Porsche Macan - co się zmieniło?

Na pierwszy rzut oka nie zobaczycie wielkiej różnicy, bo faktycznie z zewnątrz nie zmieniło się zbyt wiele. Z tyłu pojawił się nowy dyfuzor, nadkola też zostały delikatnie przeprojektowane. Moim zdaniem największą zmianę zauważymy z boku. Nowy panel, który się tam pojawił unowocześnił całą sylwetkę i bardzo pasuje do Macana. To właśnie po tym elemencie możemy rozpoznać poliftową wersję.

Najwięcej zmian pojawiło się w środku. Fizyczne guziki zostały zastąpione dotykowymi, a centralny ekran jest taki sam jak w 911. Tak samo jest z kierownicą, która jest fenomenalna. Idealnie leży w dłoniach. Całość wnętrza robi bardzo dobre wrażenie, które mi się bardzo podoba.

Rzecz, której projektanci nie tknęli to centralne zegary, które są takie same jak w poprzednich wersjach. Z jednej strony fajnie, że zostawili analogowe wersje obrotomierza i prędkościomierza, ale jak już unowocześnili cały środek to mogli nie zapominać o tym elemencie.

Wykończenie jak na Porsche przystało, wysokiej klasy. Wszystko jest spasowane idealnie i dopracowane w każdym szczególe.

Porsche Macan - jak jeździ?

Na początku kilka danych. Z oferty wypadła wersja Turbo i teraz najmocniejszy jest Macan GTS. Pod maską kryje się silnik V6 o pojemności 2,9 litra o mocy 440 koni. To aż o 60 koni więcej niż było w poprzedniej wersji. Sprint do „setki” zajmuje mu tylko 4,6 sekundy, a maksymalnie pojedzie 276 km/h.

Później się Macan S, który ma ten silnik, ale mniejszą moc która wynosi 380 koni. Różnice względem GTS są niewielkie, więc pewnie wybierzecie tą mocniejszą odmianę.

Na końcu mamy Macana z dwulitrowym silnikiem i mocy 265 koni. To właśnie do niego dostałem kluczyki podczas nocnych jazd testowych po Warszawie. Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony, jak to auto się fenomenalnie prowadzi. Na zakrętach trzyma się drogi jak przyklejony, a warszawskie nierówności były tłumione przez bardzo komfortowe zawieszenie.

Mocy tez było wystarczająco. Nie było sytuacji, w której poczułbym że Macan łapie zadyszkę. Po krótkiej przejażdżce po drodze ekspresowej, stwierdzam, że nadaje się też idealnie w trasę. Może z tyłu nie ma zbyt wiele miejsca, ale jest go na tyle, aby w podróżować w komforcie.

Mogę się jedynie przyczepić, że w tej najsłabszej wersji brakuje mu trochę charakteru w trybie „sport”. Po przełączeniu auta w ten tryb, ciężko poczuć jakąś różnicę.

Dwusprzęgłowa skrzynia biegów PDK jest fantastyczna. W mgnieniu oka redukuje bieg, kiedy mocniej wciśniemy pedał gazu, a podczas spokojnej jazdy Macan jedzie na niskich obrotach, aby ograniczyć spalanie. Uwielbiam tę skrzynię, więc tym bardziej się cieszę, że trafiła do nowych wersji tego SUVa.

 

Porsche Macan - czy warto?

Nowe Macany znacząco się od siebie różnią, tak jak ich cennik. Ceny podstawowej wersji zaczynają się od 266 tys. zł. Potem mamy przepaść, aż w końcu pojawia się Macan S, który kosztuje 340 tys. zł bez dodatków. Najdroższy jest oczywiście GTS, za którego trzeba zapłacić minimum 417 tys. zł. Myślę, że tak bo auto jest bardzo wszechstronne. Nadaj się do codziennej jazdy po mieście i na daleki wakacyjny wyjazd.

Porsche Macan nie ma praktycznie żadnych wad. W 2023 roku pojawi się już w pełni elektryczna wersja tego modelu, więc inżynierowie naprawdę się postarali, aby Macana pożegnać z klasą, a klienci dobrze go zapamiętali. Jak na Porsche przystało, stworzyli super samochód, a wersja zelektryfikowana na pewno będzie ekscytująca.