Rezultat, jaki pokazał prędkościomierz przed rokiem, to 149 mil na godzinę, czyli 240 kilometrów na godzinę. Zarówno Porsche, jak i Campbell swoim rekordem ustawili poprzeczkę niewiarygodnie wysoko, lecz rekordu Guinessa nie pobili. Nie wystraszyło to ich przed podjęciem kolejnej próby, do której użyli nowego auta, które całkiem niedawno miało swoją premierę. 

Cayenne Turbo S E-Hybrid została wyposażona w specjalną instalację przygotowaną przez studentów z uniwersytetu Harper Adams, która znacząco zredukowała towarzyszący Campbellowi opór powietrza. Przypomina to nieco namiot zamontowany do tylnego zderzaka, za którym schował się kolarz. Zresztą, zobaczcie sami:

Poprzedni rekordzista, Holender Fred Rompelberg uzyskał prędkość 166 mil na godzinę (267 km/h). Porsche i Campbell chcieli nie tylko przebić swój wyczyn, lecz także znaleźć się w księdze rekordów Guinnesa. Jak już zapewne się domyśliliście, kolarz zanotował lepszy rezultat. I to o prawie 10 mil na godzinę!

CZYTAJ:Oto najmocniejsze Porsche Cayenne w historii. Psst: jest hybrydą!

Prędkość, jaką uzyskał Campbell, to równe 174 mile na godzinę, czyli dokładnie 280 km/h! Wyobrażacie to sobie? Po pobiciu rekordu Guinnessa, kolarz nie ukrywał zachwytu:

"Porsche Cayenne Turbo S E-Hybrid jest niesamowitym autem - bezapelacyjnie najlepszym na świecie. Wciąż nie mogę uwierzyć w to, jak mocne jest. Hybrydowa, potężna moc w połączeniu z instalacją studentów z uczelni Harper Adams sprawiły, że musiałem pedałować jak szalony, by nie zostać w tyle!"

Nie wiemy jak wy, ale my mamy ciarki na plecach na samą myśl o rozpędzeniu się samochodem do 280 km/h. A co dopiero rowerem!