Nissan Micra: wiosenna prezentacja w Lizbonie

W ciągu pięciu godzin z zimowej Warszawy trafiliśmy wprost do pachnącej wiosną Lizbony. Na lotnisku przywitało nas słońce i 16 stopni Celsjusza. Jeszcze tylko pół godziny jazdy do położonego nad samym oceanem Cascais i możemy rozpoczynać naszą krótką przygodę z nowym Nissanem Micra. Za sprawą tworzących się długich i wysokich fal, tę część Portugalskiego wybrzeża upodobali sobie surferzy z całego świata. Od malowniczego i trochę snobistycznego Cascais, aż po Praia do Magoito ściągają tłumnie w poszukiwaniu najlepszej fali.

Wygląda więc na to, że Nissan nie przypadkowo wybrał to miejsce do jazd testowych dla dziennikarzy. Samochód bowiem w swojej koncepcji ma trafiać do ludzi młodych, dynamicznych, nie dających się wpisać w określone ramy. Nowa Micra ma symbolizować wolność i radość z życia. Czy zatem nowe jednostki napędowe spełniają pokładane w nich nadzieje?

Nissan Micra: trochę techniki i człowiek się nie gubi

Wydaje się, że wszystko jest na dobrej drodze. Przede wszystkim producent zwiększył pojemność silnika z 0,9 do 1-go litra, co od razu zapisujemy na plus, bo święci rychły koniec downsizingu. Silniki są konstrukcjami nowymi i charakteryzują się wieloma nowinkami technicznymi, ale żeby nie przynudzać zbytnio napiszę tylko, że zupełnie nowa jest konstrukcja układu rozrządu oraz układów dolotowego i wydechowego, wykorzystujących elektrycznie sterowaną turbosprężarkę, a gładzie cylindrów napylane są specjalną powłoką, która została zaprojektowana pierwotnie dla Nissana GT-R. Jej zadaniem jest zmniejszenie tarcia, a co za tym idzie obniżenie temperatury roboczej silnika, poprawienie jego wydajności, a w konsekwencji zwiększenie mocy i obniżenie zużycia paliwa. Podstawowa wersja legitymuje się mocą 100 KM (skrzynie biegów: manualna 5-biegowa i automatyczna CVT Xtronic), mocniejsza zaś 117 KM (skrzynia manualna 6-biegowa).

Nie wdając się w szczegóły, obie wersje dobrze radzą sobie z niewielkim nadwoziem małego Nissana, choć bardziej do gustu przypadł mi oczywiście wariant mocniejszy. Być może dlatego, że ma skrzynię biegów manualną o sześciu przełożeniach, a może dlatego, że po prostu jest szybszy i zwinniejszy. Sam Nissan określa go mianem „warm-hatch”. Nawiasem mówiąc, z niecierpliwością czekam na prawdziwego „hot-hatcha”, Japończycy bowiem nie raz już udowodnili, że znają się na produkcji wyczynowych samochodów.

Mała Micra - dużo frajdy z jazdy

Zawieszenie nowego Nissana Micra pozwala na kierowcy na bardzo wiele i z łatwością zniesie mocniejszą jednostkę napędową. Wracając jednak do naszego egzemplarza i pięknej Portugalii… Trasa testowa zaprowadziła nas w góry nieopodal Sintry, przez wieki znanej letniej rezydencji portugalskich władców. Wąskie, wijące się wśród skał drogi, nie zrobiły na Nissanie wielkiego wrażenia. Zawieszenie dobrze wybiera nierówności i daje poczucie pełnego panowania. Słowa uznania należą się hamulcom, które podczas szybko pokonywanych zjazdów zmusiłem do wytężonej pracy. Mimo to, dały sobie radę wzorowo.

Najciekawszy odcinek prowadził do Malveira da Serra, a następnie w dół do plaż nad Oceanem Atlantyckim.Tam pozwoliłem sobie na chwilę odpoczynku. Siedząc na piasku patrzyłem na fale rozbijające się o brzeg, jednocześnie wdychając słone od bryzy powietrze. Z tego błogiego stanu wytrącił mnie mężczyzna, który wskazując na Nissana stwierdził „Nice car, mate!” Uśmiechnąłem się do niego i odpowiedziałem „Thank’s, mate. It really is!” Mężczyzna miał na sobie piankę, więc mniemam, że był surferem i skoro jemu Micra przypadła do gustu, to rzeczywiście musi być fajnym autem.

A Portugalia? Jest cudowna o tej porze roku. Słońce grzeje w policzki, a temperatura jest komfortowa, szczególnie, jeśli nastawiacie się na zwiedzanie. Na drzewach dojrzewają cytryny, pomarańcze i mandarynki, a zapach cytrusów unosi się w powietrzu. Fale z hukiem rozbijają się o brzeg, a w radio puszczają tylko muzykę Fado. To wszystko sprawia, że chcę tam wrócić i wiem też, że jeśli będę chciał się przemieszczać, to w wypożyczalni poproszę o Nissana Micrę. Co to - to na pewno!