Podczas gdy wiodące marki motoryzacyjne coraz śmielej, ale jednak dość zachowawczo eksperymentują z napędami elektrycznymi i i nie mają zamiaru rezygnować z silników spalinowych (zapewne dopóki odpowiednie przepisy w poszczególnych krajach ich do tego nie zmuszą), amerykańska firma prezentuje pojazd, który wydaje się wyprzedzać inne elektryki o epokę. I to nie tylko z powodu tego, jak ich dzieło wygląda, ale również ze względu na rozwiązania technologiczne.

Aptera 3 – design i możliwości

Futurystyczny design Aptery 3 (bo tak nazywa się ten pojazd) to efekt pogoni za możliwie najlepszym współczynnikiem aerodynamiczności. Pogoni udanej, bo współczynnik oporu powietrza wynosi zaledwie 0,13. Dla porównania – Skoda Octavia czwartej generacji może się pochwalić wynikiem 0,24, a sporych rozmiarów Hummer 0,57. Na wygląd trójkołowca wpływ miał też pomysł, aby Apterę pokryć panelami słonecznymi.

I tu właśnie dochodzimy do najciekawszej cechy kalifornijskiego samochodu. Producent twierdzi, że Aptera 3 jest samochodem elektrycznym, który nie wymaga ładowania. I choć jest to określenie nieco na wyrost, to jednak w określonych warunkach prawdziwe. Ładowany jedynie energią promieni słonecznych pojazd będzie miał zasięg do około 70 kilometrów. Niewiele, ale zawsze coś. Istnieje też oczywiście możliwość ładowania Aptery w tradycyjny sposób – w zależności od wybranego wariantu pojemności baterii trójkołowiec będzie mógł pokonać na jednym ładowaniu nawet ponad 1500 kilometrów. A co z osiągami? Aptera z napędem na wszystkie koła rozpędza się od zera do setki w 3,5 sekundy, a ta z napędem jedynie na przednie – 5,5 sekundy.

Ile kosztuje Aptera 3?

Gotowe egzemplarze, których było stosunkowo niewiele już się wyprzedały, ale firma otworzyła zapisy na kolejne pojazdy. Najtańsza wersja Aptery 3 kosztuje 25 900 dolarów, natomiast najdroższa – 46 900.