22 Stycznia 

Czwarty dzień przyniósł nam jeszcze więcej klasycznego, acz zachowawczego męskiego minimalizmu, choć oczywiście nie obyło się bez kilku wyjątków od tego podejścia. Po pierwsze marka VETEMENTS, która znana jest z działania wbrew wszelakim trendom, ponownie skupiła się na przesłaniu swojej kolekcji, niż na kolorze, czy konstrukcji jej pojedynczych elementów. Jedyną moją pretensją jest brak promocyjnego filmiku, który by zaprezentował tą intrygującą, choć jednak bardzo obszerny zestaw kreacji. Look book całej kolekcji dostępny jest na oficjalnym Instagramie marki oraz pod TYM linkiem, a bardziej obszerny tekst na jej temat znajdziecie na końcu tego artykułu. 

 

Po drugie niemiecka marka GmgH, której prezentacja była z pewnością największą niespodzianką tego dnia, jak również i całego tygodnia mody. Idealne połączenie klasycznych męskich tropów z eksperymentalnym sposobem na ich wyeksponowanie – mimo swojej nietypowości w konstrukcji, pozostają męskie, eleganckie i możliwe do założenia co dzień. Po trzecie kolekcja Maison Mihara Yasuhiro, którego prezentacja należała do jednych z lepszych podczas tegorocznego Fashion Week. Nikt w ciągu tego tygodnia nie pokazał swojej, co by nie mówić, jednak nieco awangardowej kolekcji w tak prosty, acz fajny dla oka sposób. Ciepłe słowa mogę również skierować ku markom Dior Homme, DAVI oraz Paul Smith, których kolekcje niekoniecznie określiłbym jako szczególnie porywające, za to ich prezentacje dodały im sporo artystycznej wartości. 

23 Stycznia 

Piąty dzień to dzień luzu. Ciekawie wypadł pokaz marki doublet, jednak trudno mówić o nim jako modzie na jesienno-zimowy okres. Tytuł najbardziej spektakularnej kolekcji, jeśli chodzi o jej wideoprezentację, tego dnia należy przyznać firmie Casablanca, która zabrała nas na pałacowe afterparty rodem z lat 70. Wbrew pozorom również i pokaz domu mody Hermès wybił się na oryginalność, mimo, że pierwotnie nie oceniłem go zbyt entuzjastycznie. Jednak to kolekcja marki Resse Cooper zdobyła tytuł najlepszego pokazu dnia, bo ponownie byłem wstanie uwierzyć, że kreacje które się z niej składają, sprawdzą się w tym nierzadko bardzo mroźnym okresie. 

24 Stycznia 

Ostatni dzień Menswear Paris Fashion Week okazał się być tym najbardziej mrocznym i awangardowym jeśli chodzi o dobór barw oraz styl konkretnych ubiorów. Niestety ta oryginalność nie przełożyła na nieszablonowość pokazów, które się wtedy odbyły. Na krótkie wspomnienie z pewnością zasługują pokazy marek Wooyoungmi oraz Lemaire, lecz na tle konkurencji z poprzednich dni, te nie wyróżniły się wyjątkowymi kreacjami, a szkoda. 

Skoro wszystkie dni Menswear Paris Fashion Week już omówiłem, to warto wysnuć kilka ogólnych wniosków na temat tego jaka jest męska moda lat 20. XXI wieku. Najsilniejszą tendencją wydaje się być ta, gdzie projektanci mody, a w szczególności jej odbiorcy, przestają dostrzegać pojęcie płciowości swoich ubrań. „Męskie” ubrania równie dobrze mogą nosić kobiety, a „kobiecie” mężczyźni. Niejednokrotnie w ramach tego tygodnia mody męskie sylwetki były zainspirowane konstrukcją tych kobiecych, co w szczególności było zauważalne w ramach kolekcji marki GmgH. Dzięki temu zabiegowi, kreacje te stały się czymś nowym i po prostu interesującym, tym bardziej, gdy ta nowinka jest możliwa do wkomponowana w nasz codzienny styl ubierania. 

Ciekawym zjawiskiem jest też co raz większa przepaść między tymi, którzy robią klasyczną modę, a tymi, którzy chcą wyróżnić się z tłumu. Tyczy się to zarówno kolorów – jedni wręcz chlapią tęczami po swoich kreacjach, a drugi trzymają się klasycznych i stonowanych – oraz konstrukcji, gdzie puchówka z dziurami to „wyraz buntu wobec przyjętych norm”. Oczywistym jest, że moda ewoluuje, zatem i dobór kolorów będzie się zmieniać, co można było zaobserwować chociażby podczas pokazu Louis Vuitton, gdzie to kolor grał główną rolę. Kiedyś taki pokaz mógł spotkać się z jeszcze większą ilość komentarzy na temat jego kontrowersyjności, niż dziś, i to nie tylko za sprawą pochodzenia modeli, czy właśnie charakteru tejże kolekcji. Męska moda nie musi się już odnosić do mężczyzny jako symbolu przewodnika rodziny, który zobowiązany jest do zarabia na jej byt, więc ubiera się przede wszystkim w ubiór przynależny jego profesji. Dziś nie ma takiego obowiązku wobec nikogo, zatem i odzież nie musi odzwierciedlać ustanowionych gdzieś w latach 50. stereotypowych ról społecznych oraz ich przywar, jak ta, gdzie niebieski to kolor chłopców, a różowy dziewczyn. 

Paryski tydzień mody pokazał, że żyjemy w czasach, gdzie moda jako czysta sztuka niekoniecznie ma rację bytu. Tym samym najciekawszymi kolekcjami były te, które potrafiły znaleźć złoty środek, między tym, co możliwe do założenia, a ich głębszym przesłaniem. Poza tym nie obyło się bez całej gamy barw, od tych przygnębiających, aż po te najbardziej energetyczne i radosne. Choć wielu się zastanawia jaki jest sens istnienia tygodnia mody męskiej, tym bardziej, gdy na wybiegu pojawiają się również kobiety oraz kobiece sylwetki, wydaje się to być bardzo istotną koncepcją. W końcu panowie też chcieliby mieć swoich modowych idoli, a Menswear Paris Fashion Week z pewnością takich nam dostarczył.