Kiedy Pierre Niney pierwszy raz wszedł na plan zdjęciowy filmu ucharakteryzowany na Yves’a Saint Laurenta, wieloletni partner projektanta Pierre Bergé nie zdołał ukryć wzruszenia. Młodziutkiemu aktorowi udało się tak bardzo zbliżyć do projektanta dzięki temu, że próbował jak najlepiej zrozumieć swoją postać. Odkrył na przykład, że YSL całe życie krył się za swoją legendarną nieśmiałością. Zresztą Niney nie jest o wiele lepszy: sam chętniej mówi o nieśmiałości swojego bohatera niż o własnym życiu. Nie pokazuje się w mediach, za to codziennie wrzuca coś na Twittera, najczęściej są to sprawozdania z prób. Młodziutki, zaledwie 24-letni aktor jest nadzieją francuskiego kina. Ma na koncie dwie nominacje do Cezara i jest najmłodszym aktorem na etacie w historii Comédie-Française, teatrze-instytucji. We Francji to wielki prestiż. Niedawno zagrał w popularnej komedii „Miłość po francusku”, urokliwej opowieści o redaktor naczelnej magazynu o modzie, w której zakochuje się młodszy o 20 lat student. To właśnie on. I to właśnie w tym filmie po raz pierwszy zagrał kogoś, kto zostaje wrzucony w świat wielkiej mody. Opowieść o Yvie Saint Laurencie zaczyna się w roku 1957, gdy 21-letni YSL był asystentem u Diora. Kończy się w 1976, w roku legendarnego pokazu „Opéra-Ballets russes”. To też historia miłości łączącej projektanta z Pierre’em Bergé, granym przez Guillaume’a Gallienne’a. Zdjęcia były realizowane m.in. w autentycznej pracowni YSL, jego domu w Maroku i w wielu miejscach w Paryżu, w których bywał. Jednak największą pracę musiał wykonać Pierre Niney. To od niego zależało, czy legenda ożyje. Z właściwą sobie szczerością i wrażliwością aktor opowiada nam o swoim spotkaniu z Yves’em Saint Laurentem.

Yves Saint Laurent to legenda. Uważany za największego i jednocześnie najskrytszego z projektantów. Nie onieśmielało to Pana?
PIERRE NINEY Szybko zdjąłem z niego ten nimb świętości. Starałem się zapomnieć o presji wielkości tej postaci. Żeby stać się Saint Laurentem, musiałem go uczłowieczyć. Na szczęście miałem kontakt z ludźmi, którzy go znali i byli mu bliscy. Poznałem Betty Catroux, która byłą jego muzą, siostrą, demonem. To kobieta, która nie zna pojęcia tabu, mówi o wszystkim z wielką elegancją i nonszalancją. Podobnie Pierre Bergé, który jest fascynującym człowiekiem, wzbudzającym respekt biznesmenem i prawdziwym obrońcą artystów. Pierre Bergé i Yves Saint Laurent byli magnetyzującą parą.

Czego się Pan dowiedział od niego na temat Saint Laurenta?
Dowiadywałem się stopniowo podczas wspólnych wyjść, kolacji, spotkań, podczas których opowiadał mi różne anegdotki i historię ich związku. Przekazywał mi wspomnienia zza kulis pokazów. Opowiadał o chwilach wściekłości i gniewu Saint Laurenta, innym razem o jego niezwykłym poczuciu humoru. O tym wiemy niewiele, bo był bardzo nieśmiały i żartował tylko z najbliższymi. Pierre Bergé mówił też dużo o przywiązaniu Yves’a do teatru. To była jego pierwsza pasja, chciał nawet zostać członkiem Comédie - Française. Fascynowały go kostiumy i w młodości tworzył niesamowite makiety scenograficzne. Pokażemy je w jednej z ostatnich scen filmu. Ponieważ sam kocham teatr, jego pasja ogromnie do mnie przemówiła i pomogła mi znaleźć wspólną więź z Saint Laurentem. Kiedy gra się postać tak bardzo wyrazistą, skomplikowaną i bogatą, każdy punkt zaczepienia jest bezcenny. Dodaje pewności siebie, poczucia, że nie jesteśmy sobie tacy odlegli.

A zanim przyszła propozycja, żeby zagrać YSL, co Pan o nim wiedział?
Bardzo niewiele, tyle, ile się o nim mówiło. Elegancja, sylwetka, okulary, logo.

Pierre Niney: Jak poznać Yves'a Saint Laurenta - Czytaj dalej >>