Porsche Taycan: Z prądem w genach

Technologię hybrydową Porsche rozwija już wielu lat i testuje ją w wyścigach długodystansowych startując samochodem Porsche 919 Hybrid w najwyższej klasie rozgrywek Le Mans Prototype 1-H. Uważni szczęśliwcy będą mogli spotkać na ulicy model 918 Spyder, który jest pokazem możliwości niemieckich inżynierów. Samochód napędzany jest układem hybrydowym, w skład którego wchodzi spalinowy motor V8 o pojemności 4,8 l i dwoma silnikami elektrycznymi. Łączna moc zestawu to 887 KM, które są w stanie rozpędzić srebrne nadwozie Porsche do 100 km/h w czasie 2,8 sekundy! Przy okazji, ten potwór jest w stanie poruszać się bezszelestnie na dystansie 30 kilometrów, korzystając jedynie z prądu skumulowanego w bateriach.

Porsche Taycan: Pierwszy taki, choć nie jedyny

U progu trzeciej dekady XXI wieku Porsche przenosi nas w świat zupełnie nowych doznań, jakich nie oferował nikt do tej pory. Porsche Taycan jest pięciometrowym, sportowym coupe, którym wygodnie podróżować mogą cztery dorosłe osoby. Jeśli miałbym ustawić go w gamie producenta z Zuffenhausen, to znalazłby miejsce pomiędzy modelami 911 i Panamera, przy czym jeśli chodzi o rodzaj napędu, to auto otwiera zupełnie nową ligę i jeśli ktoś będzie chciał do niej dołączyć, będzie musiał pokazać coś naprawdę ekstra! Powiecie, że chyba zapomniałem o Tesli, która przez wielu nazywana jest „matką eletromobilności”. Owszem, Tesla z modelami S, X i nowym Tesla 3, jest największym producentem samochodów elektrycznych na świecie. Ba, piorunujące osiągi i możliwości przewozowe, również stawiają ją w czołówce, ale to Porsche stworzyło pierwszy elektryczny samochód sportowy i obecnie żadne inne auto nie jest w stanie równać się z Taycanem w dziedzinie wykończenia, prowadzenia i wydajności.

Porsche Taycan: Nadludzka siła

Auto napędzają dwa elektryczne silniki synchroniczne, które napędzają wszystkie koła. Wersja Taycan Turbo rozwija moc 680 KM, a Taycan Turbo S niebotyczne 761 KM. Jak to się przekłada na osiągi? Turbo przyspiesza do 100 km/h w czasie 3,2 sekundy, a Turbo S w 2,8, a wskazówka mija 200 km/h po niecałych 10 sekundach! To osiągi zarezerwowane dla supersamochodów! Siła, z jaką kierowca i pasażerowie wciskani są w fotele jest tak duża, że zanika ostrość widzenia, a krew odpływa z twarzy i to dosłownie. Po kilku takich dzikich startach poczułem mrowienie na policzkach, a nie zdarzyło mi się to nawet na prawym fotelu 911 GT2 RS, prowadzonego przez Larsa Kerna – kierowcę testowego Porsche, który tym autem ustanowił rekord toru Nurburgring. Takich przeciążeń jak w Taycanie nie doznaliście dotąd nawet na najbardziej spektakularnych kolejkach górskich i co najważniejsze, ten samochód jest w stanie robić to w nieskończoność i tylko wasza wytrzymałość będzie dla niego granicą. Spektakularnym testem dla Taycana jest procedura startu Launch Control, podczas której Samochód startuje z miejsca, rozpędza się do 200 km/h i hamuje do zatrzymania. Nawet kierowca testowy Porsche, z którym pod względem zdrowia i możliwości fizycznych mogą równać się jedynie piloci Top Gun, był w stanie wykonać tę próbę maksymalnie 9 razy z rzędu. Podczas 10-tej próby poddał się i musiał wysiąść z auta. 

Porsche Taycan: Prawdziwy sportowiec

Największym problemem samochodów elektrycznych nie jest ich zasięg, a szybkość ładowania baterii. Pojemność baterii Taycana Turbo i Turbo S to 94 kWh. Gdybyście chcieli naładować je do 100% z domowego gniazdka, trwałoby to tyle, że musielibyście zostać jeszcze 2 dni w domu po ogłoszeniu zakończenia kwarantanny! Auto przygotowane jednak zostało do wykonywania prawdziwych Pit Stopów pod stacjami ładowania. W skrajnie sprzyjających warunkach, ładowanie prądem 350-kW od 5 do 80% zajmie 22,5 minuty. Na swojej drodze częściej spotkacie jednak stacje o mocy 150 kW, za pomocą której naładujecie baterie w 36 minut. To mniej więcej tyle, ile potrzebujecie na zatankowanie swojego auta, wejście na stację, toaletę, zakup hot-doga i wypicie herbaty jaśminowej. Po tym czasie Taycan gotowy jest do dalszej drogi, a stan baterii pozwoli na pokonanie dystansu 200 kilometrów z maksymalną prędkością 260 km/h (nie próbujcie tego w Polsce), lub grubo ponad 300, jadąc zgodnie z przepisami. Sceptykom postaram się to krótko wytłumaczyć. Nie ma na rynku samochodu sportowego, który będzie w stanie pokonać dystans dłuższy niż 200 kilometrów na jednym baku i nie trzeba się nawet zbliżać do prędkości maksymalnej, a pokonanie 300 kilometrów jadąc z dozwoloną prędkością zajmie wam 3 godziny. Po tym czasie i tak musicie się zatrzymać, by coś zjeść. Powie wam to każdy dietetyk. 

Porsche Taycan: Piękne wnętrze

Dosłownie kilka zdań napiszę na temat wnętrza elektrycznego Porsche. Do jego wykonania użyto najlepszych materiałów i to nie powinno nikogo dziwić. Mamy przecież do czynienia z topowym przedstawicielem klasy premium. Porsche jest jednak również marką innowacyjną, dlatego na pokładzie znalazły się aż 4 wyświetlacze i nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie fakt, że wszystkie umieszczone zostały na desce rozdzielczej! Pierwszym z nich jest zagięty ekran przed kierowcą zastępujący klasyczne zegary, a dwa kolejne znajdują się po środku deski i odpowiadają za sterowanie multimediami i funkcjami samochodu. Czwarty ekran umieszczony jest wprost przed oczami pasażera, który może poczuć się jak pilot rajdowy, bowiem może być na nim wyświetlana telemetria lub mapa nawigacji. Niestety nie da się na nim obejrzeć filmu, ale to i tak mały problem. Kilkuminutowe patrzenie w ekran, podczas dynamicznej jazdy powodowało natychmiastowe wezwanie żołądka do zatrzymania auta w trybie awaryjnym. Możecie więc na ten ekran spoglądać, ale nie za długo. Doskonałe są za to fotele, które swoje właściwości zaczerpnęły prosto z modelu 911. 

Ergonomii nie można również niczego zarzuć. W kokpicie siedzi się nisko, a wszystko jest pod ręką. Nawet dwa bagażniki pozwalają na nonszalancję podczas wakacyjnego pakowania. Ciekawostką jest możliwość zamówienia wyposażenia dodatkowego jako usługi. Możecie na przykład w ramach abonamentu doposażyć Porsche o funkcję dynamicznych, matrycowych reflektorów głównych, gdy wyjeżdżacie w długą trasę. Ciekawa opcja, tylko pamiętajcie, żeby dobrze zaplanować wyjazd. Może się okazać, że usługa wygaśnie (i to dosłownie) w momencie, gdy będziecie pokonywać przełęcz Col de L’Iseran we francuskich Alpach i zostaną wam do dyspozycji jedynie podstawowe LED-y.

Porsche Taycan: Mowa końcowa 

Inżynierowie Porsche, po raz kolejny udowodnili, że znają się na swojej pracy. Stworzyli pierwszy na świecie elektryczny samochód sportowy, będący jednocześnie wygodnym autem do jazdy na co dzień. Pojedziecie nim do pracy, zawieziecie dzieci do szkoły, a na każdym skrzyżowaniu będziecie widzieć podniesione kciuki kierowane w waszą stronę nie tylko przez fanów motoryzacji, ale również przez piękne ekolożki. Porsche Taycan jest także pierwszym samochodem elektrycznym, który kupiłbym za własne pieniądze. I to już teraz!