Miejsce 7 – BMW Serii 1

Najmniejszy z produkowanych obecnie BMW jest autem wyjątkowym z dwóch powodów. Najnowsza generacja modelu jest pierwszą, w której producent zrezygnował z klasycznego napędu na tylną oś, na rzecz tańszego w produkcji napędu przedniego. Wpłynęło to znacząco na wielkość wnętrza nowej „Jedynki”, szczególnie w jego tylnej części. Wreszcie pasażerowie z tyłu zyskali miejsce na nogi, a i bagażnik pomieści teraz więcej zakupów. Auto dostępne jest także z napędem na wszystkie koła xDrive, a wśród jednostek napędowych znajdują się ekologiczne silniki benzynowe i wysokoprężne. Dla wiernych fanów, marka już w chwili debiutu modelu oferuje ognistą wersję M135i o mocy 306 KM i napędem xDrive. Nowe BMW serii 1 idealnie wpisuje się we współczesne standardy informatyczne. Auto połączone jest na stałe z Internetem, a wiele funkcji obsługiwać możemy z poziomu smartfona. Możecie także korzystać z wirtualnego kluczyka zakodowanego w telefonie. Od teraz można więc wyjść z domu nie tylko dokumenty, ale i kluczyki. Telefon przecież zawsze macie w ręku.

Miejsce 6 – Toyota Corolla

To niewiarygodne, że obecna generacja najpopularniejszego Japończyka w historii jest już dwunastą z kolei. Auto produkowane jest nieprzerwanie od 1966 roku i niezmiennie jest siłą napędową koncernu. Co prawda ostatnie dwie generacje kompaktu nosiły nazwę Auris (producent w ten sposób chciał zainteresować młodszych klientów w Europie), ale pozostawiła sobie furtkę w postaci sedana, kierowanego do bardziej konserwatywnych klientów, który wciąż nosił nazwę Corolla. Dziś wszystko wróciło do normy, a obudzony w środku nocy i zapytany o najpopularniejszy japoński model, bez zająknięcia odpowiem, że to Corolla. Japończycy konsekwentnie budują swoją siłę, proponując klientom ekologiczne napędy hybrydowe. Ta strategia zdaje się sprawdzać, a na ulicach coraz częściej widać Toyoty z charakterystycznym niebieskim logo. Najnowsza generacja oferuje aż dwie wersje tego napędu. Na oszczędnych czeka wersja ze spalinowym silnikiem 1.8 VVTi połączonym z silnikiem elektrycznym, a na tych ze sportowym zacięciem podobna konfiguracja bazująca na silniku spalinowym o pojemności dwóch litrów i mocy 184 KM. Toyota udowadnia, że może być jednocześnie szybko i ekologicznie. Niewiarygodnie komfortowe są fotele, w których po prostu się odpoczywa. Dodatkowo auto wreszcie zyskało ciekawą stylistykę, która wyróżnia je z tłumu na ulicy.

Miejsce 5 – Ford Puma

To jedyny w stawce przedstawiciel coraz modniejszych wśród klientów crossoverów. Samochód roku wybierany jest przez dziennikarzy z różnych rejonów Europy i wydaje mi się, że jeszcze nie poznali się oni na walorach tego miejskiego SUV-a. Bardzo przemyślane i nowoczesne wnętrze oraz dynamiczne, trzycylindrowe, benzynowe silniki robią z Pumy bardzo atrakcyjny samochód do jazdy na co dzień. Ciekawostką jest innowacyjna konstrukcja bagażnika. Pod podłogą kryje się głębokie koryto, w którym zmieszczą się aż dwie walizki kabinowe. Z tym „gadżetem” Ford Puma okazuje się być idealnym pojazdem dla każdego miłośnika łowienia ryb. Można bowiem nalać do niego wodę, wpuścić ryby, a po zakończeniu podróży wypuścić wodę przez korek spustowy. Ot, taka ciekawostka. Kiedyś w gamie Forda Puma była małym autem sportowym. Dziś jest przemyślanym autem dla aktywnych młodych ludzi. A gdzie się podział sport? Jest zakodowany w pierwszej literze skrótu SUV (Sport Utility Vehicle).

Miejsce 4 – Renault Clio

Francuzi wiedzą, jak robić małe auta. Nowe Clio jest jednym z najlepszych przedstawicieli segmentu aut miejskich na rynku. W codziennej eksploatacji zaskakuje swoja poręcznością i łatwością prowadzenia. Nowa generacja jest już piątą z kolei i znów wydaje się być bestsellerem. W pierwszej chwili odniosłem wrażenie, że nowe Clio jest bardzo podobne do poprzedniej generacji tego modelu. Tak myślałem, do momentu spotkania tego starszego. Ten nowy jest kompletnie różny od swojego poprzednika i to nie tylko z zewnątrz. Wnętrze to zupełnie nowa liga. Jest bardzo komfortowe i przestronne, a producent zaszalał z kolorami tapicerki i dodatkami deski rozdzielczej. Nowe są także multimedia i to chyba najlepsza wiadomość dla użytkowników. Wreszcie są łatwe w obsłudze, a przełączniki znajdują się pod ręką. Dostępne są trzy silniki benzynowe o mocach od 65, 100 i 130 KM ze skrzyniami manualną i dwusprzęgłową automatyczną oraz jeden silnik wysokoprężny, który praktycznie nie zużywa paliwa.

Miejsce 3 – Porsche Taycan

W tegorocznym plebiscycie na najniższym miejscu podium znalazł się pierwszy elektryczny elektryczny samochód koncernu z Zuffenhausen. Porsche wprowadzając na rynek każdy nowy model powoduje, że świat wstrzymuje oddech. Tym razem istnieje obawa, że możemy się udusić! Taycan dostępny jest w trzech odmianach: 4S, Turbo i Turbo S. Najsłabszy wariant 4S generuje moc 530 KM i przyspiesza do 100 km/h w 4 sekundy. Najmocniejszy Turbo S legitymuje się mocą 761 KM, a sprint do 100 km/h trwa oszałamiające 2,8 sekundy. Suche dane mówią może niewiele, więc powiem tylko, że podczas takiego przyspieszenia krew zaczyna odpływać z mózgu i pojawiają się kłopoty z ostrością widzenia! Ale, zaraz, zaraz… Dlaczego Taycan nazywa się Turbo i Turbo S, skoro napędzające go silniki elektryczne nie mają przecież turbosprężarek? Po pierwsze, Turbo to historyczna nazwa najszybszych modeli Porsche, a po drugie, jak coś jest „turbo”, to oznacza, że jest lepsze. Nawet mój mikser ma przycisk „turbo”… A tak poważnie, to Porsche Taycan kolejny raz przesuwa granicę niemożliwości. Jest bajecznie szybki, ultranowoczesny i da się nim jeździć na co dzień, bo wciąż jest prawie pięciometrową czteroosobową limuzyną.

Miejsce 2 – Tesla Model 3

Drugie miejsce i srebrny medal przypadł w tym roku samochodowi, który jest już trzecim przedstawicielem wizji przyszłości, jaką funduje nam Elon Musk. To także chyba najmniej znane na polskim rynku auto, choć znam wielu kierowców, którzy w jednej chwili zezłomowaliby swoje spalinowe maszyny i przesiedli się do elektrycznego samochodu Tesla. Model 3 jest zdecydowanie propozycją dla technologicznych freaków, którzy już dawno porzucili wszelkie analogowe urządzenia i przyrządy na rzecz cyfrowej, wirtualnej rzeczywistości i to dosłownie! Nawet lusterka zewnętrzne regulowane są z poziomu tabletu umiejscowionego w centralnym punkcie deski rozdzielczej. Wnętrze jest tak minimalistyczne i surowe, że bardziej już chyba być nie może. Sądzę, że jest w stanie wpędzić w kompleksy nawet mistrzów skandynawskiego designu, a nawet Ludwiga Mies van der Rohe – słynnego architekta nazywanego „Ojcem minimalizmu”. Dwie kreski, kółko, kwadrat po środku i mamy deskę rozdzielczą Tesli Model 3. Najmniejszy oznacza również najtańszy i chyba w cenie należy upatrywać sukces tego modelu, bo w kategorii „value for the money” nie ma sobie równych. Tesla jest także synonimem elektrycznego samochodu przyszłości, a ilość punktów przyznanych przez jurorów z krajów skandynawskich i Niderlandów nie jest przypadkowa.

And the winner is… Peugeot 208

Przyznam szczerze, że mały Francuz był również moim faworytem. Odważna stylistyka, fantastyczne prowadzenie, mnogość opcji napędowych: od benzynowych, wielokrotnie nagradzanych Pure Tech o mocach od 75 do 130 KM, przez super oszczędnego diesla, po w pełni elektrycznego GT o mocy 136 KM. Tak, nie mylicie się. Najmocniejsza, obecnie dostępna wersja GT zasilana jest silnikiem elektrycznym! No cóż, to kolejny znak naszych czasów. Wnętrze nie należy do najbardziej obszernych, ale poczułem się w nim, jak by było uszyte dla mnie na miarę. Nic mnie nie uwierało i nie przeszkadzało w prowadzeniu. Bałem się trochę malutkiej kierownicy, bo nie do końca pasowała mi w większych SUV-ach spod znaku stojącego Lwa, ale w 208 wydaje się po prostu idealna. Łatwość prowadzenia i zwrotność małego Peugeota jest wręcz fascynująca. Aż chce się sprawdzić, czy wciśnie się w kolejne ciasne miejsce parkingowe. W 208 zaskoczyła mnie także ergonomia za kierownicą. Wszystko znajduje się w zasięgu ręki, a zmiana biegów jest po prostu bajeczna. Drążek, jego wysokość, umiejscowienie, krótki skok pomiędzy poszczególnymi biegami… Jeśli miałbym wybierać dla siebie samochód z manualną skrzynią biegów, co prawdopodobnie nastąpi wyłącznie w sytuacji, gdy producenci przestaną produkować przekładnie automatyczne, Peugeot 208 byłby jednym z pierwszych wyborów.

Bardzo dynamiczne są także silniki, pod warunkiem oczywiście, że wybierzecie przynajmniej opcję o mocy 100 KM. Ten podstawowy po prostu jest. Bardzo ciekawym rozwiązaniem jest trójwymiarowy wyświetlacz zegarów. Tak naprawdę są to dwa wyświetlacze. Pierwszy umieszczony jest tradycyjnie, drugi schowany jest w daszku przeciwsłonecznym, a jego obraz rzucany jest na szybę zabezpieczającą ten pierwszy. Całość prezentuje się bardzo ciekawie i nowocześnie.

Mowa końcowa

Dlaczego to właśnie Peugeot 208 został samochodem roku 2020? O to należałoby zapytać samych jurorów. Moim zdaniem ten niewielki samochód wciąż odpowiada na potrzeby większości dzisiejszych kierowców największych europejskich stolic. Z jednej strony jest poręcznym autem do poruszania się po dużym mieście, a to brak miejsc parkingowych jest dziś największym problemem. Z drugiej strony oferuje zeroemisyjny, elektryczny silnik – rozwiązanie tak bardzo lansowane nie tylko przez producentów, ale i Unię Europejską poszukującą sposobów na szybkie obniżenie zanieczyszczeń powietrza. Tę teorię potwierdzają pozostałe dwa elektryczne samochody, które znalazły się na podium. Ale co stało się z SUV-ami i crossoverami? Przecież to właśnie takim samochodami chcą jeździć Europejczycy. Cóż, nie musimy się zgadzać z jurorami konkursu. Stawka była bardzo wyrównana, a różnica punktów pomiędzy poszczególnymi miejscami dowodzi tylko, że przy odrobinie szczęścia każdy z finalistów mógł zdobyć upragnioną statuetkę. Gratuluję więc wszystkim, choć zwycięzcy najbardziej!