Niech was nie zwiodą jego miękkie linie karoserii, bo pod nimi kryje się najnowocześniejsza technologia motoryzacyjna, jaką możecie sobie tylko wymarzyć. Długość nadwozia 4696 mm plasuje go w gronie średniej wielkości SUV-ów i pozwala na wygodne przemieszczanie czterem osobom. Stylistyka auta nawiązuje swoimi smaczkami stylistycznymi do modelu Panamera, ale nie brakuje też nawiązań do legendarnego 911. Szczególnie widoczne jest to w tylnej części nadwozia, gdzie zwężający się dach i przysadziste błotniki łączą się nadając sylwetce kształt eleganckiego coupe.

Dodatki, świecidełka, smaczki

Testowany przeze mnie egzemplarz miał szafirowy kolor (Sapphire Blue Metallic), z którym kontrastowały 21-calowe felgi w kolorze satynowej szarości. Połączenie kolorystyczne jest nie tylko atrakcyjne wizualnie, ale też bardzo odważne. Auto dostało też szereg „świecidełek” od Porsche Exclusive Manufaktur. Są tu specjalne, lakierowane na fortepianową czerń listwy boczne, czarne oznaczenia modelu, pakiet Sport Design z ozdobnymi progami oraz czarne, sportowe końcówki układu wydechowego. Większość klientów wybiera jednak bardziej stonowane kombinacje kolorów, żeby nie powiedzieć, czerni i szarości, a przecież Porsche powinno być ostentacyjne, odważne i wesołe. Nie ważne, który to model, jest przecież spełnieniem dziecięcych marzeń!

Sportowiec w wersji XL

Z przodu miejsca jest dużo nawet dla wysokich kierowców, a pozycja za kierownicą jest fantastycznym wyważeniem między wygodą SUV-a a sportowymi odczuciami. Elementem, który od razu zdradza torowy charakter Macana jest kierownica. Mała obręcz, do złudzenia przypomina tę z modelu 918. Trzy ramiona wykonane z chłodnego aluminium kryją w sobie przyciski systemu audio i komputera pokładowego, a także magiczne „kółko” do zmiany trybów jazdy. Zza kierownicy wyglądają łopatki zmiany biegów. Całości dopełniają okrągłe trzy zegary, z których ten umieszczony centralnie odpowiedzialny jest za wskazania obrotów.

Konsola centralna jest typowa dla sportowych modeli z Zuffenhausen i zawiera wszystkie niezbędne przełączniki związane z zawieszeniem i pracą napędu. Wrażenie jest takie, jakbyśmy siedzieli w modelu 911, tylko wyżej. I takie zapewne było zamierzenie projektantów, bo nawiązań do kultowego modelu marki jest bardzo dużo i są one oczywiste. Z tyłu spokojnie zmieszczą się dwie osoby, ale jak w każdym sportowym Porsche, i tutaj przestrzeń jest dokładnie wyliczona. Można powiedzieć, że wnętrze Macana jest szyte na miarę, ale wygoda podróżowania nie została wcale podporządkowana sportowym wrażeniom z jazdy. Jest przyjemnie i komfortowo. Ustawny bagażnik ma pojemność 500 litrów, a po złożeniu tylnej kanapy do dyspozycji mamy ponad 1500 litrów przestrzeni bagażowej. To na wypadek, gdybyście chcieli zrobić większe zakupy.

Wróćmy jednak do wnętrza i jego wykończenia. Słowo, a nawet całe zdanie należy się spasowaniu elementów wnętrza. To, w jaki sposób auto zostało zmontowane w fabryce Porsche w Lipsku, należy nazwać mistrzostwem świata. Nie ma tu mowy o żadnych niedoróbkach, elementy deski rozdzielczej zespolone są idealnie, a szwy na fotelach równiutkie. Dbałość o szczegóły i najwyższa jakość materiałów są gwarancją niezawodności i bezproblemowego użytkowania samochodu przez długie lata.

Obudź się tygrysie!

Klient decydujący się na Porsche jest świadomy zastosowanej w nim techniki. Silnik najsłabszego Macana to znana czterocylindrowa, turbodoładowana jednostka benzynowa o mocy 245 KM i momencie obrotowym 370 Nm. Wielu z was myśli sobie, że to raczej niewiele jak na samochód ze złotym herbem Stuttgartu na masce i może dałoby się przełknąć w niewielkim 718 Cayman i faktycznie nawet ja przez chwilę tak pomyślałem. Dla uściślenia, ten silnik jest najsłabszym, jaki w ogóle znajdziecie w całej gamie modelowej Porsche! Jest to jednak bardzo nowoczesna i niezwykle waleczna jednostka, dlatego powinniście oczekiwać nieoczekiwanego. Moment obrotowy dostępny jest jednak już od 1600 obrotów, a to oznacza, że silnik „wstaje” wyjątkowo wcześnie, a dodatkowo niezwykle chętnie wkręca się na obroty. Sam silnik byłby jednak niczym bez odpowiedniej skrzyni biegów.

Aby motor mógł przenieść tę całą moc na koła, potrzebna jest odpowiednia skrzynia biegów. W tym miejscu przedstawiam dzieło sztuki – dwusprzęgłową, automatyczną skrzynię PDK (Porsche Doppelkupplung). W zasadzie można powiedzieć, że PDK to dwie skrzynie biegów w jednej obudowie: gdy jedziemy na jednym biegu, skrzynia ma przygotowane już zapięte biegi wyższy i niższy, aby reakcja na pedał przyspieszenia była natychmiastowa. W efekcie normalny Homo sapiens nie jest w stanie zmienić przełożenia w krótszym czasie niż robi to PDK. Siedem przełożeń dzielnie walczy z momentem obrotowym i przenosi go na koła z wyraźną pomocą aktywnego układu napędowego Porsche Traction Management. W modelu Macan skrzynia została skonfigurowana pod kątem uzyskania błyskawicznych reakcji i optymalizacji punktów zmiany przełożeń. Na co dzień będzie więc delikatnie i niezauważalnie zmieniać biegi, nie dając znać o sobie, na torze zaś wyciśnie z silnika ostatnie poty i zapewni autu niezrównaną dynamikę.

Pierwsza „setka” pojawia się na liczniku po 6,7 sekundy, a prędkość maksymalną 225 km/h najmniejszy SUV z Niemiec osiąga bez większego wysiłku. Poszczególne prędkości rozwijane są tak bardzo aksamitnie, że nie ma tu mowy o wyrywaniu głowy z karku. Płynność i równowaga, to słowa opisujące wrażenia podczas przyspieszania.

Za sportowe właściwości jezdne dba Porsche Active Suspension Management (PASM). Prześwit zawieszenia zmniejszono o 15 mm w stosunku do „podstawowej” odmiany Macana, a jego nastawy zoptymalizowano pod kątem osiągów samochodu. Na życzenie dostępne jest także pneumatyczne zawieszenie z funkcją samopoziomowania i regulacją wysokości. I jakby jeszcze komuś było mało, producent oferuje pakiet Sport Chrono, który w trybie Sport Plus zmienia zestrojenie podwozia, silnika i przekładni na jeszcze ostrzejsze.

Po tygodniu spędzonym z tym ciekawym autem nasuwa mi się myśl, że nawet najsłabsza wersja modelu Macan może być świetnym ambasadorem swojej rodziny. Zwarta sylwetka nawiązująca w wielu miejscach do swojego legendarnego kuzyna – modelu 911, perfekcyjne wykończenie wnętrza, funkcjonalność i poręczność w miejskich warunkach sprawiają, że wciąż ciepło o nim myślę. A jeśli uważacie, że 245 KM to za mało, spróbujcie się z nim na światłach. Jedyne, co zapamiętacie, to jego gustowne tylne reflektory i 4 końcówki układu wydechowego.