Po co są sytuację? – pytają starożytni stoicy. I odpowiadają: - Po to, żeby dać nam szansę na rozwój dobrych cech charakteru  i, w efekcie tego rozwoju, osiągnąć szczęście. A trudne sytuacje? Tym bardziej. Te są najlepsze.

Stary stoicki trick, w ramach sztuki zwanej panowaniem nad wnętrzem mówi, że jak jest naprawdę źle, i przez najbardziej nawet różowe okulary przeziera ponura rzeczywistość, trzeba powiedzieć sobie to przynajmniej, że oto przed nami stanęło wyzwanie od którego czegoś się nauczymy. A zatem jest dobrze. W skrócie: jest dobrze, bo jest źle.

To był dobry rok, bo to, co zdarzyło się  w roku 2020 - pandemia, z jej mniej lub bardziej brutalną kwarantanną - było idealną okazją, żeby z tej porady skorzystać. Z perspektywy stoickiej w marcu zaczęła się dla nas nowa lekcja, w naszym życiu pojawili się nowi nauczyciele. Najważniejszym belfrem w tym uniwersytecie izolacji okazuje się ciało. Gdy człowiek ma wiele zadań do wykonania, służy ono jako narzędzie. Kiedy lista zadań się skraca, jak to bywa w czasie kwarantanny, ciało zaczyna pokazywać uniwersalną prawdę o przemijaniu. I drugą: że życie jest serią pragnień i zaspokojeń, i że tak musi zostać, choć wydaje nam się, że kiedyś znajdziemy tę jedną osobę lub rzecz, która zaspokoi nas na zawsze.

Krzywdy należy znosić nie tylko cierpliwie, lecz i z pogodną twarzą – Seneka

To był dobry rok, bo dał nam nowy rodzaj intymności. Zakryliśmy twarze maseczkami, a oprócz tego, że maseczka nas uwiera, to jednak coś zapewnia: mamy pod nią spokój. Przestrzeń na niereagowanie. W sytuacji kontaktów społecznych, a byliśmy w niej przed pandemią bez przerwy, nasza twarz układała się w ciąg mimicznych reakcji na ludzi, rzeczy i zdarzenia. Teraz możemy zobaczyć, jaka jest, gdy nie musi reagować. Na poziomie fizjologicznym, ale też filozoficznym – pytając siebie, kim właściwe jestem, w chwilach, gdy nie jestem odpowiedzią na potrzeby świata. Od tysiącleci ludzie zamykają się w jaskiniach albo uciekają na pustynie, by dać sobie szansę na taka sytuację. My ją dostaliśmy bez konieczności takich wyzwań.

Jesteśmy częścią największego w sensie zasięgu eksperymentu psychologicznego w historii ludzkości – kilka miliardów ludzi poddanych kwarantannie. Niektórzy psycholodzy spodziewają się nadchodzącej epidemii wypalenia i przygnębienia, PTSD, która zacznie się od trzech do sześciu miesięcy po zakończeniu kwarantanny. Ale stara stoicka prawda mówi, że taka sytuacja jest problemem, to jest też szansą, jeśli na nic innego, to na naukę nowych rzeczy. Myślę, że prawdziwy test tego, jak przeżywamy trudny moment kwarantanny przyjdzie z chwilą jej zakończenia. To wtedy okaże się, z czym z tej sytuacji wychodzimy. Jaką twarz pokażemy światu, kiedy zdejmiemy maseczki?

To był dobry rok, bo pokazał to, co zasłonięte w pędzie codziennego dnia i to, co nie jest przedmiotem dzisiejszych szkoleń, choć kiedyś, w czasach antycznych filozofów nim było. Prawdy o przemijaniu, nieodwołalności śmierci, utracie bliskich mogą  wywołać zgorzknienie i brak chęci życia. Ale mogą też – i tego właśnie uczy Seneka – pomóc nam poszukać prawdziwych źródeł szczęścia: przyjaźni, pomagania innym, dbania o środowisko. Będziemy pewnie szczepić się na Covid. Ale Covid może zaszczepić też coś w nas: odporność na blichtr świata i inteligencję. One biorą się - i są na to badania - z wdzięczności i empatii.

To, z czym zostawi nasz ten rok -  z lękiem, czy z filozoficznym luzem wobec teatru życia  -  zależy od nas. Pisze Seneka „Z rzeczy, których się lękamy, nic nie jest tak pewne, by jeszcze pewniejsze nie było, że rozwieją się nasze trwogi, a oczekiwania zawiodą.”

Rok 2020? Dla mnie był dobry. Wcale nie dlatego, że był zły.

Materiał przygotowany w ramach współpracy z marką OPPO, twórcami kampanii „Look fot the good"

 #lookforthegood #livelytogether #opporeno4series