Po krótkiej retrospekcji jednak się udało. Auta, które się tu znalazły, to te, które w roku 2019 zapadły mi w pamięć najbardziej. Bez względu na klasę, moc silnika, wielkość czy rodzaj napędu. Ten ranking to 5 samochodów, które kontynuują historię swoich wielkich przodków, ale wśród nich jest takie, które pisze dopiero wstęp na kartach swojej historii. Kolejność jest zupełnie przypadkowa, bo każde z nich mogłoby być pierwsze. Każde z nich jest wyjątkowe i każde zasługuje na to, by napisać o nim kilka słów. Przed Wami mój subiektywny przegląd 5 najważniejszych premier motoryzacyjnych 2019 roku.

5 najważniejszych premier motoryzacyjnych 2019

1. BMW M850i – Pogromca autostrad w nowej odsłonie

BMW kojarzy mi się jednoznacznie z luksusowymi samochodami mającymi w sobie dominujący gen sportu. Kiedy to w 1989 roku producent z Bawarii pokazał światu serię 8, ten na chwilę przystanął w zdumieniu, by przez kolejne lata zachwycać się osiągnięciami inżynierów. BMW 850i rozwijające wtedy 300 KM z pięciolitrowego V8, przyspieszało do 100 km/h w 6,8 sekundy i rozwijało prędkość maksymalną 250 km/h (ograniczoną elektronicznie). BMW pokazało później jeszcze wersję 850 CSi z silnikiem V12 o pojemności 5,6 l, rozwijające moc 381 KM i osiągające pierwszą setkę w równe 6 sekund. Dla porównania, Ferrari Testarossa z tamtego okresu przyspieszało do 100 km/h w 5,7 sekundy, a to auto, które stało na samym szczycie motoryzacyjnego Olimpu, będąc przy tym wyczynowym samochodem sportowym. W 2019 roku znów świat zatrzymał się, by podziwiać nową serię 8 i to dosłownie! Gdy jeździłem nim po Warszawie, nie było osoby, która nie odwróciłaby się na jego widok. Auto dostępne jest jako 840d z silnikiem wysokoprężnym oraz jako M850i o mocy 530 KM. Luksusowe coupe przyspiesza do 100 km/h w 3,7 sekundy, pozostając przy tym bajecznie łatwym do opanowania i niezwykle eleganckim samochodem do jazdy na co dzień. Auto rozpieszcza nie tylko precyzją prowadzenia, ale podobnie jak jego poprzednik kompletnym wyposażeniem. Na pokładzie znajdziecie wszystko, z podgrzewanymi podłokietnikami włącznie, a na horyzoncie widać już ekstremalne BMW M8 Competition o mocy 625 KM.

2. Porsche 911 (992) – kolejna generacja legendy

W tym zestawieniu nie mogło zabraknąć niekwestionowanego króla lewego pasa każdej autostrady i każdego toru, w dowolnym miejscu na Ziemi. Dosłownie 2 tygodnie temu zakończono definitywnie produkcję modelu 991, a ostatnim, który zjechał z taśmy produkcyjnej, był model Speedster w kolorze srebrnym, z 4-litrowym, wolnossącym silnikiem o mocy 510 KM i manualną skrzynią biegów. Wydaje się, że generacja 992 będzie godnym następcą 991 i pozwoli 911 wspiąć się jeszcze wyżej, stając się niedoścignionym wzorem samochodu sportowego. Już podstawowy model Carrera osiąga moc 385 KM, które pozwalają tylnonapędowemu Porsche rozpędzić się do 100 km/h w równe 4 sekundy! (z pakietem Chrono Sport), a licznik zatrzymuje się na niebotycznych 293 km/h! W podstawowej wersji! 911 Carrera pozostaje przy tym fantastycznym samochodem, którym można bez problemu poruszać się po mieście. A jeśli Wam mało, to możecie przebierać w bardziej prestiżowych wersjach Carrera S i Carrera 4S. Ta ostatnia przyspiesza do 100 km/h w 3,4 sekundy, a prędkość maksymalna to 306 km/h! A już wkrótce czeka nas bezwstydna orgia w postaci kolejnej premiery modelu Turbo S, czy kultowych 911 GT3 i 911 GT3 RS.

3. Nissan JUKE – potomek brzydala

Po premierze tego modelu w 2010 roku miłośnicy motoryzacji podzielili się na dwie, wyraźnie różniące się grupy. Pierwsza zachwyciła się specyficznym designem małego crossovera, druga ostentacyjnie odwracała głowę, by na niego nie patrzeć. Kontrowersyjna stylistyka przetrwała jednak aż 9 lat, a to głównie dlatego, że pod charakterystyczną karoserią chowała się sprawdzona technologia Nissana. To auto znajduje się w moim zestawieniu również dlatego, że odchodzący model do samego końca odnotowywał wzrosty sprzedaży w Polsce. Nowy Nissan Juke czerpie ze stylistyki swojego poprzednika, ale nie szokuje już tak bardzo. Powiem więcej, stał się bardziej męski i dojrzały. Zaryzykuję stwierdzenie, że to doskonały, codzienny samochód dla faceta. Jest ciekawy pod względem stylistycznym, a pod karoserią znów znajdziecie sprawdzoną technologię Nissana. Jazdy testowe pokazały także, że auto świetnie sprawdzi się nie tylko w mieście, ale także podczas weekendowych wypadów. Na początek auto oferowane jest z jednym silnikiem. Jest to benzynowy motor o pojemności 1 litra i mocy 117 KM. Do jazdy po mieście w zupełności wystarczy, a rozsądna jazda odwdzięczy się niskim zużyciem paliwa. Przecież Jesteśmy „Eko”. A że tylko jeden silnik? Co z tego? Ja wybieram Juke w kolorze burgundowym z czarnym dachem, felgami i wnętrzem wykończonym Alcantarą.

4. Suzuki Jimny – najlepszy samochód terenowy samochód do miasta

Długo zastanawiałem się nad umieszczeniem tego modelu w podsumowaniu. To przecież moja subiektywna piątka najważniejszych premier mijającego roku. Powodów jest kilka. Pierwszym jest jego wygląd, nawiązującym wprost do legendarnego modelu Samurai, który w swoich czasach, niczym Dawid z Goliatem, walczył na bezdrożach o miano najdzielniejszego. Drugim powodem jest tytuł Światowego Miejskiego Auta Roku, otrzymanym w prestiżowym plebiscycie World Car Of The Year. Czy Jimny jest rzeczywiście idealnym autem do miasta, tu mógłbym się spierać. Nowy Jimny nie jest tylko ładnym samochodem, dostępnym w atrakcyjnych kolorach. To najprawdziwsze auto terenowe, które z pewnością da sobie radę w apokaliptycznym mieście, w którym równy asfalt jest już tylko wspomnieniem, a przyroda, odzyskująca utracony niegdyś teren, przejmuje każdą wolną przestrzeń. Jeśli więc jesteście fanami filmów katastroficznych i teorii o nieuchronnym końcu świata, to Jimny jest zdecydowanie samochodem dla Was. Tylko pospieszcie się z zamówieniem. Na samochód czeka się ponad rok, dlatego zapomnijcie o wyprzedażowych promocjach.

5. Audi e-tron – wrota do świata elektromobilności

Rok 2019 stał pod znakiem samochodów elektrycznych, a słowo „elektromobilność” odmieniane było przez wszystkie przypadki. Premier samochodów elektrycznych było bardzo dużo, ale to właśnie ten model pokazał, że hasło „Przewaga dzięki technice” wciąż jest aktualne. Audi e-tron jest bowiem pierwszym z produkowanych masowo „Elektryków”, który jest w stanie przejechać na jednym ładowaniu dystans ponad 400 kilometrów, pozostając przy tym wygodnym i szybkim SUV-em. Elektryczne Audi jest pierwszym z rodziny, które zamiast tankować paliwem, ładować będziemy z gniazdka. Jest też pierwszym, przygotowanym do ładowania za pomocą ultraszybkich ładowarek, pozwalających na odzyskanie pełnego zasięgu w kilkanaście minut. Powiecie zapewne, że 400 kilometrów na jednym ładowaniu to niewiele, a infrastruktura jest znikoma. Po pierwsze, mapa ładowarek i to tych szybkich błyskawicznie się zapełnia, a po drugie, pokażcie mi auto, które legitymując się mocą 408 KM i przyspieszając do 100 km/h w 5,7 sekundy jest w stanie przejechać na zbiorniku więcej niż 350 kilometrów. I pokażcie mi drugie seryjne auto, które zamiast tradycyjnych lusterek ma kamery!