Kilka lat temu dość powszechną, ale niezbyt dobrze przyjmowaną przez kibiców praktyką selekcjonerów naszej kadry (przede wszystkim Franciszka Smudy) było powoływanie do niej zawodników, którzy choć mieli polskie korzenie, to ich związek emocjonalny z naszym krajem był dość wątły. Zawodnicy tacy jak Eugen Polanski, Ludovic Obraniak czy Damien Perquis otrzymali wówczas miano „farbowanych lisów”. Warto o tym wspomnieć po to, aby podkreślić, że bohater tego artykułu – choć może budzić podobne skojarzenia – jest zawodnikiem o zupełnie innej historii i kierującym się innymi motywacjami.

Skąd pochodzi Nicola Zalewski?

Nicola Zalewski urodził się w 2002 roku w Tivoli nieopodal Rzymu. Jego rodzice pochodzą z Łomży, ale pod koniec lat osiemdziesiątych zdecydowali się wyjechać z Polski do Włoch w poszukiwaniu pracy i ostatecznie osiedlili się tam na stałe. Nie dziwi więc, że gdy urodził im się syn, zdecydowali się nadać mu włosko brzmiące imię. Młody Nicola swoje pierwsze futbolowe kroki stawiał w szkółce USD Zagarolo, ale jego talent szybko został dostrzeżony przez scoutów Romy. Wyniki osiągnięte w sezonie 2018/19 w drużynie U-17 Romy (9 goli i 7 asyst w 20 spotkaniach) zaowocowały awansem do Primavery, czyli młodzieżowej drużyny rzymskiego klubu. Zalewski w sezonie 2020/21 zagrał w 23 meczach, strzelając 9 goli i notując 8 asyst. Nic więc dziwnego, że trener Paulo Fonseca dał mu szansę debiutu w pierwszej drużynie.

Zalewski debiutuje w meczu z Manchesterem United

Debiut Zalewskiego miał miejsce w spotkaniu z rywalem z najwyższej półki – było to bowiem rewanżowe spotkanie półfinału Ligi Europy przeciwko Manchesterowi United. Roma nie miała już wówczas szans na awans – „Czerwone Diabły” wygrały pierwszy mecz 6-2, a w 74. minucie rewanżu, czyli w momencie wejścia Zalewskiego na boisko, utrzymywał się wynik 2-2. Młody pomocnik wykorzystał jednak swoją szansę – wykorzystał podanie od Davide Santona i pokonał Davida De Geę strzałem z woleja. Piłka po drodze odbiła się jednak od Alexa Tellesa i ostatecznie trafienie zapisano jako samobój Brazylijczyka. Cztery dni później Zalewski po raz pierwszy pojawił się na boiskach Serie A, zmieniając Bryana Cristante na 10 minut przed końcem spotkania z Crotone. Ponownie zaznaczył swoją obecność na boisku, asystując przy trafieniu Borjy Mayorala, gdy ten ustalił wynik spotkania na 5-0 dla Romy.

Gdy Jose Mourinho zastąpił Paulo Fonsekę na stanowisku menadżera Romy Nicola Zalewski mógł mieć wątpliwości co do swojej przyszłości. Portugalczyk to bez wątpienia fachowiec, ale na przestrzeli lat przylgnęła do niego łatka trenera niechętnie stawiającego na młodych piłkarzy. Pomocnik szybko jednak przekonał do siebie Mourinho – w okresie przygotowawczym do nowego sezonu strzelił dwie bramki i zanotował jedną asystę, co poskutkowało podpisaniem nowego kontraktu z Romą. W obecnym sezonie dołączył do dorosłej drużyny i choć na razie nie podniósł się z ławki (Roma rozegrała dwa spotkania w lidze), to wydaje się, że jego przyszłość w stolicy Włoch maluje się w jaskrawych barwach.

Reprezentacja? Tylko Polska

Choć Zalewski z racji urodzenia mógł zdecydować się na grę w kadrze Włoch, to od początku stawiał sprawę jasno i zadeklarował chęć gry dla Polski. Po młodego pomocnika sięgali trenerzy kadr młodzieżowych od U-16 do U-20, aż wreszcie przyszedł czas na debiut w seniorskiej reprezentacji. Zalewski zadebiutował w wyjazdowym meczu eliminacji Mistrzostw Świata 2022 przeciwko San Marino, zmieniając w drugiej połowie Tymoteusza Puchacza. Młody pomocnik z pewnością będzie zadowolony ze swojego występu, bo udało mu się zanotować asystę – w doliczonym czasie gry jego dośrodkowanie zamienił na bramkę Adam Buksa.