Pierwsza i druga część „Ojca chrzestnego” to niekwestionowane klasyki. Do dziś fani kina spierają się, której z nich należy się większe uznanie i wydaje się, że nigdy nie uda się tej kwestii jednoznacznie rozstrzygnąć. Nikt za to nie będzie miał problemu ze wskazaniem najsłabszej części trylogii opartej na twórczości Mario Puzo – taką opinią już od trzydziestu lat (a więc od momentu swojej premiery) cieszy się część trzecia. I choć nie jest to film jakoś szczególnie zły, to kiepsko wypada w porównaniu do swoich wielkich poprzedników.

„Poprawianie” gotowych filmów to dość kontrowersyjny pomysł (zwłaszcza takich, które premierę mają dawno za sobą), ale w tym przypadku ten zabieg wydaje się uzasadniony. Francis Ford Coppola postanowił bowiem przygotować dość nietypową wersję reżyserską. Będzie ona zawierać nie tylko dodatkowe sceny (co jest standardem w tego typu wydaniach), ale również bardziej znaczące zmiany. Jak mówi sam reżyser:

Stworzyłem nowy początek i nowe zakończenie sceny finałowej, przearanżowałem kilka scen i ujęć, zmieniłem też muzykę i tematy. Wraz z odnowionym obrazem i dźwiękiem uważam, że jest to bardziej właściwe zwieńczenie „Ojca chrzestnego” i „Ojca chrzestnego II” i jestem wdzięczny Jimowi Gianopulosowi i Paramount, że pozwolili mi tego dokonać.

Tak prezentuje się zwiastun tej produkcji, której oficjalny tytuł brzmi: “The Godfather CODA: The death of Michael Corleone”:

A tak na temat całego przedsięwzięcia wypowiedział się jego reżyser:

Odświeżona wersja trzeciej części „Ojca chrzestnego” 4 grudnia trafi na ekrany wybranych amerykańskich kin, a cztery dni później ukaże się w sprzedaży na płytach Blu-Ray oraz DVD.