Land Rover "Czarna Mamba" : skąd wzięła się nazwa

Nie nazywasz auta po najbardziej niebezpiecznym wężu bez przyczyny. Ten samochód to prawdziwe monstrum, którego boją się nawet skały, po których przejeżdża. Zastanawia was pewnie skąd w "Czarnej Mambie" wzięło się miejsce na sześć kół.

W tym momencie dochodzimy do pewnej ciekawostki, ponieważ Land Rover sprzedawał właśnie takie auta australijskiemu wojsku w latach 80-tych. Później samochody te trafiły do kolekcjonerów, aż swoje ręce położył na jednym z nich położony w Georgii warsztat Custom Overload.

Mechanicy znaleźli oryginalnego Land Rovera z jedynie niecałymi dwudziestoma tysiącami kilometrów na liczniku. Nieźle, jak na tak wiekowe auto. Służyło one w RPA jako wóz strażacki do zadań specjalnych. Dodatkowa oś oczywiście zwiększa przyczepność i ładowność auta. W sam raz na ekstremalne przypadki!

Amerykanie nie byliby sobą gdyby nie wsadzili pod maskę wielkiego V8. LS3 z Corvetty C6 zastąpiło fabryczny silnik, by zaspokoić potrzeby tego potwora. Ponadto wprowadzili nieco zmian w środku, lecz patrząc na auto z zewnątrz wiemy już chyba, dlaczego nazywa się "Czarna Mamba".

CZYTAJ: Rezvani Tank to najmocniejszy SUV na świecie!

Matowe oklejenie, masa wzmocnień i sześć gigantycznych kół. Custom Overload wyceniło swojego potwora na 315 tys. dolarów.