Porsche 911 Carrera typoszeregu 992 to samochód wyjątkowy. Tak, to podstawowa wersja z napędem na tylną oś i najsłabszym w gamie, 3-litrowym silnikiem Boxer o mocy 385 KM. Na pierwszy rzut oka nic specjalnego. Przecież nad nim stoją Carrera 4S, Turbo S, czy obłędne GT3 RS. A jednak, Carrera to samochód, który pod wieloma względami dorównuje swoim mocniejszym i bardziej spektakularnym braciom i choć jego główną cechą jest skromność, potrafi postawić na baczność niejednego fana motoryzacji.

O sylwetce kultowego modelu Porsche powiedziano już chyba wszystko. Ja pozostaję w stanie głębokiego zauroczenia od kiedy nad moim łóżkiem zawisł plakat ze słynnym 911 Turbo, zwanym „Widow Maker”. Od tego czasu Porsche urosło, nieco przytyło, ale jego subtelne krągłości wciąż wodzą mnie na pokuszenie. Mógłbym usiąść w fotelu i gapić się na niego godzinami, a potem obchodzić dookoła, głaskać i znów się gapić. 992 jest największą z dotychczasowych „Dziewięćsetjedenastek”. Jest także najbardziej komfortowym w historii. Bez problemu zmieszczą się do niego tata, mama i dwójka dzieci. Bagażnik z przodu pomieści bez problemu dwie „kabinówki” i zostanie jeszcze miejsce na plecak z ulubionym misiem i niezbędnymi akcesoriami kilkulatka. Carrera została hojnie wyposażona przez konstruktorów we wszystkie nowinki techniczne, ale gdy stoi przy swoich mocniejszych siostrach, bije od niej subtelna skromność. 19-calowe felgi obute w sportowe opony Michelin, wydają się jakby o rozmiar za małe, ale czystość linii pozbawionej spojlerów i ozdobników tworzy bardzo elegancką całość.

We wnętrzu króluje Hi-Tech w najlepszym wydaniu. Tu nic niczego nie udaje. Aluminium jest aluminium, a drewno - drewnem. Mięciutka skóra na desce rozdzielczej i fotelach zapraszają do wspólnej przygody. Centrum dowodzenia jest tu ekran dotykowy o przekątnej 10,9 cala, pozwalający na wszechstronną łączność. Na pokładzie są także wszystkie systemy wspomagające kierowcę podczas jazdy i cudowny zestaw audio marki Burmester. Założę się jednak, że jest on tu tylko po to, by jak zapach kawy, dający ukojenie po ferii nut zapachowych najlepszych perfum, dał chwilę wytchnienia zmysłom drażnionym przez sportowy, aktywny układ wydechowy.

Trzylitrowy, sześciocylindrowy, podwójnie doładowany motor to majstersztyk inżynierii. Potrafi być łagodny i subtelny, jak Gejsza w japońskiej herbaciarni, by po muśnięciu go prawą stopą zmienił się w przywódcę gangu Hells Angels. Dwie turbiny zasysając powietrze do układu dolotowego powodują, że za plecami rozlega się ryk przypalanego dzikiego zwierzęcia. Samochód z pakietem Sport Chrono przyspiesza do 100 km/h w równe 4 sekundy i jest w stanie pojechać 293 km/h. I to jest podstawowa wersja! Kto pragnie więcej? Niebywałe jest także to, że samochód z napędzaną tylną osią pozostaje posłuszny jak najlepszy kamerdyner. Dzięki systemom kontroli trakcji nie mam mowy o jakimkolwiek uślizgu kół. Co ciekawe, na mokrej nawierzchni i włączonym trybem torowym, także nie chce zarzucić swymi ponętnymi krągłościami. Auto dalej jedzie jak przyklejone do nawierzchni, a ponieważ znajdowałem się na publicznej drodze w okolicach Stuttgartu, nie dane mi było poznać granicy przyczepności tego cudownego coupe. Wydaje się więc, że nowa 911 Carrera to najlepszy samochód do codziennej jazdy. Rzeczywiście coś w tym jest, bo w mieście jest w stanie sunąć 40 km/h na szóstym biegu! To wręcz niewiarygodna elastyczność, a skrzynia PDK oferuje aż 8 przełożeń.

Porsche 911 Carrera jest także pierwszym w historii, które oferuje specjalny tryb Porsche Wet, zapewniający jeszcze bezpieczniejsze prowadzenie na mokrej nawierzchni. Gdyby ktoś chciał przetestować możliwości tej bazowej wersji 911, musi wiedzieć, że nad jego bezpieczeństwem czuwają 330-milimetrowe tarcze hamulcowe z czterotłoczkowymi zaciskami typu monoblok na obu osiach.

911 Carrera, choć jest podstawową wersją generacji 992, wyposażona w najmniejszy i najsłabszy silnik, najmniejsze koła i brakuje jej biżuterii w postaci spojlerów, to według mnie jest najlepszym wyborem dla każdego automaniaka. Jest wszechstronna, łatwa w prowadzeniu, bezpieczna, a przy tym piekielnie szybka. Nie zawiodłem się na niej i wciąż kocham ją miłością chłopięcą, a więc najczystsza z możliwych…