Jak doskonale wiadomo, fabuła serialu skupia się na praniu brudnych pieniędzy z handlu narkotykami. Głównymi bohaterami jest rodzina Byrde’ów. Marty (Jason Bateman) i Wendy (Laura Linney) wraz z dwójką swoich dzieci przenoszą się z chicagowskich przedmieść do Ozark w środkowej części USA, po tym, jak mężczyzna zostaje oszukany przez swego biznesowego partnera. Byrde’owie nie zaznają jednak tam spokoju, bowiem Marty będzie musiał wyprać pieniądze, by spłacić swój dług wobec meksykańskiego bossa narkotykowego.

Dwa pierwsze sezony zebrały dobre recenzje, ale krytycy zgodnie stwierdzili, że to trzecia odsłona wyniosła „Ozark” na jeszcze wyższy poziom. Teraz czeka nas 14-odcinkowa konkluzja, ale niestety nie tak prędko trafi na Netflixa. Z powodu pandemii koronawirusa plan zdjęciowy jeszcze nie ruszył, a to sprawia, że na najprędzej premiera rozbitego na dwie części sezonu odbędzie się najprędzej w 2021 roku.

Jason Bateman zapowiada, że w nowym sezonie Byrde’ów czeka więcej problemów. Historia ma zakończyć się z hukiem. To wszystko brzmi zachęcająco. I choć przed nami ostatni sezon, to może cieszyć fakt, że Netflix nie zamierzał ciągnąć „Ozark” w nieskończoność. Mniej sezonów często oznacza po prostu podtrzymanie jakości zanim serial zacząłby zjadać swój własny ogon.

ELLE MAN POLECA: Netflix: najlepsze filmy science fiction. Co warto obejrzeć z kategorii sci-fi na serwisie? [RANKING ELLE MAN]

ZOBACZ: Netflix: najlepsze thrillery. Co warto obejrzeć na serwisie? [RANKING ELLE MAN]

CZYTAJ: Cannes 2020: festiwal ogłosił wyniki selekcji. Na prestiżowej liście znalazł się polski film!