Projektanci Opla najwyraźniej doszli do wniosku, że wizualna ewolucja jest dobra w przypadku faceliftingów, ale jeśli do sprzedaży ma trafić nowa generacja, to niech lepiej od razu będzie widać, że nowa jest tylko z nazwy. I wprowadzili swój pomysł w życie – nowa Mokka wygląda o wiele bardziej futurystycznie nie tylko od swojej poprzedniczki, ale także od innych aut w swojej klasie. Nie jest to co prawda poziom Tesli Cybertruck, ale już na początku trzeba przyznać, że nowa Mokka zwraca na siebie uwagę.

Opel Mokka – wrażenia wizualne

Nowa Mokka jest pierwszym modelem w gamie Opla, który został wyposażony w tak zwany Opel Vizor, czyli charakterystyczny przedni panel. Ciekawe jest to, że samochód nie urósł względem poprzedniej wersji – ba, jest o 124 milimetry krótszy, ale za to o 10 milimetrów szerszy. Opel zadbał o spójność kolorystyczną – egzemplarz, którym miałem okazję jeździć był czarno-biały, ale posiadał przy tym czerwone akcenty w postaci górnej linii bocznych okien i wstawek na felgach (uwaga – dotyczy wersji wyposażeniowej GS Line). Auto z zewnątrz zdecydowanie może się podobać i jest przy tym dość charakterystyczne. Trudno je będzie pomylić z innymi przedstawicielami segmentu miejskich crossoverów, a to już coś.

W środku znajdujemy to, czego można się było spodziewać, czyli duże ekrany. Opel chwali się, że nowa Mokka jest też pierwszym Oplem z deską rozdzielczą Pure Panel oraz w pełni cyfrowym kokpitem. I rzeczywiście – wszystkie niezbędne (oraz te nieco mniej przydatne) dla kierowcy informacje są wyświetlane na dwóch ekranach. Kokpit został otoczony listwą w tym samym kolorze, co akcenty na zewnątrz auta, czyli w tym przypadku czerwonym. Pozostałe elementy to w zasadzie standard – w środkowej części znalazło się kilka fizycznych przycisków do obsługi najważniejszych funkcji, takich jak nawigacja. Ogólnie rzecz ujmując jest nowocześnie i czytelnie – dziwić może jedynie zamiłowanie producentów samochodów do lakieru piano black. „Mój” egzemplarz przejechał niespełna 2 tysiące kilometrów, a wokół przełącznika automatycznej skrzyni już dało się zauważyć sporo niewielkich rysek.

Opel Mokka – jak się tym jeździ?

Pozycja za kierownicą w nowej Mokce przypadła mi do gustu średnio. W każdym samochodzie ustawiam fotel w możliwie najniższej pozycji i tak samo robię z kierownicą. W tym modelu sprawdza się to średnio – przednia szyba zaczyna się dość wysoko, co w połączeniu z długą maską nieco ogranicza widoczność. Po podniesieniu fotela do góry problemu już nie było.

Nie miałem niestety możliwości pojeździć elektryczną Mokką. Przypadł mi egzemplarz z benzynowym silnikiem o pojemności 1,2 litra uzupełnionym o turbosprężarkę, który generuje moc 130 koni mechanicznych. Napęd łączy się z automatyczną, ośmiostopniową skrzynią biegów. A skoro już o silnikach mowa – ich wybór jest mniejszy, niż w przypadku poprzedniej generacji. Klienci mogą zdecydować się na jeden z dwóch wariantów benzynowych (oba to 1.2 Turbo, o mocy 100 lub 130 koni mechanicznych). Diesel jest tylko jeden – o pojemności 1.5 i 110 koniach mechanicznych. No i jest jeszcze Mokka elektryczna, ale to temat na oddzielny tekst. Z oferty zniknął zatem wariant wyposażony w fabryczną instalację LPG.

Wracając jednak do samych wrażeń z jazdy – jeśli miałbym ująć sprawę krótko, to Mokką jeździ się po prostu przyjemnie. Zakładam, że w ogromnej większości przypadków samochód będzie używany przede wszystkim w mieście, a w tym środowisku sprawdza się bardzo dobrze. Tym, na co należy zwrócić uwagę, jest bardzo dobre wyciszenie wnętrza – podczas pokonywania kolejnych kilometrów kierowca i pasażerowie mogą rozmawiać po cichu, a i tak będą doskonale się słyszeć. Minusem nowej Mokki jest z mojej perspektywy bagażnik – nie chodzi nawet o jego wielkość, bo w tej klasie trudno spodziewać się dużych przestrzeni, ale o dość wysoki próg załadunku. Dziwi też miejsce, w którym producent zdecydował się umieścić przycisk do otwierania – znajduje się on niżej, niż w ogromnej większości samochodów. Obecność trybu jazdy „Sport” to z kolei chyba efekt kurtuazji ze strony producenta – po jego włączeniu samochód głośniej wyje, ale niekoniecznie szybciej jedzie.

Opel Mokka – podsumowanie wrażeń

Chociaż wrażenia z samej jazdy nie wybijają się ponad przeciętność, to nowa Mokka pozytywnie zapisała mi się w pamięci. Samochód z zewnątrz wygląda bardzo dobrze i wyróżnia się z tłumu, w środku jest z jednej strony stonowany, a z drugiej niepozbawiony charakterystycznych akcentów. Zapewne znajdą się tacy, którzy będą narzekać na mały wybór wersji silnikowych, ale nie sposób nie przyznać, że te oferowane przez producenta dobrze pasują do tego segmentu i modelu.

Ceny nowej Mokki zaczynają się od 79 900 złotych. Wyposażenie standardowe tej wersji to między innymi:

  • Klimatyzacja sterowana ręcznie
  • Układ rozpoznawania znaków ograniczenia prędkości (SSR)
  • System ostrzegania przed kolizją (FCA) i automatycznego hamowania przy niskich prędkościach
  • System wykrywania zmęczenia kierowcy (DDS)
  • Układ utrzymania na pasie ruchu (LKA)
  • Tempomat z ogranicznikiem prędkości
  • System Radio z łączami Bluetooth®, USB i tunerem cyfrowym DAB oraz 7-calowym kolorowym ekranem dotykowym