załogę. Jeśli próbujesz na oceanie hamować na kilkunastometrowej fali tak wielki jacht, narażasz całą załogę.

Przemysław Tarnacki - mistrz świata w żeglarstwie. Jego załoga Ocean Challenge Yacht Club zajęła drugie miejsce w klasie największych jachtów w słynnych regatach Middle Sea Race na Malcie.