Popularne aplikacje randkowe oferują spore możliwości jeśli chodzi o nawiązywanie nowych znajomości, ale niestety posiadają szereg niewątpliwych wad. W internecie nie brakuje głosów facetów, którzy twierdzą, że bez budowy ciała godnej greckiego boga (i nie chodzi tu o Dionizosa) trudno nawiązać jakikolwiek kontakt, a dodatkowo trzeba być wręcz mistrzem small-talku, co nie dla każdego jest łatwe do osiągnięcia. Dodatkowo całkowicie dyskwalifikujące w oczach większości kobiet mają być takie cechy, jak na przykład głębokie zakola czy całkowita łysina.

I właśnie z myślą o przedstawicielach ostatniej grupy powstała aplikacja Bald.Dating. Jak nietrudno się domyślić, kryteria dotyczące mężczyzn są proste – aby dołączyć do grona jej użytkowników, należy legitymować się brakiem włosów. Choć brzmi to zabawnie, to inspiracją dla twórców miała być dyskryminacja, jakiej łysi mężczyźni doświadczają na Tinderze i jego odpowiednikach. Powstał nawet termin „hatfishing” opisujący to zjawisko – pozbawieni włosów faceci często wstydzą się swojej przypadłości i ukrywają ją pod czapką lub kapeluszem.

Za Bald.Dating stoi niejaki David Minns, który ma już spore doświadczenie w niszowych serwisach randkowych. Ba, z tworzenia takowych uczynił wręcz swój znak rozpoznawczy, a biorąc pod uwagę wzór, jaki można dostrzec przy jego kolejnych przedsięwzięciach można spokojnie założyć, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Jak dotąd założył takie serwisy, jak Short King Dating (kierowane do mężczyzn, których wzrost nie przekracza 180 centymetrów), 20 Dating (dla tych, którzy szukają drugiej połówki sporo od siebie młodszej lub starszej) oraz Dinky Ones (dla facetów z małymi penisami). Żaden z nich jak dotąd Tinderowi nie zagroził, ale może w tym szaleństwie jest metoda?