Rewolucja w F1: co obejmie? 

Lista zarzutów stawianych F1 jest długa. Pierwszym z nich są dosyć nudne wyścigi, w których rzadko widzimy efektowne manewry wyprzedzania. Spowodowane jest to obecną konstrukcją aerodynamiczną aut, które w pogoni za przeciwnikiem robią się bardzo ciężkie do opanowania. Wobec tego FIA zaprojektowała bolid od nowa, by kierowcom dużo łatwiej było wyprzedzać.

Zmiany będą również dotyczyć budżetu. Zespoły będą dysponowały po równo 175 milionami dolarów, przeznaczonymi na rozwój i utrzymanie aut. Ma to zmniejszyć różnice między najbogatszymi (Mercedesem i Ferrari) a najbiedniejszymi (Haas i Williams). Oczywiście dodatkowe wydatki na reklamę i marketing nie będą normowane przez federację. 

Dzięki temu wyrówna się szanse i w dużej mierze to od teamów będzie zależało to, jak efektywnie będzie wyglądała jazda ich kierowców. Zmieni się także limit ulepszeń i modyfikacji, które zespoły będą mogły wprowadzać do aut swoich kierowców. 

Rewolucja w F1: równe szanse i rozwój młodych kierowców

Inną zmianą będzie przeniesienie konferencji prasowych z czwartku na piątek. F1 będzie również wymagało od zespołów, by dały określoną liczbę startów w treningach najmłodszym kierowcom - by dbać o rozwój nowego pokolenia. 

Wszystkie zmiany będą wprowadzone od sezonu 2021. Oznacza to, że w przyszłym roku zespoły wystartują jeszcze autami „starej generacji”, lecz jak można przypuszczać, wiele z nich skupi się na przygotowywaniu i rozwoju samochodów na sezon '21. Czy wyrównane szanse i zmniejszony dystans między zespołami pomógłby Robertowi Kubicy powrócić na ścieżkę punktowania? Czas pokaże!