Budelli to jedna z niewielkich, należących do archipelagu Maddalena wysp, który jest położony pomiędzy Sardynią a Korsyką. Wyspa administracyjnie należy do Włoch i pozostawała niezamieszkana. Z jednym wyjątkiem – od 1989 roku jedynym rezydentem był Mauro Morandi, który pełnił funkcję swoistego opiekuna wyspy.

Morandi trafił na Budelli przed przypadek. W 1989 roku wypłynął w morze swoim katamaranem – planował dopłynąć na południowy Pacyfik, ale jego łódź uszkodziła się w pobliżu wspomnianej wyspy. Morandi przez przypadek odkrył, że osoba, która dotąd opiekowała się wyspą – mieszkając w schronie z czasów drugiej wojny światowej – zamierza zrezygnować z pełnienia funkcji, więc postanowił zająć jej miejsce. Tak zaczęło się jego życie quasipustelnika – quasi, bo przez kolejne lata nie żył w całkowitym odosobnieniu. Wyspę, co prawda niezbyt licznie, ale jednak odwiedzali turyści. Morandi pokazywał im wówczas miejsca warte odwiedzenia i tłumaczył, co na Budelli można robić, a co nie jest mile widziane.

Na poznawaniu wszystkich zakątków wyspy i okazjonalnych kontaktach z turystami mijały mu kolejne lata. Sytuacja zmieniła się w 2013 roku, kiedy to zbankrutowała prywatna firma, do której Budelli należała. Wyspa miała wówczas trafić w ręce Michaela Harte’a – biznesmena z Nowej Zelandii, który obiecał pozostawić Morandiego na jego stanowisku, ale planom transakcji sprzeciwiły się włoskie władze. W 2016 roku Budelli wróciła w ręce włoskiego rządu i wówczas zaczęły się problemy jej strażnika. Rząd zakazał turystom wstępu na słynną różową plażę i postanowił włączyć wyspę do Parku Narodowego La Maddalena i uczynić z niej centrum edukacji środowiskowej (cokolwiek to znaczy). Władze nakazały opuścić Morandiemu wyspę – i to pomimo sprzeciwów wielu miłośników jego działalności.

Morandi, który ma 81 lat, postanowił ulec presji władz i przeprowadzić się na Maddalenę – największą, zamieszkaną wyspę archipelagu.

Mam już dość walki. Po 32 latach tutaj jest mi bardzo smutno, że wyjeżdżam. Powiedzieli mi, że muszą popracować nad moim domem i tym razem wydaje się, że to prawda. Będę mieszkać na obrzeżach głównego miasta, więc pojadę tam na zakupy, a resztę czasu spędzał po swojemu. Moje życie zbytnio się nie zmieni – nadal będę oglądał morze.